Seniorzy już nie dają się nabierać na cudowne garnki

Elżbieta Sobańska
Część osób starszych jeszcze ulega emocjonalnej perswazji, co kończy się spłatą wysokich rat za produkt nie do końca przemyślany
Część osób starszych jeszcze ulega emocjonalnej perswazji, co kończy się spłatą wysokich rat za produkt nie do końca przemyślany Fot. Wojciech Gadomski / POLSKAPRESSE
Starsze osoby przestają powoli wierzyć w niezniszczalne garnki czy leczniczą pościel. Pokazy, podczas których sprzedaje się takie towary, stały się dla nich tylko rozrywką.

- Mimo że chodzicie państwo na różne prezentacje różnych firm, mogę państwa zapewnić, że takich naczyń jeszcze nie widzieliście - gustownie ubrana kobieta przekazuje zgromadzonym w sali uczestnikom obietnicę niezapomnianych kuchennych wrażeń. Właśnie rozpoczyna prezentację naczyń do gotowania, które - jak zapewnia - mają zrewolucjonizować ich codzienny sposób przyrządzania potraw. Ale oni to już doskonale wiedzą, słyszeli to nie raz i nie dwa. Na podobnych pokazach.
Oni tu przyszli po czajnik - pani Hanna kiwa przytakująco głową. Sama jest od kilkunastu lat na emeryturze. - Większość ma te garnki, więc im nie zależy, ale czajnik przyda się.

Elektryczny czajnik - nieduży, plastikowy i jednej z tych dużo mniej znanych marek - to prezent, który otrzymuje każda osoba za udział w pokazie garnków w Poznaniu. Sala pęka w szwach. Większość uczestników to osoby w podeszłym wieku. Za chwilę po raz kolejny dowiedzą się o wyjątkowości garnków ze stali szlachetnej. W progu witani są przez uprzejmych gospodarzy pokazu. To handlowcy, którzy opowiedzą o zdrowotnych właściwościach naczyń.

- Naczyń jakich marek pani używa? - tu padają nazwy. - A to gratuluję. I jak, dobrze się sprawują? Używa ich pan już od 15 lat? Pani też? I państwo? To bardzo dobry wybór. Zapewniam, że tylko te trzy marki, w tym nasza, liczą się na rynku, każda inna to podróbki - przestrzega prelegent donośnie, przebijając się ponad głosami uczestników.

Potem zaczyna się pokaz: najpierw najważniejsza kwestia do omówienia to zdrowie, a przecież ono jest najważniejsze - przekonuje zgromadzonych. Tak, dla starszych osób, a te przeważają na pokazie, zdrowie liczy się przede wszystkim, więc gromko potwierdzają słowa gospodarza pokazu. Potem następuje prezentacja wyjątkowych właściwości naczyń: można w nich gotować bez wody lub tylko z jej odrobinką, można stawiać garnki jeden na drugim jak klocki, nic się nie przypali, nie rozgotuje, danie nie utraci swoich drogocennych właściwości odżywczych, a i cholesterol nieposłusznie nie podskoczy. A jeśli to jeszcze nie przekonało nieprzekonanych, to potwierdzi to znany kucharz telewizyjny podczas filmowej prezentacji naczyń.

- Kończ, chłopie - wymyka się siedzącej w trzecim rzędzie kobiecie. Na pokaz przyszła ze swoją znajomą. Mija pierwsza godzina.

- Garnki idealnie nadają się do kuchni indukcyjnej - mężczyzna prowadzący pokaz podnosi do góry nieduży palnik. - Kto z państwa ma taką kuchnię? Las rąk w górze. - Taką kuchenkę warto mieć, pomyślcie chociażby o bezpieczeństwie i oszczędnościach za gaz - pada ze środka sali, bo przedstawiciel handlowy właśnie zabiera się za przyrządzanie piersi z kurczaka na patelni, bez dodatku tłuszczu.

- A jak wyłączą prąd? - znużona kobieta nachyla się do swojej koleżanki.
- Teraz to wszystko wyłączają - mówi tamta.

Filet z kurczaka jest już prawie gotowy. Zaraz prelegent poczęstuje nim wraz z kolegą uczestników, tak aby każdy przekonał się, że pierś i smaczna, i zdrowa, a zdrowie jest najważniejsze.
- Masz kuchnię indukcyjną? - kobieta zniechęcona najwyraźniej podchwyciła temat sprzętu AGD.
- Tak - wzrusza ramionami jej sąsiadka.
- Ale taką osobną czy jak normalny piec? - docieka ta pierwsza.
- No… tam, gdzie pracuję, to mam - uszczegółowia koleżanka.
- Zaraz usmażymy kurczaka. Nastawiamy przycisk kuchenki na osiem - zapowiada prezenter.
- Ja mam kuchenkę na 7 - prycha druga z pań.
- A ja na 9! - przelicytowuje ją już nieco energiczniejsza sąsiadka. Mija kolejna godzina.

Ludzie zaczynają się już kręcić na krzesłach. Jednak kobieta ukradkiem próbuje się gimnastykować, inna pokazuje siedzącej obok znajomej zdjęcia z wakacji. Starszy pan nie wierzy, że z zestawu wartego 7 tys. złotych wystarczy mu patelnia za 2,5 tys. zł, bo właśnie jest wyjątkowa okazja i resztę naczyń można dostać gratis. Ale to gratka tylko dla tych, co wylosowali odpowiedni kupon. Dwie starsze kobiety mają numery - stają przed szansą "okazyjnych" zakupów.

- Patelnia za jedyne 2,5 tys. A gdzie zdrowie? Ktoś z państwa pali? Na papierosy wydaje się średnio 300 zł. To więcej niż wynoszą raty - prowadzący bombarduje salę. - Ile kosztują papierosy? A, to po mniej niż 9 złotych to najgorsze - dodaje.
- Czasem palę 5, a czasem 10, jak nie mam co robić - zwierza się koleżanka znużonej.
- To rzuć palenie i kup te garnki - śmieje się sąsiadka.
- O, to ja wolę palenie! - wzdraga się kobieta, gdy przedstawiciel rozdaje wizytówki firmy.
- A ty bierzesz? - pyta ta pierwsza.
- Eee, nie…
- No weź sobie, będziesz miała na pamiątkę, że byłaś - śmieje się druga.

Starszy konsument to pewien problem, bo nikt ich tak właściwie nie zauważa, w przeciwieństwie do Zachodu, gdzie jest to bardzo poważny segment rynku. W Polsce nie byli zauważani przez główny rynek usług, więc powstały nisze, czyli pokazy - wyjaśnia prof. Ryszard Cichocki, socjolog. - Jednak jeszcze kilka lat temu ich skala była dużo większa, teraz już spada.
Bo zdaniem prof. Ryszarda Cichockiego, jako Polacy jesteśmy słabo odporni na reklamę i formę marketingu, gdzie z jako poważnym zjawiskiem stykamy się tak naprawdę od połowy lat 90.

- Całe społeczeństwo się z tym zderzyło, teraz to się zmienia, bo ludzie mają jasne kryteria konsumenckie. Agresywna reklama może co najwyżej oddziaływać jeszcze na starszych ludzi, bo mają oni wysoki poziom zaufania do mediów, reklamy, wierzą w ten przekaz - tłumaczy socjolog. - Poza tym to pokolenie, mimo ponad 20 lat gospodarki rynkowej, nie zbudowało mechanizmów obrony przed nią tak jak młodsze pokolenie. To też są najczęściej ludzie niezamożni, dla nich pokazy są "światełkiem" luksusu, gdzie kupią sobie chociaż tę jedną drogą rzecz lub sprezentują dzieciom, choć potem długo będą spłacać zobowiązanie.
Nie bez znaczenia jest też to, że za zmianą systemową poszły zmiany w społeczeństwie, a starsze osoby zostały niejako "odcięte". Pokazy garnków, pościeli, sprzętu rehabilitacyjnego, który raczej nie sprostałby konkurencji w sklepie, na prezentacji staje się towarem dla "wybranych". I część osób jeszcze ulega tej emocjonalnej perswazji, co kończy się spłatą wysokich rat za produkt nie do końca przemyślany.

- Pamiętam, jak na jednym takim pokazie, przy podpisywaniu umów wypytywano staruszkę o wszystko, w tym czy posiada mieszkanie własnościowe czy spółdzielcze - opowiada pani Barbara. - Ja kiedyś też kupiłam fotel do masażu, od tamtej pory jednak nic nie kupuję. Chodzę za to na pokazy z przyjaciółką, bo to jest jakaś rozrywka. Po raz drugi byłam już za granicą, najpierw był trzygodzinny pokaz, a potem był czas wolny w aquaparku koło Berlina. Nie kupuję, a korzystam.

A co mamy najważniejsze? - pyta się elegancka prowadząca uczestników poznańskiego pokazu. - Zdrowie! - gromki okrzyk niesie się z sali.

Potem padają oczywiste pytania, na które odpowie każdy. A to przecież miło, gdy się zna odpowiedź. To jest wiedza, a co za tym idzie - wyróżnienie.

- Czy wiecie państwo, co dzieje się, gdy przypali się mleko? - Trudno to umyć - odpowiada sala. To ja ugotuję mleko na patelni i je specjalnie przypalę. O, a teraz, proszę, wyczyszczę suchą szmatką. Te garnki są tak wyjątkowe, że używam ich od 3 lat na pokazach i jeszcze ich nie myłam, bo nie trzeba - zachęca gospodyni. - To co, należą mi się brawa? Ludzie klaskają.
Tutaj pani też wypytuje o to , czy ktoś posiada podobne garnki. Padają nazwy owej "trójki", ale ta firma do niej nie należy. "Gratuluję" przytakuje przedstawicielka, by zaraz przystąpić do ataku trzech - ponoć - rzetelnych firm.

- Czy byliście państwo na pokazie, gdzie gotowano pierś kurczaka? Tak, ale to żadna filozofia upiec filet kurczaka. A całego kurczaka?

Ludzie słuchają, bo po pokazie ma wystąpić znany aktor. Większość zebranych kupować nie zamierza. Nawet nie wiedzieli, że będą na pokazie, ale - jak ich zapewniano - na urodzinowym koncercie gwiazdy.

- Proszę zwrócić uwagę na parowar. Dlaczego? Bo zależy nam na zdrowym stylu życia - objaśnia prowadząca pokaz. - Kto z państwa go używa? Pani? I zauważyła pani jakieś korzystne zmiany?
- Bo ja wiem…? - wzrusza ramionami zapytana.

Przedstawiciele na pokazach wychwalają zalety pościeli wełnianej, niezniszczalnych garnków. Każdy sam w domu od lat używa kompletu reklamowanego sprzętu i sam go zakupił. Do przyjścia na pokaz kuszą m.in. darmowymi zegarkami, czajnikami, poduszkami z wełny leczniczej, mierzeniem ciśnienia, wycieczką czy występem gwiazdy. Jednak coraz trudniej zdobywa się nowych klientów. Część osób pozbywa się już przedstawicieli jak tylko odbiorą od nich telefon: "Pomyłka, tu zakład pogrzebowy", "Komisariat policji, słucham". Ale najgorsze, co może spotkać handlowca z pokazu, to wyjście klienta przed czasem. Tak też było na jednym z pokazów w Poznaniu.
- Ja nie mogę już tego znieść - wykrzyknął starszy mężczyzna, a za nim salę opuściła większość osób, którzy nie chcieli już czekać na występ popularnego aktora.

- Jak państwo wyjdziecie, to już nie będziecie mogli wejść i nie dostaniecie zaproszenia na występ - nieprzyjemnym tonem ostrzega handlowiec. "Co, k…a, już połowy sali nie macie?" - kierownik jest wyraźnie niezadowolony. Zaproszenia, na które czekali uczestnicy, leżały przed salą. Mógł je wziąć każdy, bez uczestniczenia w pokazie. Gdyby tylko wiedział…

- Stosowane na pokazach techniki socjotechniczne są prymitywne i łatwe do obalenia, ale nieprzyzwyczajonym do nich starszym ludziom brakuje tych argumentów - mówi socjolog. - To się jednak zmienia, bo w senioralny wiek będzie wchodzić już powoli kolejne pokolenie, dużo ostrożniejsze. Poza tym, starszy klient też staje się poważnym klientem. Niemniej jednak trzeba cały czas uświadamiać społeczeństwo. To jest jeszcze zadanie na najbliższych kilka lat.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

b
blacha

np. garnek za 2000, który można dostać bez problemu za 300 zł ... taka prawda.

T
Tomek

A ja uważam, że takim działaniom powinna co jaki czas przyglądać się prokuratura. Sam tytuł pokazuje o co chodzi: o nabieranie. A czym jest nabieranie kiedy w grę wchodzą tysiące złotych - to oszustwo, wyłudzenie. Najwyższa pora zmienić prawo, tak aby jasno określało takie działania i przewidywało odpowiednie kary.

Dodaj ogłoszenie