Romana Kruk: Żużlowcy też się boją

Tomasz Sikorski
Z Romaną Kruk, psychologiem sportu, rozmawia Tomasz Sikorski

Czy kogoś, kto wsiada na motocykl bez hamulców, staje w czwórkę pod taśmą startową, a później na pełnej szybkości wchodzi w zakręt, można nazwać "normalnym"?
Jak najbardziej tak.

Ale ja, tak jak i chyba zdecydowana większość ludzi, na coś takiego nigdy bym się nie zdecydował!

Ja również nie, co nie znaczy, że żużlowców należy uważać za kogoś wyjątkowego. Oni po prostu należą do tej grupy ludzi, która potrzebuje nieco więcej adrenaliny. To oczywiste, że nie każdy może uprawiać ten sport. Trzeba mieć do tego odpowiednie predyspozycje, być przede wszystkim odpornym na stres i mieć w sobie odrobinę szaleństwa.

Na żużlu rozpoczyna się poważne ściganie już w wieku 16 lat. Młodym łatwiej oswoić się z ryzykiem?

Ja bym obniżyła jeszcze tę granicę wieku. Zawodnicy znacznie wcześniej mają kontakt z motocyklem. Tak jak wspomniałam trzeba mieć odpowiednie predyspozycje do tego sportu, a nie jest tajemnicą, że im szybciej zaczynamy coś robić, to tym łatwiej jest te predyspozycje kształtować. Inna sprawa, że każdy sport, a żużel chyba w szczególności, bardzo szybko weryfikuje, czy ktoś się do niego nadaje, czy też nie.

Na czym polega praca z żużlowcami?

Największy nacisk kładziemy na trening związany z koncentracją. Staramy się wypracować pewien rytuał startowy. Taki, by zawodnik miał poczucie bezpieczeństwa, żeby wiedział, że wszystko co robi ma określony sens. Ma to sprawić, żeby później, już w trakcie meczu, nic nie zaprzątało jego głowy. W trakcie wyścigu myśli żużlowca nie mogą krążyć gdzieś wokół. On musi się skupić na tym, co jest w danej chwili najważniejsze.

Jak taki rytuał można wypracować?

To indywidualna sprawa zawodnika. Każdy sam musi wiedzieć, co pozwala mu osiągnąć wspomniane poczucie bezpieczeństwa. To może być choćby określony porządek dnia, którego w dniu meczu nie powinno się burzyć. Wielu zawodników przed zawodami słucha muzyki. Ona ich w odpowiedni sposób nastraja. Nie może być jednak też tak, że gdy zawodnik zapomni słuchawek czy zgubi się płytę, to już kompletnie sobie nie poradzi na torze.

Nie tak dawno w Gnieźnie na jednym z treningów zabił się młody zawodnik, który dopiero stawiał pierwsze kroki w tym sporcie. Jak takie wydarzenia mogą wpłynąć na psychikę jego kolegów?
Zapewniam, że dla nikogo nie jest to obojętne. Żużlowcy doskonale wiedzą, jak duże ryzyko wiąże się z uprawianiem tego sportu. To nie jest mecz koszykówki, czy siatkówki. W tym przypadku oprócz zawodnika, który walczy nie tylko z rywalami, ale również sam ze sobą, jest jeszcze maszyna. Każdy z zawodników musi mieć ogromne zaufanie do mechanika, o ile sam nie dba o sprzęt, że wszystko jest sprawne i nie zawiedzie go w najmniej oczekiwanym momencie. W tym sporcie nie wszystko jest bowiem zależne od człowieka.

Żużlowcy odczuwają strach?
Oczywiście! Każdy się przecież boi. Strach jest jednak tym, co powoduje, że żużel jest tak fascynujący i zarazem ekstremalny. Na torze emocje są tak duże, że ten strach czasami schodzi na dalszy plan.

W parkingu czasami można zobaczyć byłych żużlowców na wózkach inwalidzkich. To nie odstrasza młodych zawodników od tego sportu?

W pewnym stopniu na pewno. Zwłaszcza, jeśli są to byli koledzy z toru, z którymi razem startowali. Zawsze wówczas pojawiają się w głowie pytania: co by było, gdy to mnie spotkało, co bym wtedy zrobił, jak zareagowaliby moi najbliżsi? Nigdy takie sprawy nie pozostają obojętne. Zawsze przychodzi refleksja.

Jak to jednak jest, że żużlowcy nawet po najcięższych upadkach i kontuzjach wracają na tor?

To jest uzależnienie. Bez tego nie potrafią żyć. Jak ktoś już złapie tego bakcyla, to tak łatwo z niego nie zrezygnuje. Oni sami zresztą mówią, że będą startować do końca…

Można wytłumaczyć dlaczego żużel jest aż tak popularny w Polsce?
To specyficzny sport, w którym ogromną rolę odgrywa otoczka - hałas, zapach i cała atmosfera związana z wyścigami. Przez to ten sport trudno porównywać z innymi dyscyplinami. Nie bez znaczenia jest również to, że żużel jest sportem, w którym kibicuje się całymi rodzinami.

W ostatnich latach wielu młodych, utalentowanych zawodników popełniło samobójstwo. Z czego to wynika?

Głównie z presji środowiska. Nie każdy potrafi sobie z nią radzić. To środowisko nie zawsze należy jednak winić za tragedię, bo często jest tak, że osoby potrzebujące pomocy nawet o nią nie proszą. Sportowiec jest zwykłym człowiekiem, który lepiej lub gorzej radzi sobie z problemami. A w żużlu o sukcesie często decydują ułamki sekund.

Rozmawiał Tomasz Sikorski
Romana Kruk:
psycholog, absolwentka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (specjalność: psychologia kliniczna), ukończyła także studia podyplomowe z psychologii sportu na warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego, psycholog sportowy w Zespole Szkół Mistrzostwa Sportowego nr 2 w Poznaniu, współpracowała m.in. z grupami młodzieżowymi Lecha Poznań, siatkarzami AZS UAM Poznań, prowadzi indywidualne konsultacje z zawodnikami uprawiającymi różne dyscypliny, m.in. z żużlowcami.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie