Sprawa Ziętary: specsłużby okłamały prokuraturę

Krzysztof M. Kaźmierczak
Jarosław Ziętara.
Jarosław Ziętara.
Wbrew twierdzeniom Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z lat 90. służby specjalne chciały zatrudnić Jarosława Ziętarę - odnaleziono dokumenty dowodzące, że dziennikarzowi oferowano pracę w wywiadzie. To pierwszy w historii współczesnej Polski oficjalnie potwierdzony przypadek werbunku dziennikarza.

"Jarosław Ziętara w okresie od kwietnia do maja 1992 roku był kandydatem do pracy w Zarządzie Wywiadu Urzędu Och-rony Państwa, ale podjął decyzję o rezygnacji z ubiegania się o pracę w UOP" - stwierdził Jacek Cichocki, sekretarz Kolegium ds. Służb Specjalnych przy Radzie Ministrów w piśmie adresowanym do Komitetu Społecznego "Wyjaśnić śmierć Jarosława Ziętary".

Dokumenty odnaleziono w archiwum Agencji Wywiadu, która stanowi kontynuację wywiadu UOP. Trafiły do krakowskiej prokuratury, które prowadzi wznowione niedawno śledztwo w sprawie porwania dziennikarza "gazety Poznańskiej". Sprawdzenie archiwów odbyło się na polecenie premiera. O ujawnienie dokumentów służb specjalnych zaapelowały do niego Komitet Społeczny "Wyjaśnić śmierć Jarosława Ziętary" i Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Podobny apel wystosowali też redaktorzy największych polskich dzienników.

W sprawie Ziętary wątek związków z UOP-em pojawiał się od początku. W 1994 roku Jerzy Zimowski podsekretarz w MSW poinformował jednak prokuraturę, że "Jarosław Ziętara nie pozostawał w zainteresowaniu UOP i nie figuruje w ewidencji jak i materiałach archiwalnych".

Zarząd Wywiadu był w pełni samodzielną strukturą w UOP. Wywiad z zasady sam poszukuje kandydatów. Złożenie oferty pracy w wywiadzie poprzedzone jest żmudnymi czynnościami sprawdzającymi obejmującymi wszelkie sfery życia osoby wybranej do zatrudnienia. Z naszych ustaleń wynika, że sprawa zatrudniania dziennikarza musiała być podejmowana na wysokim szczeblu, na poziomie szefa Zarządu Wywiadu UOP.

- Decyzja o propozycji do tego typu pracy podejmowana jest w centrali - potwierdził nam gen. Marian Zacharski, który w latach 90 pracował w Zarządzie Wywiadu UOP.

- Fakt, że istnieją dokumenty UOP, których istnieniu dotąd zaprzeczano to potwierdzenie ponurej prawdy o latach 90. i zarazem poważne oskarżenie pod adresem osób kierujących służbami specjalnymi. Sprawa Ziętary dowodzi, że nie działały one zgodnie z demokratycznymi standardami - komentuje Wiktor Świetlik, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

- Wreszcie prawda wychodzi na jaw - cieszy się sędzia Jacek Tylewicz, były prokurator, który jako pierwszy prowadził śledztwo w sprawie porwania dziennikarza. Odebrano mu je po tym, gdy w sprawie... pojawił się wątek związku funkcjonariuszy UOP ze śmiercią dziennikarza.

Odnalezienie dokumentów to kolejne potwierdzenie naszych dziennikarskich ustaleń. W marcu br. w publikacji "Śmierć w cieniu tajnych służb" ujawniliśmy, że po odmowie podjęcia pracy zachęcano Jarosława Ziętarę do współpracy z UOP-em.

CZYTAJ także: Śmierć w cieniu tajnych służb

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
KMK
W śledztwie w latach 1998-1999 na podstawie zeznań 7 świadków i czynności dowodowych ustalono, że Ziętara został porwany i zamordowany na zlecenie. Ustalono też osoby za to odpowiedzialne.
a
art
CZY ON NA PEWNO NIE ŻYJE.PRZECIEŻ NIE ZNALEZONO JEGO CIAŁA.
Dodaj ogłoszenie