Spór o środki z KPO dla Polski. "Idziemy na kolejne, duże ustępstwa wobec UE"

Blanka Aleksowska
Blanka Aleksowska
Europoseł PiS, prof. Zdzisław Krasnodębski
Europoseł PiS, prof. Zdzisław Krasnodębski archiwum prywatne
- Wypowiedzi członków frakcji, które stanowią dziś większość w PE - socjalistów, liberałów, Zielonych i lewicowej części Europejskiej Partii Ludowej - pokazują, że w tych sporach z Polską wcale nie chodzi o sprawy proceduralne, o niezależność sędziów, o wymiar sprawiedliwości. Chodzi o ich wartości, które chcą przeforsować - o małżeństwa jednopłciowe, o liberalne prawo aborcyjne, eutanazję, i tym podobne. Mają swoją lewicową aksjologię i to o nią tak naprawdę zabiegają. Chodzi o totalną krytykę i odsunięcie polskiej prawicy od władzy - mówi prof. Zdzisław Krasnodębski, europoseł Prawa i Sprawiedliwości.

Trwają negocjacje przedstawicieli polskiego rządu z Komisją Europejską na temat zablokowanych środków z Krajowego Planu Odbudowy. Spór dotyczy kwestionowanej przez Brukselę reformy wymiaru sprawiedliwości. Jakich konkretnie zmian żąda KE? Dostaniemy te pieniądze?

Pierwszy kompromis z UE ws. środków z KPO dla Polski, został wynegocjowany w czerwcu. Został on także uzgodniony z prezydentem Dudą. KE stwierdziła jednak, że sposób, w jaki zrealizowaliśmy te ustalenia nas nie jest wystarczający i nie spełnia jej oczekiwań. Z tego co mi wiadomo i co twierdzą nasi negocjatorzy - czyli przede wszystkim minister Szymon Szynkowski vel Sęk - nie chodzi już o kwestie zasadnicze, fundamentalne, dotyczące naszej suwerenności. Problemem są raczej sprawy techniczne, które nie zostały doprecyzowane. Jedną z istotniejszych kwestii - także z naszego punktu widzenia - jest test niezależności sędziów, czyli ustalenie, kiedy można ją podważyć, zanegować. Natomiast bardziej szczegółowej wiedzy "zakulisowej" nie mam, bo te rozmowy są poufne. Podaję tylko jeden z przykładów. Nasi przedstawiciele podkreślają jednak, że te rozbieżności są do pokonania i chodzi raczej o uzupełnienie czy wyjaśnienia, a nie o sprawy zasadnicze. Inną sprawą jest to, czy wszyscy w koalicji rządzącej będą to zdanie podzielali, gdy się już okaże, na czym ten wynegocjowany kompromis polega.

Patrząc na ten ciągnący się spór i to ostre stanowisko KE można mieć wrażenie wręcz odwrotne - że chodzi o sprawy zasadnicze. Skoro są to kwestie bardziej techniczne i poboczne, to czy te środki nie mogły zostać już w jakiejś części uruchomione?

W czerwcu byliśmy już o krok od zawarcia porozumienia z KE. Solidarna Polska wniosła jednak pewne poprawki i zastrzeżenia. Nota bene moim zdaniem jedna z tych poprawek mówiąca o tym, że nie można kwestionować niezależności sędziów ex post - czyli po tym, gdy już zapadł wyrok - wydaje mi się bardzo sensowna. Generalnie Komisja nie zaaprobowała tych poprawek, jednak koniec końców, uznałbym je za kwestie bardziej techniczne niż zasadnicze. Z takim przekonaniem toczą się te negocjacje. Ale istota problemu w mojej ocenie jest natury czysto politycznej. Szefowa KE Ursula von der Leyen jest pod mocną presją polityczną nieprzychylnych Polsce polityków w samej Komisji oraz Parlamentu Europejskiego. Oni w gruncie rzeczy kwestionują wszystko, całokształt reform w sądownictwie. Twierdzą, że ci sędziowie, którzy uzyskali nominacje w ostatnich lat nie są sędziami. Powtarzają w sumie to, co słyszymy ze strony skrajnie upolitycznionych środowisk prawniczych w Polsce. Forsują ostre stanowisko, w którym nie ma pola do jakiegokolwiek kompromisu. Także w Polsce część polityków uważa, że sprawa rzeczywiście ma charakter polityczny i że nawet jeżeli te sprawy techniczne zostaną rozwiązane, to "znajdą się" inne kwestie, które Komisja podniesie, by zablokować te reformy albo transfer środków z KPO dla Polski. Osobiście niestety też tak uważam, podzielam te obawy. Chciałbym przy tym dodać jeszcze jedną rzecz. Środki z KPO byłyby dla nas przydatne i korzystne, ale nie są tak istotne, jak środki z regularnego budżetu, które też mogą być zagrożone. Do tej pory nie powiedziano tego nigdy oficjalnie, ale te nieprzychylne Polsce siły polityczne będą do tego dążyć. W związku z tym te negocjacje nie toczą się tylko wokół KPO. A toczą się, bo nie ma po stronie Komisji Europejskiej wystarczająco dobrej woli, wręcz przeciwnie.

Sprawdziliśmy oświadczenia majątkowe wielkopolskich europarlamentarzystów. Kto z nich posiada najwięcej?Przejdź do galerii --->

Oświadczenia majątkowe wielkopolskich europarlamentarzystów....

Są jakiekolwiek, realne szanse, byśmy dostali te pieniądze? Spór będzie się zaostrzał?
Wydaje mi się, że gdyby szans nie było, to nie podejmowalibyśmy tych negocjacji, szansa zawsze jest. Ale jakie będą rezultaty tych negocjacji? To zależy jednak od wielu czynników. To porozumienie jest w interesie obu stron, również Komisji czy Unii Europejskiej jako takiej. Czy zwycięży duch kompromisu i rozsądek, czy zawziętość i absolutyzowanie własnej pozycji? Dodam, że ten wynegocjowany w czerwcu kompromis był daleko idący, zawierał wiele ustępstw z naszej strony. Teraz wykonujemy jeszcze jeden krok, mimo przekonania, że wypełniliśmy wszystkie zobowiązania. Wspomnę tylko jeszcze o takim aspekcie, o którym się w Polsce bardzo mało mówi. Komisja Europejska zdaje sobie sprawę z naszej sytuacji ekonomicznej, że jesteśmy w sytuacji skłaniającej nas do szukania kompromisu. Ale jest też druga strona.

To znaczy?

Polacy nie zdają sobie sprawy, w jak trudnej sytuacji gospodarczej i politycznej jest sama Unia. To nie jest tak, że tylko Polska ma dzisiaj problemy i potrzeby. Kryzys dotyka wszystkie kraje, a w związku z tym samą Unię. Komisja usiłuje łatać różne dziury w swoich politykach. Wszędzie jest dosyć wysoka inflacja, narastają też nierówności w związku z możliwościami finansowymi i wspierania gospodarki. Jeżeli ktoś twierdzi, że to jest relacja biednej, potrzebującej pieniędzy Polską i niezachwianej w swoich przekonaniach i swoim dobrobycie Unii, to nie wie, o czym mówi. W krajach UE jest lęk, jak przetrwać nadchodzącą zimę, jak zapewnić bezpieczeństwo energetyczne. Poza tym jest jeszcze jedna sprawa, o której coraz więcej mówi się tutaj w Brukseli - Unia wydaje bardzo dużo pieniędzy, a na realizację swoich programów i polityk zaciąga pożyczki. I pojawiają się wątpliwości, czy będzie w stanie je spłacić. Zaniepokojenie na rynkach finansowych nie dotyczy zatem tylko Polski, a całej UE. Dodatkowo wciąż trwa wojna, nie wiadomo jak długo jeszcze będzie trwała i jakie jeszcze przyniesie skutki gospodarczo-energetyczne. Dlatego to również Unia powinna dążyć do tego, by zażegnać wewnętrzne konflikty, w tym ten niepotrzebny konflikt z Polską. Przy takich problemach, także tych na arenie międzynarodowej, zagrożeniach ze strony Rosji, napięciach z Chinami czy Turcją, spór o sądownictwo w Polsce naprawdę nie jest pierwszorzędną sprawą i można osiągnąć kompromis, nawet jeśli on nie zaspokoi w pełni obu stron. Zarzuca nam się, że traktujemy Unię jak "bankomat". Taka retoryka jest nieprawdziwa także dlatego, że to my traktujemy traktaty i wartości unijne poważnie i walczymy z ich niesłuszną na naszym przekonaniu interpretacją. Tych, który patrzą na fundusze ostrzegamy, że w tym "bankomacie" za chwilę może zabraknąć pieniędzy

Co się mówi dzisiaj o tym sporze UE z Polską i Węgrami w Parlamencie Europejskim?

W stosunku do Węgier formułowano wątpliwości o właściwe wydatkowanie środków z KPO. Węgierski rząd zgodził się na żądania KE, zgodził się powołać osobną instytucję, która będzie nadzorować wykorzystanie tych pieniędzy oraz inne zmiany. I środki te mają zostać dla Węgier odblokowane. Ale pytanie, jak odpowiedzą na to nieprzyjazne im siły w UE. Mówi się już, że w Parlamencie Europejskim ma się odbyć debata na ten temat, z pewnością PE potępi taki krok ze strony Komisji. Generalnie wypowiedzi członków frakcji, które stanowią dziś większość w PE - czyli socjaliści, liberałowie, Zieloni i lewicowa część Europejskiej Partii Ludowej - pokazują, że w tych sporach z Polską wcale nie chodzi o sprawy proceduralne, o niezależność sędziów, o wymiar sprawiedliwości. Chodzi o ich wartości, które chcą przeforsować - o małżeństwa jednopłciowe, o liberalne prawo aborcyjne, eutanazję, i tym podobne. Mają swoją lewicową aksjologię i to o nią tak naprawdę zabiegają. Pozostałe środowiska w większym stopniu zwracają uwagę na kwestie faktycznie związane z praworządnością, ale są też generalnie mocno nieprzychylne Polsce. Konserwatywni deputowani widzą tę sprawę podobnie jak my, także dlatego, że we frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów czołową rolę odgrywają posłowie z Polski. Posłowie o poglądach umiarkowanych i konserwatywnych wiedzą, że twierdzenie, iż w Polsce zagrożona jest demokracja i panuje tu jakiś autorytaryzm, to przejaw walki politycznej, która toczy się w całej Europie, we wszystkich krajach. Wiedzą, że najbardziej aktywnym "obrońcom praworządności" w Brukseli nie chodzi o niedoskonałości polskiego sądownictwa lub kwestie proceduralne, tylko o totalną krytykę, o odsunięcie polskiej prawicy od władzy i zmianę naszych wartości, także tych zapisanych w konstytucji. Dla tych "obrońców praworządności" jakikolwiek kompromis z Polską będzie osobistą porażką polityczną.

Przejdźmy do innego sporu. Czy dostaniemy reparacje wojenne od Niemiec?

To, co powinniśmy zrobić na początku lat 90., to co zrobilibyśmy wcześniej, zaraz po wojnie, gdybyśmy byli wolnym krajem - zrobiliśmy dopiero w roku 2022. Wyliczyliśmy straty i jasno powiedzieliśmy, że reparacje nie zostały nigdy wypłacone i że ofiary niemieckich zbrodni nie dostały odpowiedniego zadośćuczynienia. To dosyć przygnębiające i pokazuje, jak słabym byliśmy państwem. Liczenie strat i sformułowanie naszych oczekiwań wobec Niemiec powinno nastąpić znacznie wcześniej. Ale lepiej później niż wcale. Ta sprawa ma przede wszystkim cenny wymiar historyczny - przypomnienie światu, że Polska nigdy nie uzyskała reparacji ani jakiegokolwiek zadośćuczynienia za zbrodnie z czasów II wojny światowej. Nigdy nie podjęto tego tematu, bo niestety część polskiej elity politycznej także po 1989 roku nie była nigdy skłonna o tym otwarcie rozmawiać z Niemcami. To trzeba robić dzisiaj. Musimy wywierać stały nacisk na naszego sąsiada i podważyć pewien istniejący w przestrzeni publicznej mit o tym, jak Niemcy doskonale rozliczyli się z przeszłością. Przykład Polski pokazuje, że to jest zupełnie nieprawdziwe. Niemcy ustępują dopiero po naciskiem. Ostatnio wypłaciły odszkodowania ofiarom zamachu terrorystycznego podczas olimpiady w Monachium w 1972 roku. Płacą również za zbrodnie dokonane w Namibii na początku XX wieku. Na początku takie żądania zawsze są odrzucane przez nich z oburzeniem, ale poprzez presję, nacisk, zwiększanie świadomości, można zmienić ich nastawienie. My jesteśmy na początku tego procesu i jeżeli będziemy konsekwentnie działali i nie będzie to tylko jednorazowy "zryw", to mam nadzieję, że przyniesie to skutek. Obecnie jest jeszcze jeden argument działający na naszą korzyść - wojna na Ukrainie.

Dlaczego?

Wyjaśnię na przykładzie. Rozmawiałem ostatnio z pewnym szwajcarskim politykiem o naszych roszczeniach reparacyjnych. Z początku odniósł się do tego lekceważąco. Zapytałem jednak, czy uważa, że Rosja powinna zapłacić reparacje Ukrainie, jeśli dojdzie do zawarcia pokoju i Rosja przegra. Zapytałem też, czy nie uważa, że to jest warunek sprawiedliwego pokoju. Odpowiedział twierdząco. I gdy padło kolejne pytanie, dlaczego miałoby być inaczej w przypadku zbrodni i zniszczeń dokonanych przez Niemcy w Polsce, przyznał mi rację. Wprawdzie upłynęło wiele lat - w czasie których byliśmy jednak państwem zdominowanym przez ZSRR i w związku z tym nie byliśmy traktowani jako partnerzy przez Republikę Federalną - ale zbrodnie przeciwko ludzkości i zbrodnie wojenne się nie przedawniają. I jeżeli strona niemiecka chce prawdziwego pojednania, opartego na zasadach sprawiedliwości, powinna wyjść bardzo poważnie potraktować nasze żądania. Powinna wyjść z ofertą, jak chciałaby tę sprawę rozwiązać.

W Polsce powstaną elektrownie jądrowe. Wiadomo już, że jedna pojawi się prawdopodobnie w Lubiatowie-Kopalinie, a lokalizacja drugiej jeszcze jest rozważana. Bierze się pod uwagę kilka miejsc w Wielkopolsce. Kiedy to się rozstrzygnie?
Trwają stosowne badania i rozmowy z naszymi partnerami koreańskimi i amerykańskimi, która lokalizacja będzie najlepsza. Także rozmowy dotyczące lokalizacji drugiej elektrowni są już - z tego co wiem - dosyć zaawansowane. Najprawdopodobniej będzie to Pątnów koło Konina. Ta inwestycja związana jest z całą restrukturyzacją, okręgu konińskiego, który rzeczywiście szybko się przekształca. Oczywiście są jeszcze różne kwestie techniczne, które wymagają zbadania i ustalenia, ale ta lokalizacja jest, o ile mi wiadomo, niemal pewne. W grze jest jeszcze trzeci projekt elektrownie atomowej. Zainteresowani są nim także Francuzi. Myślę, że byłoby bardzo dobrze, gdyby Francja była naszym trwałym sojusznikiem w kwestii energii nuklearnej w Europie. Natomiast jak wiadomo, tego rodzaju inwestycje wymagają dużo czasu, przygotowania terenu, sfinansowania. To wszystko oczywiście trochę trwa, dlatego według ekspertów i naszych partnerów najszybsza perspektywa powstania pierwszej elektrowni to 10-15 lat. Jeśli będziemy konsekwentni, to można być optymistą, ż realizujemy te duże inwestycje. Dobrym przykładem jest Baltic Pipe. Transformacja energetyczna jest nieunikniona, a odchodzenie od paliw emisyjnych to sprawa centralna dla UE, dobrze więc, że w końcu idziemy w tym kierunku. Nasza suwerenność energetyczna będzie przekładać się na pozycję negocjacyjną z innymi, w tym z Komisją Europejską. Gdybyśmy byli państwem zasobnym w surowce, jak niektóre inne państwa, to nasze "kłopoty z praworządnością" zapewne w ogóle by się nie pojawiły.

A jak chcecie Państwo wzmocnić pozycję Prawa i Sprawiedliwości? W sondażach co prawda prowadzicie, ale to opozycja zdobywa najwięcej mandatów i obejmuje władzę. Jak Zjednoczona Prawica zamierza zwiększyć ten dystans i swoje szanse na zwycięstwo?

Mamy jeszcze rok i musimy przekonywać Polaków do tego, że to nasza diagnoza rzeczywistości i nasz program perspektywiczny dla Polski są słuszne. Nasze inwestycje pokazują, że myślimy i działamy w zupełnie innych kategoriach, niż Platforma Obywatelska w czasie swoich rządów. Jest to także polityka wyrównywania szans, polityka socjalna. Istotna będzie też kwestia europejska - będziemy musieli wyjaśniać Polakom na czym polega ten spór, który w swej istocie nie jest sporem Polski z Unią, lecz sporem o Unię, musimy lepiej wytłumaczyć nasz stosunek do integracji europejskiej, i pokazać, jak sobie wyobrażamy przyszłość Polski w Europie. Dużym wyzwaniem będzie w najbliższych latach sytuacja gospodarcza i ogólna sytuacja geopolityczna, która słusznie martwi Polaków. U naszych granic toczy się wojna, a w Europie mamy poważny kryzys energetyczny i gospodarczy. Sytuacja jest trudna i nieprzewidywalna. Musimy działać w tych niesprzyjających warunkach. Czy jednak patriotycznie nastawiony wyborca, myślący i biorący pod uwagę okoliczności, może sądzić, że opozycja, nie mająca żadnego pozytywnego programu i działająca od lat przeciw polskiej racji stanu będzie w tej sytuacji lepszy wyborem? Nie sądzę.

Obserwuj nas także na Google News

Jesteś świadkiem ciekawego wydarzenia? Skontaktuj się z nami! Wyślij informację, zdjęcia lub film na adres: [email protected]

Phishing to rodzaj oszustwa, który polega na podawaniu się za inną osobę, podszywaniu się pod firmę lub instytucję w celu wyłudzenia poufnych informacji, danych logowania, danych karty kredytowej, konta bankowego lub używanych haseł. Liczba oszustw tego rodzaju nieprzerwanie rośnie od 2015 roku, najlepiej ukazują to statystki prowadzone przez zespół CERT Polska. Sprawdź jakie są metody oszustów i na co trzeba uważać --->

Najczęstsze techniki phishingowe. Metody oszustów na wyłudze...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Stanisław Żaryn o ruchach prorosyjskich

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie