Rozmowa z Waldemarem Sieńko, Kujawsko-Pomorskim Wojewódzkim Inspektorem Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych o zmianach w prawie dot. żywności.

Ziemniaki z Egiptu udawały polskie kartofle, więc zaostrzono polskie przepisy, by nie wprowadzano konsumentów w błąd. Zmiany weszły w życie niedawno. Ile teraz może kosztować nieuczciwość?

Najistotniejsze zmiany dotyczą znowelizowanej ustawy o organizacji rynków owoców i warzyw oraz rynku chmielu, a także ustawy o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych. Zaostrzono sankcje dotyczące rynku owoców i warzyw, które będą mogli nakładać pracownicy Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.

I będzie to więcej niż 500 złotych? Pytam o to, ponieważ taka kara mogła zaboleć właściciela małego sklepiku, ale nie dużego marketu!

Sankcje wydane w oparciu o ustawę o organizacji rynków owoców i warzyw oraz rynku chmielu mogą stanowić maksymalnie nawet dwudziestokrotność przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej (wyliczonych w oparciu komunikat prezesa GUS za poprzedni rok), czyli 85 430,20 zł! Minimalnie może to być 500 złotych.

Za co można dostać tak wysoką karę?

Za oszukiwanie lub - najogólniej mówiąc - brak staranności. M.in. za uniemożliwianie kontroli jakości handlowej owoców i warzyw wprowadzonych do obrotu - kara do dwudziestokrotnego przeciętnego wynagrodzenia, zaś za utrudnianie pracy inspekcji - do piętnastokrotnego przeciętnego wynagrodzenia. Żeby było jasne - my kontrolujemy centra logistyczne i rynki hurtowe, zaś sklepy - Inspekcja Handlowa.

A za co jeszcze grożą kary pieniężne?

Na przykład za wprowadzanie do obrotu owoców i warzyw nieodpowiadających wymaganiom jakości handlowej, czy odmowę okazania dokumentów towarzyszących danej partii towaru lub niezamieszczanie w tych dokumentach odpowiednich informacji.

Zobacz też: Dzwoni urząd do rolnika. To ile ton pan zebrał w 2018 roku, gospodarzu?

O jakich dokumentach towarzyszących mowa i czego w nich najczęściej brakuje?

Z dokumentów towarzyszących powinno wynikać nie tylko to, co to za owoce lub warzywa (m.in. nazwa, wielkość, klasa towaru), ale i z jakiego kraju pochodzą. Bywało, że towar, który przebywał daleką drogę, już podczas transportu do Polski, kilka razy zmieniał kraj pochodzenia.

To celowe działanie? Wszak Polacy coraz częściej są patriotami na zakupach, więc łatwiej sprzedać towar z naszego kraju.

Nie wykluczam tego, jednak może być to także efektem braku staranności. Im więcej pośredników, tym większe prawdopodobieństwo pomyłki.

Kto za to odpowiada?

Zgodnie z art. 7 ustawy o jakości handlowej za informacje o nazwie produktu i innych danych umożliwiających identyfikację artykułu rolno-spożywczego odpowiadają producenci. To oni są obowiązani posiadać informacje dotyczące właściwego oznakowania artykułu rolno-spożywczego (z punktu widzenia jakości handlowej) „na wszystkich etapach obrotu artykułem rolno-spożywczym w czasie posiadania tego artykułu rolno-spożywczego.”

Osoba, która nie wykonuje tych obowiązków podlega karze pieniężnej w wysokości do trzykrotnego przeciętnego wynagrodzenia za rok poprzedzający rok nałożenia kary (obecnie to ponad 12 tys. zł), nie niższej jednak niż 200 złotych. Należy pamiętać, że jest to nowa sankcja, która pojawiła się w ustawie o jakości handlowej.

Przychodzicie na kontrolę, stwierdzacie nieprawidłowości, wydajecie zalecenia, a podczas kolejnej kontroli okazuje się, że nic się nie zmieniło. Co wtedy?

Jeśli kontrolowany nie usunął nieprawidłowości (w terminie określonym w zaleceniach pokontrolnych) podlega karze pieniężnej w wysokości do trzykrotnego przeciętnego wynagrodzenia za rok poprzedzający ten, w którym nałożono karę. Poza tym, kto ponownie wprowadza do obrotu produkt tego samego rodzaju, który nie odpowiada jakości handlowej ze względu na tę samą wadę, podlega karze podwyższonej o wysokość kar nałożonych w ciągu 24 miesięcy (przed dniem rozpoczęcia kontroli).

To też sporo. Co inspektorzy biorą pod uwagę naliczając wysokość kary?

Inspektor uwzględnia stopień szkodliwości czynu, zakres naruszenia, dotychczasową działalność podmiotu, wysokość jego obrotów oraz przychodu, a także wartość kontrolowanych artykułów.

W przypadku niskiego stopnia szkodliwości czynu, niewielkiego zakresu naruszenia lub braku stwierdzenia istotnych uchybień w dotychczasowej działalności, inspektor może odstąpić od wymierzenia kary.

Zmiany w prawie dotyczą także nadzoru nad wykonywaniem czynności przez rzeczoznawców. To ważne także dla rolników, którzy skarżyli się na ich pracę. Do czego odnosiły się te skargi i co się zmieni?

Skargi rolników dotyczyły pracy niektórych rzeczoznawców pobierających np. próby zboża. Jeśli rzeczoznawca niewłaściwie wykonywał swoje zadania, to wyniki mogły krzywdzić sprzedającego ziarno, bo było ono np. bardziej zanieczyszczone, miało gorsze parametry takie jak liczba opadania, zawartość glutenu. Zatem rolnik otrzymywał niższą zapłatę za towar.

Przeczytaj też: Pieniądze po suszy 2018. Czy jeszcze można złożyć wniosek o pomoc?

Teraz nadzór naszej inspekcji nad pracą rzeczoznawców będzie łatwiejszy, albowiem osoby na rzecz których rzeczoznawca przeprowadza czynności kontrolne są zobowiązane zapewnić wojewódzkiemu inspektorowi m.in. wstęp na teren, do obiektów, samochodów, w których pracuje rzeczoznawca. Musi też zapewnić odpowiednie warunki pracy inspektorom, a wcześniej z tym bywało różnie - czasami kontrola odbywała się np. w nieogrzewanym pomieszczeniach, bo skręcono grzejniki.

Zatem zmienione przepisy, to istna rewolucja! Teoretycznie wszystkie nieprawidłowości, także w obrocie owocami i warzywami, powinny być usunięte. Wszak nieuczciwym i niestarannym grożą srogie kary. A co wykazały ostatnie kontrole?

Ostatnie kontrole przeprowadziliśmy jeszcze w oparciu o stare przepisy. Pobraliśmy 35 próbek i wydaliśmy 21 tzw. protokołów niezgodności. Najczęściej brakowało informacji na opakowaniu o klasyfikacji owoców i warzyw, kraju pochodzenia, dokumentów towarzyszących danej partii. Po raz ostatni wydaliśmy mandaty karne. Teraz byłyby to kary pieniężne wydane w drodze decyzji administracyjnych.

Sądzi pan, że będzie lepiej? Niedawno widziałam w markecie brokuły, nad którymi wisiała kartka z wymienionymi krajami pochodzenia: Hiszpania/Portugalia/Polska. Zatem konsument był wprowadzany w błąd. Handlowcy nie słyszeli o zaostrzonych przepisach?

Nie można wprowadzać konsumenta w błąd. Nawet jeśli na kartce były wymienione trzy kraje pochodzenia, to tylko jeden powinien być zaznaczony, zaś dwa przekreślone.

Zapewne nie wszyscy handlowcy słyszeli o ostatnich zmianach, zaostrzonych karach, ale nikogo to nie zwalnia z przestrzegania prawa. Uczciwi i staranni nie mają się czego bać.

__________________________