ROD Dąbrowskiego: Poznaniacy walczą o uratowanie ogrodu działkowego. "Nie zmogła go wojna, a mógłby paść pod buldożerami deweloperów"

Emilia Bromber
Emilia Bromber
ROD Dąbrowskiego
ROD Dąbrowskiego Fot. Waldemar Wylegalski
Rodzinny Ogród Działkowy im. Gen. H. Dąbrowskiego może zniknąć z poznańskich Winiar? O los ogródków działkowych walczą działkowcy i mieszkańcy. W obronie ROD Dąbrowskiego na Winiarach złożono petycję do prezydenta Jacka Jaśkowiaka.

W obronie ROD Dąbrowskiego

ROD Dąbrowskiego jest jednym z nielicznych zielonych miejsc na Winiarach – dzielnicy, która jest na 32. miejscu jeśli chodzi o tereny zielone w Poznaniu. Ogród działkowy istnieje od 1930 roku.

- Nie zmogła go wojna, a mógłby paść pod buldożerami deweloperów – mówił Mikołaj Jaroszyk, jeden z inicjatorów akcji, pod Urzędem Miasta Poznania.

Mieszkańcy poznańskich Winiar walczą o uratowanie ogródków d...

Sytuacja ROD przy ul. Piątkowskiej jest nietypowa, ponieważ jego właścicielem jest Zakład Ubezpieczeń Społecznych. ZUS chciałby uregulować status prawny terenu. Teoretycznie, zgodnie ze studium, część terenu uzyskała funkcję mieszkalno-usługową. Działkowicze obawiają się, że jeśli miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego zmaterializuje się zgodnie z treścią studium, ogród zostanie rozebrany i zlikwidowany.

Petycja do prezydenta

W poniedziałek złożono petycję do prezydenta Jacka Jaśkowiaka w obronie ROD Dąbrowskiego, która zawiera dwa postulaty. Pierwszy to wniosek do obecnie opracowywanego Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta Poznania o przywrócenie funkcji ogrodowej dla całego terenu ROD im H. Dąbrowskiego w Poznaniu.

Drugi to wniosek o zawieszenie prac nad miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego „W rejonie ulic Piątkowskiej, Szydłowskiej, Sokoła i Koronnej” w Poznaniu, do czasu opracowania Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta Poznania. Pod każdym z wniosków podpisało się ponad 4000 osób.

Inicjatorzy akcji Mikołaj Jaroszyk i Jacek Lierschem podkreślają, jak ważny jest ROD Dąbrowskiego dla środowiska i dla mieszkańców – 5 ha terenów zielonych filtruje powietrze, ochładza w upalne dni oraz jest miejscem wypoczynku i realizowania pasji ogrodniczej dla działkowców.

- Swoje działki ma tam dużo osób starszych, które korzystają z nich od pokoleń. Dla nich przeniesienie się w inne miejsce Poznania absolutnie nie wchodzi w rachubę. Te osoby korzystają z tego, że ogród jest blisko ich domu, mogą się króciutko przespacerować i dzięki temu korzystają z zieleni – mówił Mikołaj Jaroszyk pod UMP.

Rodzinne Ogrody Działkowe: sposób na najbliższe wakacje. Zob...

Pocovidowa łysina

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość

Widzę to inaczej. Mieszkam przy ogródkach działkowych. Okna mojego domu (stojącego tam dłużej niż istnieją działki) dzieli od nich ok 30 m. Ogródki działkowe sa praktycznie otoczone zewsząd domami mieszkalnymi. Od 15 lat działki zmieniły swój charakter i przestały spełniać rolę, którą pełniły przez pponad 100 lat. W tej chwili to są działki rekreacyjne lub ogródki jordanowskie. Od południa do godzin popołudniowych z działek dochodzi hałas warkotu przeróżnych spalinowych narzędzi - kosiarek, przycinarek, pił, szlifierek,wiertarek, itp. a od popołudnia do godzin wieczornych dochodzą do tego wrzaski dzieciarni ze zjeżdżalni, basenów ogrodowych, huśtawek, itp., głośne przekrzykiwania się działkowiczów a nierzadko też głośne imprezy do nocy z muzyką na cały regulator. Nie można okna otworzyć, nie można spokojnie odpocząć, nie można się skupić na lekturze, posłuchać muzyki, prowdzić zajęć. Działki w centrum miasta z zabudową mieszkalną dookoła nich to nieporozumienie. Powinny zostać zlikwidowane, bo wszelkie interwencje zmierzające do tego by działkowicze zrozumieli, że ich głośne zachowanie powoduje dyskomfort mieszkańców domów dookoła działek jak dotychczas nie przynoszą żadnych rezultatów. Niech sobie te działki przeniosą za miasto, tam gdzie nie ma domów dookoła - tam sobie mogą wiercić, szlifować deski, piłować, kosić trawę wysokoobrotowymi kosiarkami spalinowymi imitującymi odgłos helikoptera, tam się mogą przekrzykiwać pomiędzy sobą dzieląc się opiniami o antyszczepionkowych teoriach spiskowych, ostatnim wyniku meczu czy wymieniając inne uwagi. A inne prace budowlano-majsterkowe niech robią sobie w warsztatach czy u siebie w bloku a nie mi pod nosem. Działki w centrum miast do zlikwidowania natychmiastowego!!!! Tereny te nie muszą wpaść w łapy deweloperów. Miasto może oddać je społecznym spółdzielniom mieszkaniowym takim jakie w 20-leciu międzywojennym a również i w PRLu grupowały zakładały różne grupy zawodowe jak nauczyciele, urzędnicy, pracownicy ohronek panstwowych, itp. by wybudowały tam dla siebie tanie a gustowne domy mieszkalne. To wina miasta i jego polityki współpracy z bandami deweloperskimi i czyścicielami kamienic - brakuje w mieście ludzi z wizją, którzy by rozumieli na czym polega współczesne budownictwo mieszkaniowe.

z
ząbek

Patodeweloperzy wszędzie węszą interes. Co nam znów zaoferują? Ściśnięte bloki, gdzie ludzie sobie do garnków zaglądają, a echo podwaja hałas? Otoczone płotem, bez trawy i drzew? Niech sprdlją!

B
Bulldog

Przyjdzie deweloperka, wyrwie wszystko z korzeniami, zaleje betonem i powie, że jest ok. Najwyżej trzy gazony z uschłą trawą postawią - żeby było bardziej "eko" i bardziej "zrównoważone".

Dodaj ogłoszenie