Sanepid: Robimy zapowiedziane kontrole. To absurd!

Agnieszka Świderska
Większość kontroli sanepidu musi być zapowiedziana
Większość kontroli sanepidu musi być zapowiedziana Fot. Agnieszka Świderska
Udostępnij:
"1 września o godzinie 12 będziemy czekać na Pana na 235 kilometrze. Sprawdzimy prędkość i trzeźwość". Tak mogłoby wyglądać zawiadomienie o kontroli, gdyby drogówka miała obowiązek informować o niej kierowców.

To, co wygląda na absurd wzięty żywcem z Monty Pythona nie śmieszy jednak inspektorów sanepidu, którzy z wyjątkiem kontroli wody i żywności wszystkie inne muszą zapowiadać z miesięcznym wyprzedzeniem.

PRZECZYTAJ TAKŻE:
Poznań: Sanepid na kąpieliskach. Woda czysta, mandaty za gastronomię
Czerwonak: Nie ma już bakterii w wodzie
Wyrzysk: Bakterie coli w miejskim wodociągu
Poznań: Maluchy zachorowały przez basen? Matka pewna, sanepid nie

- Nasze kontrole od trzech lat to czysta fikcja - denerwuje się Danuta Napieralska, pracownik nadzoru oddziału higieny komunalnej oraz przewodnicząca Związku Zawodowego Pracowników Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu. - Zakłady uprzedzone o kontroli urządzają nam niemal pokazy. Jak przyłapać fryzjera na używaniu brudnego grzebienia, skoro na kontroli wszystko jest prosto ze sklepu?

Autorzy nowelizacji ustawy o swobodzie działalności gospodarczej z 2008 roku, najwyraźniej jednak uznali, że nie należy stresować przedsiębiorców niezapowiedzianymi kontrolami.

- Szkoda tylko, że nie pomyśleli o klientach tych zakładów - mówi Danuta Napieralska. - Przy takich przepisach nie jesteśmy w stanie chronić ich zdrowia i życia, a przecież zaniedbania, które wykrywaliśmy wcześniej, nagle nie zniknęły.

Zapowiadane kontrole są również kosztowne. Wysłanie jednego zawiadomienia to koszt 6 złotych. Tylko dla oddziału higieny komunalnej PSSE w Poznaniu, który przeprowadza w roku kilka tysięcy kontroli, jest to wydatek rzędu kilkunastu tysięcy złotych. Do tego trzeba doliczyć koszt papieru, na którym drukowane są nie tylko zawiadomienia, ale także upoważnienia do przeprowadzenia konkretnej kontroli.

Inspektor, który wybiera się na kontrolę, nie musi zabierać ze sobą jedynie... odpisu aktu urodzenia. Na jego podręczny zestaw składa się bowiem legitymacja służbowa, wystawiane na rok upoważnienie do przeprowadzania kontroli i osobne do wystawiania mandatów oraz wspomniane już upoważnienie do przeprowadzenia danej kontroli.

- Można doprowadzić biurokrację do granic absurdu, ale u nas już dawno je przekroczono - mówi Danuta Napieralska. - Tyle że walka z tym przypomina na razie walkę z wiatrakami.

Związkowcy od czerwca czekają na odpowiedź premiera, do którego skierowali apel nie tylko w sprawie absurdalnych przepisów, ale także żenujących pensji. Na to, żeby osiągnąć górne widełki płacowe w budżetówce młodszy asystent musiałby pracować 8850 lat (!). Na razie musi mu wystarczyć niecałe 1600 złotych brutto.

Na apel, który trafił także do marszałka Sejmu i szefów największych partii, odpowiedziało jedynie Ministerstwo Zdrowia. Nie była to jednak odpowiedź, która cokolwiek by zmieniała. Związkowcy czekają teraz na nowy rząd i nowy parlament.

Wideo

Komentarze 12

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

C
Czytelnik
Znana restauratorka bardzo dobrze ukazuje co dziej sie na zapleczu, kuchni, jak i w centrum lokalu gastronomicznego , restauracji, itd smród, bród, i ubóstwo czasami przechodzi przez oczy. Połowa lokali powinna zostać zamknięta na wejściu, kontrole oczywiście nie zapowiedziane, nawet 2 razy z rzędu w ciągu miesiąca. To co teraz się dziej to czysta fikcja, zakłady fryzjerskie, piekarnie, ciastkarnie, zakłady mięsne, cieszą się z tej luki prawnej która nakłada na inspekcje sanitarną zapowiadania się, poza kilkoma wyjątkami.
g
gość
Za sanepid i Unijne durne dyrektywy dziękujemy
t
tola
No dramat, czysty dramat! Skandal! Urzędnik podczas przeprowadzania kontroli musi mieć przy sobie ważne dokumenty, kto to słyszał, żeby wymagać czegokolwiek od urzędnika państwowego, no i te koszta.... papier, na którym trzeba wydrukować zawiadomienie, koszty przesyłki... W głowie się nie mieści... Szkoda tylko, że nie policzyli ile podatnicy płacą za przerwy na kawę, które trwają wieczność w urzędach...
m
max
sanepid nalezy calkowicie zlikwidowac.Po co placic uprzednikom za siedzenie za biurkiem.Pracowalem w masarni,zapowiadana kontrol sanepidu,na tydzien zaklad sie zamyka i jest generalne sprzatanie.A tak to syf,dziwie sie ze nie trulismy ludzi.Woda do badan wozona do sanepidu.kupywana jest w sklepie.Szmbo okok studni glebinowej.Ech polska rzeczywistosc.
k
kris
Powinni zlikwidować sanepid, po co oni komu potrzebni. jak komuś się nie podoba uważa że nie ma w danym lokalu higieny niech idzie gdzie indziej.
E
EWWA
Ja pracuję w żywieniu zbiorowym od ponad 25 lat i sanepid kiedyś przychodził co 2 miesiące i nikt nie zapowiadał i było OK bo pilnowałyśmy czystości i procedur odkażania itp,tym bardziej ze żywienie dotyczyło przedszkolaków to trzeba być idiotą żeby narażać dzieci na zakażenie przez zaniedbania,minęły te czasy komunistyczne kiedy prusaki topiły się w zupie.Teraz przychodzi sanepid raz na rok i też nikt nie zapowiada i też jest OK więc dziwi mnie że mają się zapowiadac bo bez zapowiedzi kontrola jest wykładnikiem rzeczywistości.I odnośnie kar to zależy kto kontroluje, czy normalny człowiek czy jakiś głupiec który nie odróżnia delikatnych niedociągnięć od drastycznych zaniedbań,
a
afuuu
pieprzony złodziejski rząd niech za takie pieniądze pracuje
I
Iza
Witam Jurku! Poruszyłeś 3 kwestie: pomaganie ludziom, mandaty i łapówki.
Pomagać ludziom można chcieć, ale jeszcze przepisy Sanepidu muszą na to pozwalać! Nie tylko od ludzi to zależy.
Mandaty: wiesz ile wynoszą mandaty? 50,100 czy nawet 200 zł żadnemu "prywaciarzowi" nie wyrządziły żadnej szkody, tym bardziej że wlicza to w koszta.
Łapówki najpierw trzeba udowodnić a potem o nich mówić. To temat dyskusyjny tylko!!!
Praca Sanepidu czy jest potrzebna czy nie to tak jak z monetą " każda ma dwie strony", część tej pracy jest niezastąpiona część pewnie dała by się zastąpić, trudno powiedzieć tak naprawdę. Co do żałowania "ich" to ponad połowa pracowników Sanepidu nie chodzi na kontrole, pracuje w laborkach, biurach, administracji!!!! A pracują naprawdę za niewiele niż minimum !!!
Pozdrawiam
J
Jurek
Sanepid zamiast pracować i pomagać ludziom chce tylko się nachapać dając mandaty na prawo i lewo, a jeszcze lepiej jak mogą dostać łapówke.
Nie ma co ich żałować.
I
Iza
Ten idiotyzm istnieje od zawsze !!!! Co najmniej od 25 lat, kontrole zawsze były zapowiadane !!!! Na palcach rąk można policzyć kontrole nie zapowiadane, prawdopodobnie całkowicie przypadkowe. Nie rozumiem oburzenia P Napieralskiej. Pewnie nie podoba się tej Pani rozliczanie kontrolerów z czasu pracy w terenie lub inny paragraf przepisów, ale zgodzę się z tą Panią, że papierowe dodatki do przepisów unijnych lub akredytacyjnych to katastrofa.... tony papieru, powielane informacje na parę sposobów i zamiast np 5 godzin pracy w terenie i 3 godzin za biurkiem mamy odwrotność !!!!
m
morlock
Gdy sąsiad z pionu zamontował w kuchni wyciąg na wspólnym wywietrzniku zgłosiłem do Administracji bo choć w sumie lubię zapach smażonych pyrów z cebulką to, na Boga, nie o Trzeciej nad ranem!!!(czasem o 6-ej).To było w czasach gdy wspomniane przez Ciebie indywiduum z gazety na podłogę skakało. Komunikat jaki Administracja wywiesiła na 2 tygodnie przed "kontrolą" mogę porównać do plakatu o powszechnej mobilizacji.
G
Gabriel1
Te szczytowe osiągnięcia w głupocie są na pewno
rezultatem prac Komisji Palikota z przed dwóch lat.
Dodaj ogłoszenie