Stop szpetnym i nielegalnym reklamom!

    Stop szpetnym i nielegalnym reklamom!

    Katarzyna Kamińska

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Turysta przyjeżdżający do Poznania po wyjściu z pociągu staje twarzą w twarz z brzydotą. Obojętne czy wyjdzie na ulice Głogowską, czy pójdzie w stronę ronda Kaponiera, wszędzie zostanie osaczony przez szyldy, szyldziki, reklamy i banery. Wiszą one bez ładu i składu. Bez głowy i sensu.
    Złego wrażenia nie zacierają piękne i nowoczesne hale targowe, ani nowe hotele, ani majestatyczne gmachy uniwersytetu czy zamku. Wiosną i latem ten bałagan estetyczny łagodzi zieleń drzew, ale późna jesień i zima bezlitośnie obnażają szpetotę wszechobecnych reklam.

    A przecież ledwie w odległości kilkuset metrów od dworca zaczynają się ulice z przepięknymi ongiś kamienicami. Poznańska secesja (choć w wielu przypadkach wymaga renowacji), wciąż jeszcze może zachwycić. Kilkadziesiąt kamienic na Jeżycach i Łazarzu to perły architektury.
    Reszta, nieremontowana, czeka na lepsze czasy i obrasta reklamami. Pod nimi coraz trudniej dostrzec urodę budynku, nie mówiąc o detalach architektonicznych.


    - W strefie ochrony konserwatorskiej wydajemy nakazy ich usunięcia, ale jaki jest efekt, każdy widzi - powiedziała Maria Strzałko, miejski konserwator zabytków w Poznaniu. - Około 90 procent tych reklam wisi nielegalnie. My zaś, nie dysponując restrykcyjnym prawem, niewiele możemy zrobić.

    - Nie wydajemy zgody na reklamy na budynkach zabytkowych, ani nawet w ich okolicy - mówi Zenon Henklewski, kierownik administracji spółdzielni mieszkaniowej Jeżyce, do której należą kamienice przy ulicy Roosevelta. - Jeżeli już, to po uzgodnieniu z konserwatorem zabytków. To co wisi, to jest samowola. Ale nie ma narzędzi prawnych, które pomogłyby wyegzekwować zdjęcie tych reklam.

    - To bardzo wygodne tłumaczenie - oburza się prof. Jan Skuratowicz, historyk sztuki, znawca poznańskiej secesji. - To właściciel decyduje o tym, co znajduje się na jego własności! I jest odpowiedzialny za budynek. Jeśli lokator robi, co chce, to się zrywa umowę.

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    MASSAKRA

    ja (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 2

    To co się dzieje to faktycznie jest syfior. Najlepszy dowód, że nie zawsze niewidzialna ręka rynku i wolnego handlu doprowadza do najlepszych rozwiązań. UKRÓCIĆ TO BAMBERSTWO!

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo