Sprawa Ewy Tylman: Zeznawali chłopak Ewy i partner Adama Z. [ZDJĘCIA]

Norbert KowalskiZaktualizowano 
Trzecia rozprawa w procesie Adama Z. Adrian Wykrota
Chłopak Ewy Tylman oraz partner oskarżonego Adama Z. zeznawali w piątek w poznańskim sądzie w sprawie śmierci 26-latki z Konina. Niewykluczone jest jednak, że Adam Z. odpowie jedynie za nieudzielenie kobiecie pomocy. Ponadto już w poniedziałek może wyjść z aresztu.

– Pierwsza myśl, że Adam Z. nie mówi prawdy przyszła, gdy zaczął zmieniać wersję zdarzeń. A potwierdzenie miałem podczas przesłuchania w prokuraturze – mówił w piątek w sądzie A. O., były chłopak Ewy Tylman, który jest jednym z kolejnych świadków w sprawie śmierci 26-latki.

Mężczyzna był też kolejnym świadkiem, który zeznawał z kominiarką na głowie. Wnioskował o to on sam oraz jego szef z pracy. Były chłopak Ewy Tylman jest bowiem pracownikiem służb. Z tego samego powodu zastrzeżone jest również podawanie jego dokładniejszych danych personalnych.

W sądzie przyznał jednak, że po zaginięciu Ewy prowadził też poszukiwania na własną rękę wykorzystując służbową legitymację. Opowiedział także, że Adama Z. poznał dopiero po zaginięciu Ewy. Po raz pierwszy rozmawiał z nim przez telefon kilkanaście godzin po zniknięciu Ewy.

– Kiedy wstałem, zobaczyłem, że mam nieodebrane połączenie z obcego numeru o godzinie 2.56. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to numer Adama Z. Zadzwoniłem do niego po południu. Poinformowałem Adama Z., że Ewa nie wróciła do domu. Był zaskoczony i powiedział, że Ewa wsiadła w autobus. W pierwszej chwili nie dowierzał, że nie dotarła do domu – zeznawał były chłopak Ewy Tylman.

Opowiadał również, że kilka godzin później widział się z Adamem Z. na moście św. Rocha. Już wtedy oskarżony mężczyzna miał zmienić wersję wydarzeń. – Stwierdził, że w nocy upadł przy Kupcu Poznańskim, uderzył się w głowę i nic nie pamięta – mówił w sądzie były chłopak kobiety.

Jednocześnie dodawał, że w noc zaginięcia zawiózł Ewę do galerii MM około godziny 21. Następnie zadzwonił do niej ok. godz. 23 pytając się czy ma po nią przyjechać. – Wtedy powiedziała, że jeszcze nie – zeznawał A. O. Po raz kolejny zadzwonił do swojej dziewczyny o godzinie 0.30.

Jak zginęła Ewa Tylman? Pierwszy dzień procesu Adama Z.

– Ewa powiedziała, że wróci taksówką. Mówiła wyraźnie, ale było słychać, że jest pod wpływem alkoholu, bo miała specyficzny ton głosu. Powiedziała mi, że nie chce mnie fatygować, bo będę musiał rozwieźć wszystkich. Potem zadzwoniłem do niej o godzinie 1.47, ale nikt już nie odbierał. W końcu poszedłem spać myśląc, że Ewa wróci do domu – zeznawał były chłopak 26-latki.

I dodawał: – Nigdy nie widziałem Ewy w takim stanie, jak na nagraniach, które były dostępne w internecie. Wcześniej w mojej obecności, nawet pod wpływem alkoholu, nie zataczała się aż tak bardzo jak na filmach. Nie przewracała się też pod wpływem alkoholu. A Ewa miała mocniejszą głowę ode mnie.

W trakcie zeznań składanych przez A. O. emocjom dał się ponieść Andrzej Tylman, ojciec Ewy. – Pytam jako ojciec. Dlaczego Pan nie pojechał po moją córkę tej nocy. Nie byłoby tej sprawy dzisiaj? – mówił do chłopaka Ewy Andrzej Tylman.

– Ewa była dorosłą osobą. Kiedy powiedziała, że wróci taksówką, to po prostu miała nią wrócić. W nocy, kiedy zaginęła, siedziałem do 2 w nocy przy komputerze nie z przyjemności, ale żeby nie zasnąć, czekając na telefon od Ewy – odpowiadał były chłopak 26-latki.

Oprócz niego zeznania w piątek złożył również D.M., partner Adama Z. Mężczyzna przed rozprawą wysłał jednak pismo do sądu, w którym wnioskował o wyłączenie jawności na czas składania przez niego zeznań.

"Kręci i zachowuje się tak, jakby ktoś nim kierował". Ojciec Ewy Tylman o Adamie Z.

Źródło: TVN24

– Będę musiał wyjawić informację z naszego związku homoseksualnego, a to narazi mnie na hańbę i godzi w mój interes prywatny. Z uwagi na szykany i chęć złożenia rzetelnych wyjaśnień, wnoszę o przesłuchanie mnie w trybie niejawnych – pisał D. M. (z uwagi na decyzję sądu, nie możemy podać jego dokładniejszych danych osobowych). Ostatecznie sąd zgodził się z jego argumentacją nakazując wyjść mediom z sali rozpraw, ale jednocześnie... pozwalając zostać na niej publiczności.

– Partner Adama Z. to jeden z kluczowych świadków. On ma wiedzę w jakim stanie był Adam tamtej nocy i jak reagował. To jest istotne, gdyż innej reakcji spodziewalibyśmy się u kogoś, kto chce ratować osobę tonącą, ale nie potrafi tego zrobić, a innej u osoby, która chce wymazać z pamięci, co się wydarzyło – nie ma wątpliwości Mariusz Paplaczyk, pełnomocnik rodziny Ewy Tylman.

W piątek zeznania złożył również Bartosz J., były współpracownik Krzysztofa Rutkowskiego, który pomagał mu w poszukiwaniach Ewy Tylman i był jedną z pierwszych osób z biura Rutkowskiego, która spotkała się z Adamem Z.

– Kiedy Adam Z. opowiadał o zdarzeniu, mówił, że nie pamięta niektórych rzeczy, bo był pijany. Mówił wtedy spokojnie. Następnego dnia przeszliśmy razem trasę, którą pokonał z Ewą. Wtedy był już niepewny. Wahał się mówiąc: „mogliśmy tędy przechodzić”. Naszą trasę zakończyliśmy na dużym skrzyżowaniu gdzie jest stacja paliw Lotos i AWF. Adam powiedział wtedy, że mógł wsiąść do komunikacji miejskiej – zeznawał Bartosz J.

Oprócz niego zeznania miał złożyć również Sławomir Ś., kolejny ze współpracowników Rutkowskiego. Ten jednak z powodów zdrowotnych nie mógł pojawić się w sądzie. Kolejna rozprawa odbędzie się w marcu.

Na koniec rozprawy sędzia poinformowała, że być może nastąpi zmiana kwalifikacji prawnej czynu, który miał popełnić Adam Z. z zabójstwa z zamiarem ewentualnym na nieudzielenie pomocy. Ponadto w poniedziałek ma się odbyć posiedzenie dotyczące ewentualnego zwolnienia z aresztu Adama Z.

- Sąd zazwyczaj informuje na końcu procesu o ewentualnej zmianie kwalifikacji czynu. Tym razem jednak postanowił inaczej, ale to o niczym nie przesądza - mówi mecenas Wojciech Wiza, pełnomocnik rodziny Ewy Tylman. Dodaje jednak, że biorąc pod uwagę materiał zgromadzony przez prokuraturę, można było się spodziewać, że sąd poinformuje obie strony o takiej możliwości.

"Nie ma bezpośrednich dowodów wskazujących na winę oskarżonego". Prawnik ocenia proces Adama Z.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 30

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
k
kk

uważam że były chłopak Ewy jest zamieszany w ta śmierć .nie szukał jej dopiero popołudniu co to za facet

a
antek

jakie jest wytłumaczenie na zachowanie i kłamstwa Adama Z? Jedynie to, że zamierzał lub zrobił coś, co jest poważnym przestępstwem. A wszystkie wcześniejsze okoliczności wskazują tylko na jedno.
Najbardziej prawdopodobne jest, że dziewczyna uciekając wpadła do rzeki. To co przedstawia prokuratura jest mniej prawdopodobne - nie sprawdzono czy po pchnięciu na górze skarpy kobieta rzeczywiście stoczyłaby się na dół lub zsunęła (skarpa jest dość długa). Ponadto w wersji prokuratury nie wchodzi w rachubę zabójstwo z zamiarem ewentualnym, a normalne zabójstwo - facet nie miał czasu na zorientowanie się co się stało, sprawdzenia czy kobieta nie żyje. Mógł tylko od razu chwycić i zaciągnąć do rzeki.
Policja jeśli spieprzyła pierwsze przesłuchanie A.Z. powinna skłonić do powiedzenia prawdy D.M. w szczególności sprawdzić co robił D.M. po telefonie od "partnera". Dłuższy pobyt A.Z. w okolicy ronda Rataje może sugerować, że na kogoś czekał.

S
SSR del. do orzek. w SO

Sąd w dniu dzisiejszym uchylił środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. Adam Z. wychodzi na wolność! Takiej decyzji można się było spodziewać.

t
takasobiedziewczyna

Był trzeźwiejszy.

P
Pelagia

Adam Z. nie był aż tak pijany, co widać na monitoringu zainstalowanego na budynku przy ul. Mostowej. Widać jak na dłoni, że Ewę Tylman prowadzi zdecydowanie trzymając oburącz. Po drugie, jakby był bardzo pijany, to z pewnością nie zdołałby odczytać małych literek w komórce i to wielokrotnie, co widać na kolejnych monitoringach.

g
grzesiu

Pelcia, z tymi logowaniami to dobrze myślisz. Tylko, że bardzo dużo zależy od tego gdzie są umiejscowione stacje przekaźnikowe. Bo nie znajdują się co 10 czy 20 metrów, ale czasami nawet co kilkaset metrów. Jako, że smartfony - w przeciwieństwie do zwykłych telefonów - wysyłają co kilka minut informację o swojej lokalizacji to - biorąc pod uwagę spory obszar, który należało by sprawdzić - tych logowań były by rzeczywiście tysiące. Chociaż przypominało by to syzyfową pracę to jednak jest to do zrobienia, gdyż każdy log zostawia swój ślad. Bardzo wątpię czy policja to wszystko sprawdziła bo musiała by sprawdzić każdego, którego smartfon logował się chociaż raz w wybranym obszarze w wyznaczonych godzinach. Pół biedy z ludźmi mieszkającymi w tej strefie, ale wyobraź sobie podróżujących pieszo, samochodami, albo autobusami czy tramwajami w tym czasie w tym obszarze, których smartfon się wtedy logował. Trzeba by ustalić ich tożsamość, odszukać, przesłuchać i stwierdzić czy nie mają coś z z tą sprawą wspólnego. Przypomina to syzyfową pracę, piszę "przypomina" bo nią nie jest, gdyż po upływie (zapewne bardzo długiego) czasu można by to wszystko sprawdzić, ustalić i maksymalnie zawęzić krąg osób, które mogły by wiedzieć coś więcej o tej sprawie. Ale nie oszukujmy się, kto to wszystko miałby w policji zrobić skoro do przeglądania tylko samych monitoringów oddelegowano aż dwóch policjantów ...

t
takasobiedziewczyna

Wnoszę o litość dla Niego. Włożyć, otworzyć, ale jak z nim żyć dalej ;-)

t
takasobiedziewczyna

W przypadku DM policja się nie popisała bo nie przyłapała go na kłamstwie. Skąd Twoje założenie, że on miałby kłamać? Bo jest świadkiem obrony?

t
takasobiedziewczyna

W przypadku DM policja się nie popisała bo nie przyłapała go na kłamstwie. Skąd Twoje założenie, że on miałby kłamać? Bo jest świadkiem obrony?

B
Bronisław

Sugerujesz, że Adam Z. mógł widzieć fakt wywiezienia, albo był tak pijany, że on już sam nie wie co się tak na prawdę stało? Gdyby Ewa została uprowadzona na jego oczach pewnie by zawiadomił odpowiednie służby. Zachodzi podejrzenie, że ona zniknęła mu z oczu, ale już nie koniecznie wpadając do wody.

S
Sherlock Holmes

Sugerujesz, że Adam Z. mógł widzieć fakt wywiezienia, albo był tak pijany, że on już sam nie wie co się tak na prawdę stało? Gdyby Ewa została uprowadzona na jego oczach to pewnie by zawiadomił odpowiednie służby. Zachodzi podejrzenie, że ona zniknęła mu z oczu, ale już nie koniecznie wpadając do wody.

S
Sherlock Holmes

Sugerujesz, że Adam Z. mógł widzieć fakt wywiezienia, albo był tak pijany, że on już sam nie wie co się tak na prawdę stało? Gdyby Ewa została uprowadzona na jego oczach to pewnie by zawiadomił odpowiednie służby. Zachodzi podejrzenie, że ona zniknęła mu z oczu, ale już nie koniecznie wpadając do wody.

t
takasobiedziewczyna

Błogie zadowolenie pani prokurator Magdaleny Jareckiej skończyło się jak piękny sen wraz z ostatnimi słowami Pani przewodniczącej na zakończenie piątkowej rozprawy. Kto wie, czy nie zaczną się teraz koszmary o kontroli, naganie lub innym postępowaniu odnośnie rzetelności wykonywanej pracy.

S
Sherlock Holmes

Sugerujesz, że Adam Z. mógł widzieć fakt wywiezienia, albo był tak pijany, że on już sam nie wie co się tak na prawdę stało? Gdyby Ewa została uprowadzona na jego oczach to pewnie by zawiadomił odpowiednie służby. Zachodzi podejrzenie, że ona zniknęła mu z oczu, ale już nie koniecznie wpadając do wody.

P
Pelagia

Czy wszystkie wątki w sprawie śmierci Ewy Tylman zostały wyjaśnione. Czy policja wysiliła się aby z tej nocy, a ściślej między 3:25 a 3:40 ustalić logowania wszystkich komórek, a następnie ustalić wszystkie połączenia jakie były wykonywane z tych numerów. Logowań mogło być tysiące, ale połączeń już co najwyżej kilkanaście. Następnie można by ustalić jak przemieszczały się te numery. To pozwoliłoby ustalić, czy Adam Z. nad Wartą był sam, czy też w towarzystwie. Jeden z monitoringów wskazuje, że Adam Z. może kłamać w istotnym wątku. A czy policja wzięła pod uwagę fakt, że Ewa Tylman mogła zostać wywieziona znad brzegu Warty i wrzucona do niej po kilku dniach i to w innym miejscu? W końcu nie znaleziono żadnych śladów wskazujących na pobyt dziewczyny nad Wartą w rejonie Mostu Rocha.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3