Starsze małżeństwo zmaga się z pluskwami na poznańskich Podolanach. Dlaczego MOPR oraz spółdzielnia mieszkaniowa nie mogą im pomóc?

Angelika Sarna
Angelika Sarna
Pluskwy i karaluchy opanowały mieszkanie schorowanego małżeństwa na osiedlu Szarych Szeregów. Pani Krystyna razem z mężem zmagają się z uciążliwym sąsiadem, który wyhodował robactwo. Mimo zgłoszeń do MOPR-u i spółdzielni mieszkaniowej sytuacja nie zmienia się od kilku miesięcy.
Pluskwy i karaluchy opanowały mieszkanie schorowanego małżeństwa na osiedlu Szarych Szeregów. Pani Krystyna razem z mężem zmagają się z uciążliwym sąsiadem, który wyhodował robactwo. Mimo zgłoszeń do MOPR-u i spółdzielni mieszkaniowej sytuacja nie zmienia się od kilku miesięcy. Adam Jastrzębowski
Pluskwy i karaluchy opanowały mieszkanie schorowanego małżeństwa na ulicy Szarych Szeregów w Poznaniu. Pani Krystyna razem z mężem zmagają się z uciążliwym sąsiadem, który ponosi odpowiedzialność za robactwo. Mimo zgłoszeń do MOPR-u i spółdzielni mieszkaniowej sytuacja nie zmienia się od kilku miesięcy.

Pani Krystyna razem z mężem mieszkają w bloku na ulicy Szarych Szeregów. Od paru miesięcy ich życie diametralnie się zmieniło. Powodem są pluskwy, karaluchy i mole. Uważają, że problem pojawił się od sąsiada mieszkającego na parterze, który nie sprząta swojego mieszkania, przez co zadomowiło się w nim robactwo.

- Od kiedy zmarła matka sąsiada, przestał on dbać o mieszkanie. W bloku zaczęły pojawiać się karaluchy i mole - opowiadają sąsiedzi.

- Kiedy próbujemy z nim porozmawiać, zamyka drzwi lub w ogóle nie chce nam otworzyć. Nikogo nie wpuszcza do mieszkania, zapewniając, że ma w nim porządek

- dodają.

Uciążliwy sąsiad mieszka sam na parterze. Od kiedy 20 lat temu zmarła jego matka - sąsiedzi zaczęli skarżyć się na karaluchy i mole.

Jednak pluskwy pojawiły się jedynie w mieszkaniu małżeństwa, z którym rozmawialiśmy. Kobieta jest po wylewie i zmaga się ze skazą krwotoczną, dlatego każde ugryzienie przez pluskwy jest dla niej bardzo niebezpieczne.

Ze strachu pani Krystyna wyprowadziła się na pewien czas do swoich znajomych, natomiast mąż, który ma problemy z żylakami został, żeby zwalczyć problem. Przez parę tygodni musiał spać na ziemi w kuchni, inaczej budził się cały pogryziony.

- Sąsiedzi zgłaszali nam problem i musieliśmy podjąć działania. Przeprowadziliśmy dezynfekcje na karaluchy w całym bloku, ponieważ tylko w taki sposób możemy pomóc - zapewnia spółdzielnia mieszkaniowa.

Spółdzielnia może zapewnić dezynfekcje na karaluchy na klatce schodowej i w mieszkaniach, natomiast koszt preparatu na pluskwy musi zostać pokryty indywidualnie przez mieszkańca, którego dotyczy ten problem.

Za dezynfekcję w mieszkaniu małżeństwo musiało zapłacić z własnej kieszeni, aby osiągnąć zamierzony efekt muszą zostać przeprowadzone minimum dwie dezynfekcje. Za jedną usługę zapłacili 450 zł, kolejna musi zostać wykonana w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Są to ogromne koszty, a ich renta jest skromna.

Mąż pani Krystyny, pomimo że jest na emeryturze musiał dorabiać na ich utrzymanie. Przez sytuację został zmuszony zwolnić się z pracy, aby codziennie sprzątać w mieszkaniu i wyrzucać kolejne rzeczy.

Przed dezynfekcją małżeństwo musiało się pozbyć praktycznie wszystkich mebli, w tym łóżka, foteli i niektórych komód. Szafy, które zostały w mieszkaniu są nie do użytku, ponieważ wśród ubrań mogą znajdować się jeszcze żywe i martwe szkodniki.

Ubrania i książki, które stanowią dla nich dużą wartość sentymentalną zostały wystawione w workach na śmieci na balkonie. Mieszkanie pani Krystyny nie wygląda tak jak dawniej. W pokojach jest praktycznie pusto, został jeden fotel i materac, na którym śpią seniorzy.

Mimo przeprowadzonej pierwszej dezynfekcji pluskwy dalej utrzymały się w domu. Pani Krystyna, która postanowiła wrócić w poniedziałek do mieszkania, po pierwszej nocy została znowu pogryziona.

W sprawie pomocy seniorzy kontaktowali się z MOPR-em i spółdzielnią mieszkaniową, jednak mimo interwencji sąsiad nie wpuścił nikogo do domu. Jedynym rozwiązaniem może okazać się jego eksmisja. Mimo ciężkiej sytuacji, jaką sprawia sąsiadom mieszkańcy nie chcą zrobić mu tak dużej krzywdy.

- Jeżeli sąsiad sobie nie radzi chcemy mu pomóc, znaleźć jakieś rozwiązanie dla niego, ale też dla nas wszystkich czyli sąsiadów

- mówi Krystyna.

- My tak żyć nie możemy, jeżeli sytuacja się nie zmieni ja sama się wyprowadzę - przyznaje.

Próbowaliśmy skontaktować się z MOPR-em filii Jeżyce, który odesłał nas do głównej filii, tam natomiast usłyszeliśmy, że jedynie filia danego osiedla może udzielić nam odpowiedzi. Rzecznik Praw Lokatorskich również poradził udać się z pytaniem do MOPR-u lub spółdzielni mieszkaniowej.

Jesteś świadkiem ciekawego wydarzenia? Skontaktuj się z nami! Wyślij informację, zdjęcia lub film na adres: [email protected]

Tak wygląda poznańska Stara Rzeźnia od środka! Zobacz zdjęcia ---->

Tajemnicza Stara Rzeźnia od środka. Widzieliście? Te miejsca...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

iPolitycznie - M. Maląg o najnowszych danych dotyczących bezrobocia

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie