Samorząd: Marszałkowskie wojaże pod kontrolą radnych

Piotr Talaga
Wicemarszałek Wojtasiak gościł m. in.  w Kazachstanie
Wicemarszałek Wojtasiak gościł m. in. w Kazachstanie Fot. www.wrpo15.wielkopolskie.pl
Wicemarszałek Leszek Wojtasiak przebywał w ubiegłym roku 62 dni w delegacjach zagranicznych. To prawie 1/4 wszystkich dni roboczych w roku - obliczyli radni. Ile nas kosztują wojaże urzędników i radnych województwa oraz, jakie są tych delegacji efekty? To zamierza sprawdzić komisja rewizyjna sejmiku województwa.

- Plan pracy komisji rewizyjnej był znany od trzech miesięcy - mówi Błażej Spychalski, przewodniczący komisji. - Prawie tyle samo potrzebowali urzędnicy marszałka na przygotowanie dla nas materiałów.

A i te są, zdaniem radnego PiS, niekompletne. Radni otrzymali dwa rodzaje informacji. Jedną o wyjazdach zagranicznych radnych (od przewodniczącego sejmiku Lecha Dymarskiego) oraz drugą o wyjazdach członków zarządu województwa i pracowników poszczególnych jednostek.

- Najważniejszą kwestią do wyjaśnienia będą dla nas efekty i celowość tych wyjazdów - twierdzi Spychalski. - Mam świadomość istnienia tajemnicy handlowej, ale interesuje nas wartość podpisanych kontraktów. Tego zabrakło w przekazanych nam dokumentach.

Samorządowcy mają wątpliwości co zasadności niektórych wyjazdów zagranicznych.
- Jestem na przykład zainteresowany efektami tygodniowego pobytu przewodniczącego Dymarskiego w Gruzji - mówi Spychalski.

Radnych zainteresowały jednak w szczególności delegacje członków zarządu województwa. Jak poinformowali, np. wicemarszałek Leszek Wojtasiak tylko w ubiegłym roku odwiedził kolejno: Indie, Francję, Brazylię, ponownie Indie, Hiszpanię, Kazachstan, Francję, Niemcy, znów Hiszpanię, Brazylię, Niemcy i Kazachstan. Z przedstawionej informacji wynika, że spędził on na takich wyjazdach 62 dni.

- Wynika z tego, że prawie 1/4 wszystkich dni roboczych w roku marszałek Wojtasiak spędził w podróżach zagranicznych - mówi przewodniczący komisji rewizyjnej. - A przecież to nie jest wszystko. Do tego trzeba by doliczyć jeszcze delegacje krajowe.

Przedstawione koszty podróży wicemarszałka Wojta-siaka wyniosły w ubiegłym roku ponad 62 tysiące złotych. Za delegacje wszystkich członków zarządu podatnicy zapłacili natomiast 112 tys. zł.

Prawie 60 tys. zł kosztowały podróże pracowników gabinetu marszałka, zaś pracownicy departamentu gospodarki jeździli służbowo poza granice kraju za prawie 226 tys. zł. Te wyliczenia poddawane są jednak przez radnych w wątpliwość.

- Nie podano pełnych kosztów tych wyjazdów - twierdzi radny Spychalski. - Jeżeli pan marszałek jedzie służbowym autem do Poczdamu to jest to przecież także koszt i to zdecydowanie wyższy niż wykazana dieta wynosząca 25,5 euro.

Radni komisji rewizyjnej zamierzają dowiedzieć się na piątkowym posiedzeniu, jakie podmioty brały udział w misjach zagranicznych organizowanych przez Urząd Marszałkowski oraz kto poniósł koszty tych wyjazdów. - Mamy nadzieję, że na komisji pojawią się przedstawiciele zarządu i odpowiedzą na wszystkie zgłoszone przez radnych wątpliwości - mówi radny PiS.

Nie jest to jedyna sprawa, którą komisja zamierza prześwietlić w najbliższym czasie. Radni zamierzają się także zapoznać z informacją o kontrolach przeprowadzonych przez odpowiednie służby Urzędu Marszałkowskiego.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
marek
nie licząc Europy za 62 tys? Coś się nie zgadza, chyba że lata sam, wyłącznie tanimi liniami, a bilet rezerwuje pół roku wcześniej.
O
Observer
Panowie Radni! Bardzo szczegółowo popatrzcie na te wojaże. Wyjdzie wiele bardzo ciekawych rzeczy. Potrzeba tylko trochę cierpliwości. Wyjdą na prawdę skandaliczne rzeczy.
i
ihj
co za burdel w tej Polsce. Za nasze pieniądze jeżdżą po świecie nieroby i nieudacznicy!!! tak dłużej być nie może. Po co są oni potrzebni??? Komu??? Urzędnicy nieudacznicy!
Dodaj ogłoszenie