Sąd: Jak oskarżony doradca Dariusz M. oddłużał firmy

Łukasz Cieśla
Grzegorz Gwadera, który na interesach z doradcą stracił szkołę w Goleniowie, próbował ostrzec Aleksandra K.
Grzegorz Gwadera, który na interesach z doradcą stracił szkołę w Goleniowie, próbował ostrzec Aleksandra K. Archiwum
Poznański przedsiębiorca Aleksander K., po tym jak wpadł w kłopoty finansowe, szukał kogoś, kto pomoże jemu i jego firmom. Trafił do doradcy Dariusza M. z Goleniowa. Zaufał mu i powierzył majątek sięgający kilkudziesięciu milionów złotych. Dopiero niedawno dowiedział się, że jego "dobroczyńca" Dariusz M. jest oskarżany o oszukiwanie swoich klientów, przywłaszczanie ich majątków i wyłudzenia. Oba procesy toczą się w Szczecinie.

Być może ta historia potoczyłaby się inaczej, gdyby wcześniejsi klienci Dariusza M. w porę dodzwonili się do Aleksandra K.

- Zostaliśmy oszukani przez Dariusza M. na kilka milionów złotych. W sądzie w Szczecinie toczy się przeciwko niemu proces karny, w którym jesteśmy pokrzywdzonymi. Kiedy dowiedzieliśmy się, że jest na "gościnnych występach" w Poznaniu i przejmuje firmy Aleksandra K., zaczęliśmy działać. Dzwoniliśmy do firmy pana K., żeby mu powiedzieć, aby jak najszybciej zakończył współpracę z tym człowiekiem. Zostaliśmy tam jednak zbyci. Telefon odebrała osoba, która najpewniej blisko współpracuje z Dariuszem M. - opowiada Grzegorza Gwadera z Goleniowa, jeden ze skrzywdzonych klientów M.

Lista do przejęcia
O Dariuszu M. z Goleniowa, pisaliśmy już we wczorajszym w "Głosie Wielkopolskim". Dziś przedstawiamy kulisy pojawienia się w Poznaniu tego kontrowersyjnego doradcy i przejęcia przez niego kilku firm.

CZYTAJ RÓWNIEŻ:
Poznań: ICHOT? Waldemar Flugel spieszy na ratunek
Były szef poznańskiego CBA daje alibi oskarżonemu
Afera testamentowa: Radca nie dostał odszkodowania

Firmy, których udziały lub nieruchomości trafiły do spółek związanych z M., kontrolował wcześniej Aleksander K. To poznański przedsiębiorca, który posiadał między innymi:

- dużą firmę budowlaną w Poznaniu specjalizującą się w budowie sieci kanalizacyjnych na terenie całego kraju (wartość udziałów Aleksandra K. wynosiła ponad 31 mln zł.),
- firmę pod Poznaniem produkującą m.in. rury (wartość udziałów Aleksandra K. w tej firmie wynosiła 10 mln zł.),
- firmę transportową (udziały Aleksandra K. wynosiły "tylko" 160 tys. zł),
- cenne nieruchomości: kamienicę w pobliżu Starego Rynku w Poznaniu, a także apartament w Międzyzdrojach.

Wyżej wymieniony majątek prawie w całości jest obecnie w rękach Dariusza M.

"To świetny doradca"
Jeszcze dwa lata temu Aleksander K. i Dariusz M. nie znali się. K. prowadził swoje interesy, ale te zaczęły iść coraz gorzej. Jego sztandarowa firma wpadła w długi sięgające kilkunastu mln zł. W końcu Aleksander K. stracił zdolność kredytową, trafił na "czarną listę" dłużników.

Sam zainteresowany twierdzi, że firmy zaczęły tonąć, bo niektórzy klienci nie zapłacili jego spółkom olbrzymich należności za wykonane roboty. Poza tym pojawił się kryzys gospodarczy. Poznaniak, nie mogąc dostać kredytów w bankach, zaczął szukać innej możliwości pożyczenia pieniędzy. Tak trafił do Dariusza M.

Doradca Dariusz M. z Goleniowa ma nowe procesy

Z informacji uzyskanych od Aleksandra K. wynika, że z Dariuszem M. poznał go pewien adwokat. To prawnik pochodzący ze Szczecina, od lat jednak pracuje w Poznaniu, tu mieści się jego kancelaria. Prowadził obsługę prawną firm K.

Z Dariuszem M. łączą go nieco inne relacje. Pan adwokat jest jego obrońcą w rozmaitych sprawach karnych prowadzonych przez prokuraturę i sąd.

CZYTAJ RÓWNIEŻ:
Poznań: ICHOT? Waldemar Flugel spieszy na ratunek
Były szef poznańskiego CBA daje alibi oskarżonemu
Afera testamentowa: Radca nie dostał odszkodowania

- Dariusza M. poznałem wiosną 2010 roku za pośrednictwem adwokata. Prawnik zachwalał Dariusza M. jako osobę posiadającą środki finansowe i umiejętność zarządzania przedsiębiorstwami. Mecenas nigdy słowem nie wspomniał, że M. ma poważne kłopoty z prawem oraz że reprezentuje go w sprawach karnych - opowiada Aleksander K. - Pojechaliśmy z adwokatem do domu Dariusza M. w Goleniowie. Tam usłyszałem od "doradcy", że pożyczka nie jest dobrym rozwiązaniem, że trzeba globalnie zająć się tematem, czyli zrestrukturyzować moje firmy... M. zyskał moje zaufanie. Doskonale znał sytuację firm. Wiedział, co mówić, jakby go ktoś przygotowywał do tych spotkań - dodaje.

Chcieliśmy porozmawiać z adwokatem i zapytać, czy polecał usługi Dariusza M. w okresie, kiedy ten był już ścigany przez prokuraturę. Mecenas nie chciał odpowiadać na nasze pytania. Powiedział, że wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Jak? Tego nie wyjaśnił. Stwierdził, że nie ma o czym rozmawiać.

Restrukturyzacja
Z lektury dokumentów spółek w Krajowym Rejestrze Sądowym można wyciągnąć wniosek, że K. powierzając swój majątek Dariuszowi M. ucieka przed wierzycielami.

W pewnym momencie do spółek Aleksandra K. zaczęli pukać komornicy reprezentujący jego wierzycieli. Chcieli zająć udziały K. w różnych spółkach. Ale nie mogli tego zrobić. Bo przedsiębiorca pozbył się udziałów.

K. twierdzi, że powierzenie majątku Dariuszowi M. nie miało na celu ucieczki przed wierzycielami.

- Gdyby majątek pozostał przy mnie, zabraliby go komornicy. Zostałbym z niczym. Powierzenie majątku Dariuszowi M. miało na celu jego oddłużenie, skapitalizowanie poprzez zaciągnięcie kredytów i polepszenie sytuacji spółek. Efekt miał być taki, że firmy odzyskałyby płynność, ja spłaciłbym długi i mógłbym znowu normalnie funkcjonować - mówi K.

CZYTAJ RÓWNIEŻ:
Poznań: ICHOT? Waldemar Flugel spieszy na ratunek
Były szef poznańskiego CBA daje alibi oskarżonemu
Afera testamentowa: Radca nie dostał odszkodowania

"Restrukturyzacja" zaczęła się w sierpniu 2010 roku. K. sprzedał wtedy udziały w podpoznańskiej firmie produkcyjnej na rzecz spółek z woj. zachodniopomorskiego kontrolowanych przez M. Potem M. zaczął przejmować kolejne spółki Aleksandra K. Co ważne, K. twierdzi dziś, że choć z dokumentów wynika, że M. płacił mu pewne kwoty za kupno udziałów, to tak naprawdę żadnych pieniędzy nie płacił.

W przypadku jednej spółki, zadłużonej na kilkanaście mln zł, której sąd ogłosił upadłość, K. nie pozbył się udziałów lecz nieruchomości tworzącej majątek firmy. To grunt w Poznaniu warty kilkadziesiąt mln zł. Właścicielem stała się spółka z zachodniopomorskiego kontrolowana przez Dariusza M.

Aleksander K. powiedział nam, że zawarł umowę z Dariuszem M. na pięć lat. Przez ten czas doradca z Goleniowa miałby zarządzać jego majątkiem. M. oprócz spółek, przejął także kamienicę w centrum Poznania oraz apartament w Międzyzdrojach należący do żony Aleksandra K.

Aston Martin dla doradcy
Aleksander K. twierdzi, że gdy ostatnie elementy jego majątku przeszły na spółki Dariusza M., doradca zmienił się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

- Zaczął mnie unikać. Nie odbierał moich telefonów. Zauważyłem, że nie działa w interesie firm, ani moim i mojej rodziny. Niedawno spółka produkcyjna, którą Dariusz M. przejął, kupiła samochód Aston Martin za 1,3 mln zł. i wynajęła go innej spółce M. Samochodem jeździ pan doradca. M. zerwał także pewną korzystną umowę, którą wynegocjowałem dla jednej ze spółek. Nie interesuje go zarządzanie lecz zagarnięcie majątku. Dziś wiem, że grał rolę dobrego wujka. Jak dostał wszystko, to teraz "czyści" firmy z majątku. Pewnie zgodnie z umową odzyskam spółki po pięciu latach, ale bardzo możliwe, że będą to ekonomiczne trupy. Czuję się przez niego oszukany. Mam także olbrzymi żal do adwokata, bo polecił mi fatalnego doradcę. Myślę, że to nie było przypadkowe - mówi Aleksander K.

Jachty, wakacje...
Dariusz M. obecnie jest prezesem podpoznańskiej firmy produkcyjnej, którą przejął od K. Dotarliśmy do człowieka, który pracował w firmie. To Marek Jakubiak. Był prezesem spółki, również w okresie, kiedy pojawił się Dariusz M.

- Pewnego dnia przyszedł do mnie Przemysław Woźniak (były wiceszef poznańskiego CBŚ, o jego współpracy z Dariuszem M. pisaliśmy we wczorajszym "Głosie Wielkopolskim" - dop. red.), który jest szefem ochrony i nadzoru wewnętrznego w tej spółce. Powiedział, że mam opuścić firmę oraz mam zakaz pojawiania się w niej. Takie było polecenie Dariusza M., ja je wykonałem. Nie mogę jednak wypowiadać się o szczegółach mojej pracy w firmie po jej przejęciu przez M. Bo on zobowiązał mnie do podpisania weksla. Wynika z niego, że jeśli ujawnię tajemnicę spółki, będę musiał zapłacić 100 tys. zł. Mogę jednak wypowiedzieć się o samym Dariuszu M. Pozuje na znawcę ekonomii, kreuje się na wielkiego biznesmena. Ale w rzeczywistości jest niekompetentny. Od samego początku naszej znajomości próbował się ze mną zaprzyjaźnić. Proponował wspólne wyjazdy na jachty, wakacje, ale nie chciałem. Nie jest dla mnie partnerem do dyskusji. Dostrzegł to i stałem się jego wrogiem. Dariusza M. postrzegam jako kombinatora. W tym jest dobry. Patrzy, gdzie, poprzez jakieś dziwne kombinacje, zrobić interes. Niekoniecznie chodzi mu o przejrzyste zasady działania w biznesie. Dariusz M. bazuje na umiejętnościach oczarowywania niektórych ludzi, a nie na wiedzy czy rzeczywistych zdolnościach menedżerskich. Mnie nie oczarował, wręcz śmieszyły mnie jego wywody na tematy ekonomiczne - mówi Marek Jakubiak.

Obecnie Jakubiak jest w sporze prawnym z podpoznańską spółką, której Dariusz M. jest prezesem. Chodzi o sprawy z zakresu prawa pracy.

Dariusz M. nie chciał z nami rozmawiać. Jutro w sądzie w Szczecinie może zakończyć się jedna z jego dwóch spraw karnych, w której jest oskarżony o działanie na szkodę swoich klientów. Jego obrońcą w tym procesie jest adwokat, który jeszcze nie tak dawno doradzał także Aleksandrowi K.

Z naszych informacji wynika, że działalnością Dariusza M. w Poznaniu zainteresowały się już organy ścigania.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Sprawiedliwy

Nie bronię Dariusza M. ale co z Aleksandrem K? Chciał uciec przed wierzycielami... Już widzę jak go M. przekonywał... Słuchaj stary tak to załatwimy, że nie będzie ani długu ani problemu a głupOLEK ( majątek odziedziczony ) pewnie aż rączki potarł z zadowolenia. A tu zonk... Dariusz szybciutko zorientował się z jakim "orłem biznesu" ma do czynienia i elegancko, legalnie wykorzystał sytuację. Oszukał oszust oszusta i teraz kasa pusta...

s
star pipe

dla mnie cel jasny.Nie tylko Temida ale i prokuratura z Poznania są ślepe.Pan Dariusz M po przejęciu firmy dąży do jej likwidacji.Zwolnił juz prawie wszystkich pracowników a szczególnie "niewygodnych" polecił "liżejdupie"wyprowadzić za bramę w ciągu jednego dnia.Niestety tylko nieliczni poszli do sądu pracy,reszta się bała bo pan Dariusz M nie tylko ma "dobrego prawnika" ale i ponoć szersze macki.Ale do czasu.Dlaczego nikt nie rozlicza choćby 6 dotacji unijnych które uzyskał ile z tych firm istnieje?Tajemnica poliszynela.Czas już bliski.Dziękuje panie Cieśla że porusza pan takie tematy może ludzie przestaną się bać i wyjdą niejedne sprawy pana M

:)

A ja pracuję w tej pod poznańskie firmie i nazywamy Dariusza M kreatywnym księgowym :) ubogim zabiera i daje sobie:) a jego wierny pies z CBŚ,u liże mu d***

Z
Zenon K

Niedawno zabrał mi mieszkanie,będę jeszcze jednym świadkiem.

J
Jacenty

No proszę to niezle się teraz panu Darkowi powodzi jeszcze kilka lat temu jezdził Nissanem Primerą a teraz Aston Martin. No ale do Goleniowa nie ma odwagi przyjechać takim cackiem i przyjeżdża " tylko " nowym Audi S7.

r
rumcajs

EUROLINEA na Paderewskiego, zdaje się? Pan M. tam jest prezesem zarządu, a kamienica była chyba własnością pana K.?

j
ja

chodzi o to zeby ludzie sie zastanowili zanim zaczna krecic lody z jakims Panem M czy innym kretaczem z garscia pieniedzy. Ludzie w tarapatach czesto nie mysla racjonalnie i wierza we wszystko co im sie powie jeszcze lepiej jesli mowi to jakis "wypacykowany biznesmen z sukcesami". Efekty sa tego zwykle takie ze wszyscy traca i wlasciciele i wierzyciele wlasciciela a zyskuje taki Pan M czy Zet albo ktos kto za nim stoi bo tego tez nie mozna wykluczyc. dlatego na boga jezeli bank mowi ze klient jest niewyplacalny to pora rozliczyc to co zostalo i szukac szczescia gdzies indziej a nie chwytac sie jakichs dziwnych sposobow, z pustego i salomon nie naleje a niestety polskie firmy to nie amerykanskie banki i GM i rzad niczego za darmo nie da!!!

M
Marych

Panie Cieśla, czy po przeczytaniu tego artykułu mamy płakać nad niedolą polskiej elity biznesowej? Nad stanem praworządności w naszym kraju? Przecież to jest oczywiste że ci co pracują ciężko i uczciwie, przestrzegają prawa będą dalej pracować do sędziwego wieku 67 lat, a reszta patrzy na nich z politowaniem i z uśmiechem od ucha do ucha podążając do banku sprawdzić stan swojego VIP konta.

Dodaj ogłoszenie