Zdaniem fachowców, konie mogły trafić albo na nielegalną rzeź, albo też za wschodnią granicę Polski, gdzie nie obowiązują paszporty. Osiem koni zniknęło w nocy z prywatnej stadniny w Sierakowie. - Złodzieje prawdopodobnie użyli do wywozu zwierząt samochodu ciężarowego przystosowanego do przewozu koni - podkreśla Przemysław Araszkiewicz z Komendy Powiatowej Policji w Międzychodzie.

Choć od zdarzenia minęło już kilka dni, to o sprawie ciągle niewiele wiadomo. Sprawcy działali pod osłoną nocy, kiedy w gospodarstwie nie było właściciela. Wiadomo też, że zginęło osiem koni: pięć dorosłych osobników (w tym dwie klacze źrebne) oraz trzy źrebaki. Straty mogą sięgać nawet 250 tysięcy złotych.

Policja pracuje nad złapaniem złodziei. Trwa m.in. analiza zapisów z okolicznych kamer.

Z naszych informacji wynika, że policja ma już nagranie, na którym widać samochód, którym wywieziono konie. Widać na nim posturę mężczyzny oraz numery rejestracyjne auta, ale te okazały się kradzione. Jeśli ktokolwiek może pomóc policji, proszony jest o kontakt.

Alfred Piechocki, prezes Powiatowego Koła Hodowców Koni w powiecie międzychodzkim jest zszokowany tym zdarzeniem. - Skradzione konie to konie z wysokiej półki. To dwie klacze ze stadniny w Liskach oraz trzy klacze ze stadniny w Racocie. Wszystkie miały bardzo dobre rodowody. Każda klacz ma wypalone znamię stadniny, ma paszport i specjalny czip z numerem na szyi - mówi.

Alfred Piechocki podkreśla też, że dwie klacze były w zaawansowanej ciąży, więc jeśli konie zapakowano do auta bez przegród, niemal pewne jest, że doszło do poronienia.

- Niemożliwe jest, by jakikolwiek hodowca kupił konie bez paszportów. Żadna rzeźnia też nie przyjmie koni na ubój bez paszportów. No chyba, że  skradziono je na nielegalną rzeź i mięso wywieziono na zachód, albo też konie trafiły za naszą wschodnią granicę, gdzie paszporty nie są konieczne - zwraca uwagę Alfred Piechocki.

Kliknij: STREFA AGRO NA FACEBOOKU. LUBIĘ TO!