Strażacy usłyszeli zarzuty za śmierć żeglarzy na Jeziorze...

    Strażacy usłyszeli zarzuty za śmierć żeglarzy na Jeziorze Powidzkim

    Paulina Jęczmionka

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Po półtora roku kończy się śledztwo w sprawie tragedii na Jeziorze Powidzkim. Dwóch strażaków, którzy ratowali żeglarzy, usłyszało prokuratorskie zarzuty. Zdaniem śledczych akcja ratunkowa już od początku była prowadzona nieprawidłowo.
    Akcja ratunkowa w Powidzu trwała ponad dwie godziny

    Akcja ratunkowa w Powidzu trwała ponad dwie godziny ©Archiwum

    - Oficer dyżurny Komendy Powiatowej PSP w Słupcy usłyszał zarzut nieumyślnego narażenia dwóch osób na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia w związku z niewłaściwą oceną zgłoszenia, niewłaściwym rozpoznaniem sytuacji i rozdysponowaniem sił - mówi Marek Kasprzak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koninie. - Drugi zarzut postawiliśmy kierującemu akcją z Ochotniczej Straży Pożarnej w Ostrowitem, na którym ciążył obowiązek opieki nad ratowanymi.

    Czytaj także:
    Kto winny śmierci dwojga żeglarzy?
    Błąd ratowników? Dwoje żeglarzy mogło przeżyć


    Zdaniem śledczych, naraził on żeglarzy na utratę życia, bo bez konsultacji z dyżurnym oraz dowódcą drugiej łodzi podjął decyzję o podniesieniu wywróconego jachtu i holowaniu go do brzegu.

    - To było przyczyną likwidacji powstałej w jachcie poduszki powietrznej - mówi Kasprzak. - W ten sposób dowódca nieumyślnie spowodował śmierć dwojga ludzi.

    Na te słowa rodziny 24-letniej Marty z Turku i 32-letniego Sebastiana z Piły czekały półtora roku. Para zatonęła w maju 2011 roku pod pokładem jachtu, który wywrócił się na Jeziorze Powidzkim. Akcja ratunkowa trwała ponad dwie godziny. Strażacy nie mieli sprzętu do nurkowania, nie udało się im wpłynąć do wnętrza jachtu ani go podnieść. Po doholowaniu do brzegu, jeszcze przez 1,5 godz. wydobywali parę. Mimo tak długiej akcji na miejscu nie było lekarza. Czekał na drugim brzegu.

    - Działania były kompletnie nieskoordynowane - ocenia Roman Latanowicz, prezes związku żeglarskiego w Koninie. - Strażacy działali tak, jakby nie zdawali sobie sprawy z zagrożenia. Błędem było już to, że nie wzięli z brzegu oferującego pomoc instruktora WOPR, który miał sprzęt. Każdy żeglarz wie też, że ruszanie w takiej sytuacji jachtu oznacza usunięcie poduszki powietrznej. To jak potrząsanie tykającą bombą.

    Innego zdania są sami strażacy. Dwaj podejrzani nie przyznali się do winy i odmówili złożenia wyjaśnień. Rzecznik wielkopolskiej straży broni ich, wskazując, że podczas akcji ratunkowej nie mieli tak szerokiego obrazu sytuacji, jak m.in. badający później sprawę biegli.

    - Akcja z naszej strony została poddana szczegółowej analizie - mówi st. kpt. Sławomir Brandt, rzecznik Wielkopolskiego Komendanta PSP. - Analiza wykazała, że działania były prowadzone optymalnie. Strażacy zrobili wszystko to, co mogli, biorąc pod uwagę szereg ograniczeń i panujące warunki.

    Nie potwierdzają tego liczne ekspertyzy, na podstawie których śledczy postawili zarzuty. Biegli (m.in. z dziedziny ratownictwa wodnego i medycyny sądowej) nie pozostawili suchej nitki na strażakach. Z ich opinii wynika, że żeglarze mogli przeżyć, gdyby akcja była przeprowadzona sprawnie.

    - Działania strażaków z OSP od początku budziły wątpliwości. Nie rozumiem, jak dziś, po analizie, straż może twierdzić, że akcję prowadzono prawidłowo - mówi Daniel Majchrzak, radca prawny rodziny zmarłego Sebastiana. - Zarzuty są dopiero początkiem walki, ale to satysfakcjonujący nas krok w dobrą stronę.

    Za zarzucane dyżurnemu czyny grozi grzywna, ograniczenie wolności lub jej pozbawienie do roku. W przypadku dowódcy akcji ratunkowej mowa o karze od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (26)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Testy na obecność alkoholu

    uratowani (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 9 / 5

    Wszyscy byliśmy poddawani testom. Osoby, które utonęły także (choć siłą rzeczy nie za pomocą alkomatu). To było niefortunne (albo raczej życzeniowe) użycie słów przeze mnie.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Alkohol

    uratowani (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 7

    Panu Obserwatorowi, który dodał komentarz "Żenada" oraz innym Jemu podobnym odpowiadam:
    Badający sprawę wzięli pod uwagę obecność alkoholu oraz innych substancji niedozwolonych u poszkodowanych....rozwiń całość

    Panu Obserwatorowi, który dodał komentarz "Żenada" oraz innym Jemu podobnym odpowiadam:
    Badający sprawę wzięli pod uwagę obecność alkoholu oraz innych substancji niedozwolonych u poszkodowanych. Pierwsze, co nam kazano zrobić, kiedy dotarliśmy do karetki było dmuchanie w alkomat. Cała nasza 5 ukończyła test z wynikiem 0,0 (to mnie akurat nie dziwi, bo nikt z nas alkoholu nie pił!). Gdyby było inaczej, to już prasa rozpisywałaby się na ten temat. Poza tym jeśli mają Państwo jakiekolwiek wątpliwości, to bardzo proszę zwrócić się do prokuratury, policji z prośbą o ujawnienie wyników badań na obecność alkoholu tudzież innych środków odurzających. Nie mamy nic do ukrycia!zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    coś mi się nie zgadza

    coś mi się nie zgadza (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 4

    Jakie 5 osób jak 3 wyratowano???


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Wszyscy mieli robione testy na obecność alkoholu we krwi.

    uratowani (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 8 / 5

    Wszyscy byliśmy poddawani testom. Osoby, które utonęły także.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ...

    uratowani (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 5

    Wszyscy byliśmy poddawani testom. Te osoby, które utonęły też.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ...

    uratowani (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7 / 5

    Jestem jedną z uratowanych z tej łodzi osób.Łatwo się wypowiadać, kiedy tam się nie było i nie zna się szczegółów.Odpowiadam wszystkim:
    1) W chwili wywrócenia się łodzi kapoki miały na sobie 4...rozwiń całość

    Jestem jedną z uratowanych z tej łodzi osób.Łatwo się wypowiadać, kiedy tam się nie było i nie zna się szczegółów.Odpowiadam wszystkim:
    1) W chwili wywrócenia się łodzi kapoki miały na sobie 4 osoby. 5 (bez kapoka) był Sebastian R., który niechybnie by się uratował gdyby nie to, że został w środku łódki, bo nie chciał zostawiać tam samej swojej ukochanej dziewczyny, która kompletnie spanikowała. To ona dzwoniła po pomoc i na nią liczyła.Sebastian był świetnym pływakiem zresztą.
    2) Nikt nie był pod wpływem alkoholu!
    3) Pamiętam jak dziś, że mieliśmy włączone w kabinie radio pokładowe i słuchaliśmy audycji z beatyfikacji JPII. Płynęliśmy na grilla, na kiełbaski, a nie po to (jak niektórzy sądzą), żeby się napić i porozrabiać.
    4) Marta i Sebastian, to była para młodych, miłych, inteligentnych ludzi, którzy bardzo się kochali i chcieli wziąć ślub. Marzyli o wspólnej przyszłości, mieli plany i prace, które kochali.
    5) Fakt - z naszej strony też wystąpiły błędy w postaci złej oceny pogody i umiejętności prowadzenia łódki (w takich warunkach) przez naszego kolegę - sternika (który miał patent, jednak zabrakło Mu doświadczenia).
    6) Łódka się wywróciła - to się zdarza. Podobnie wywracają się kajaki, pontony...Jednak zazwyczaj kończy się to kilkoma siniakami, strachem, a na końcu wszyscy się z tego śmieją!Tutaj, tak niestety nie było!Po wywróceni się łodzi wszyscy żyliśmy i nikomu nic się nie stało!Nawet siniaków nikt nie miał! POWTARZAM PO WYWRÓCENIU SIĘ ŁODZI NIC NIKOMU NIE BYŁO, WSZYSCY ŻYLIŚMY!!!!
    7) Najgorsze przyszło dopiero później.
    8) Współczuję rodzinom ofiar, ale i strażakom. Nie zgodzę się jednak z tym, że robili wszystko, co mogli (chociaż to moja subiektywna ocena, bo nie mnie ich osądzać). Po pierwsze po jakiejś 1,5 godz. od wypadku podpłynęła do nas jakaś łódź i Pan ratownik zaczął wypytywać się o liczbę osób na łodzi, bo oni nie mogą się nas doliczyć. I wciąż 2 osób szukają, bo nie wiedzą gdzie mogą być. Zdenerwowało mnie to, bo z tego co mi było wiadome, to z naszej strony były udzielone wszelkie informacje. 3 osoby uratowane, 2 uwięzione w łodzi. Ten Pan przy nas tel. do kogoś i mówił (oni są w środku, w łodzi). A to było już 1,5 godz. po wypadku! Lekarz był na 2 brzegu. Nie było jak dojechać, ok. Ale trochę mnie to dziwi, bo Pan doktor siedział sobie spokojnie w karetce na 2 brzegu, kiedy zatelefonowano, że ich mają i reanimują.Wtedy CUDOWNIE znalazła się motorówka! Wsiadł na nią i popłynął.Płynął nią jakieś 10 min. A tam potrzebny był lekarz na miejscu!Nie było go tam w chwili, kiedy próbowano podnieść łódź (chociaż były motorówki dostępne), ale był w karetce na 2 brzegu(?). Ratownik kilkakrotnie zmieniał decyzję odnośnie naszego losu. Zainteresowano się nami po 1,5 godz. Najpierw kazał nam siedzieć w łodzi, która nas uratowała, a po 10 mi. zmienił zdanie i wrócił, żeby nas motorówką zawieźć do miejsca gdzie była karetka. Wysadził nas. I wtedy stwierdzono, że nic nam nie jest i chciano nas tak zostawić. Na jakiejś polanie, ubranych w za duże spodnie od piżamy, w szoku, bez możliwości kontaktu z nikim. My, że nie mamy jak zadzwonić, bo nam telefony zamokły i nie działają, że nie mamy pieniędzy, ani gdzie spać, gdzie iść, że nie mamy jak do domu wrócić nawet. Oni, że mamy sobie radzić(?) Nie chciano udzielić nam odp. na żadne pytania. Co z resztą? Gdzie Sebastian i Marta? NIC!!Pan biegał w kółko, palił papierosy...W końcu koleżanka wykłóciła się, że chcemy jechać na badania do szpitala!Bardzo miła młoda Pani w karetce (wielkie dzięki dla Niej:), dała nam gorącej herbaty, mnie tel., żeby zadzwonić do domu. I to od Niej dowiedzieliśmy się o próbie reanimacji i śmierci Marty i Sebastiana. SZOK!!!!!
    Trudno cokolwiek więcej napisać.
    Łódka się wywróciła, było nas 5...została 3!
    Jak? Łódka się wywróciła, wszyscy żyliśmy i nagle...ta informacja!!!!!Szok i niedowierzanie...jak to się mogło stać?
    Nie było nas podczas całej akcji ratowniczej, ale już wtedy wydawało się, że Panowie ratownicy mają słaby przepływ info zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    c.d.

    uratowani (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 10 / 5

    rmacji między sobą. Są niedoinformowani, działają bezładnie, zmieniają decyzje...
    Być może zostaną za to ukarani, ale najgorsze, że będą musieli z tym żyć!
    Tak, jak i my. Codziennie zadajemy...rozwiń całość

    rmacji między sobą. Są niedoinformowani, działają bezładnie, zmieniają decyzje...
    Być może zostaną za to ukarani, ale najgorsze, że będą musieli z tym żyć!
    Tak, jak i my. Codziennie zadajemy sobie pytania, czy można było coś zrobić? Może trzeba było wpłynąć pod tą łódź, ogłuszyć Martę i siłą Ją stamtąd wyciągnąć. Być może trzeba było pomóc koledze prowadzić łódź w tych trudnych warunkach, być może trzeba było w ogóle nie płynąć...
    BYĆ MOŻE...
    Z okazji Nowego Roku życzę Wam wszystkim, abyście nigdy nie żałowali podjętych działań i decyzji, roztropności na co dzień i szczęśliwego życia, bo to wielki dar:)
    Pamiętajcie o Marcie i Sebastianie, pomódlcie się czasem za nich, bo to byli na prawdę wspaniali ludzie.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    strażacy ratowali na ile mogli.

    magneto (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 13 / 7

    Strażacy akcje przeprowadzili tak na ile byli przygotowani i jakim dysponowali sprzętem.zrobili wszystko co mogli i najlepiej jak umieli nie rozumiem dlaczego chcą ich za to karać.


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ...

    uratowani (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 13 / 8

    Jestem jedną z uratowanych z tej łodzi osób.Łatwo się wypowiadać, kiedy tam się nie było i nie zna się szczegółów.Odpowiadam wszystkim:
    1) W chwili wywrócenia się łodzi kapoki miały na sobie 4...rozwiń całość

    Jestem jedną z uratowanych z tej łodzi osób.Łatwo się wypowiadać, kiedy tam się nie było i nie zna się szczegółów.Odpowiadam wszystkim:
    1) W chwili wywrócenia się łodzi kapoki miały na sobie 4 osoby. 5 (bez kapoka) był Sebastian R., który niechybnie by się uratował gdyby nie to, że został w środku łódki, bo nie chciał zostawiać tam samej swojej ukochanej dziewczyny, która kompletnie spanikowała. To ona dzwoniła po pomoc i na nią liczyła.Sebastian był świetnym pływakiem zresztą.
    2) Nikt nie był pod wpływem alkoholu!
    3) Pamiętam jak dziś, że mieliśmy włączone w kabinie radio pokładowe i słuchaliśmy audycji z beatyfikacji JPII. Płynęliśmy na grilla, na kiełbaski, a nie po to (jak niektórzy sądzą), żeby się napić i porozrabiać.
    4) Marta i Sebastian, to była para młodych, miłych, inteligentnych ludzi, którzy bardzo się kochali i chcieli wziąć ślub. Marzyli o wspólnej przyszłości, mieli plany i prace, które kochali.
    5) Fakt - z naszej strony też wystąpiły błędy w postaci złej oceny pogody i umiejętności prowadzenia łódki (w takich warunkach) przez naszego kolegę - sternika (który miał patent, jednak zabrakło Mu doświadczenia).
    6) Łódka się wywróciła - to się zdarza. Podobnie wywracają się kajaki, pontony...Jednak zazwyczaj kończy się to kilkoma siniakami, strachem, a na końcu wszyscy się z tego śmieją!Tutaj, tak niestety nie było!Po wywróceni się łodzi wszyscy żyliśmy i nikomu nic się nie stało!Nawet siniaków nikt nie miał! POWTARZAM PO WYWRÓCENIU SIĘ ŁODZI NIC NIKOMU NIE BYŁO, WSZYSCY ŻYLIŚMY!!!!
    7) Najgorsze przyszło dopiero później.
    8) Współczuję rodzinom ofiar, ale i strażakom. Nie zgodzę się jednak z tym, że robili wszystko, co mogli (chociaż to moja subiektywna ocena, bo nie mnie ich osądzać). Po pierwsze po jakiejś 1,5 godz. od wypadku podpłynęła do nas jakaś łódź i Pan ratownik zaczął wypytywać się o liczbę osób na łodzi, bo oni nie mogą się nas doliczyć. I wciąż 2 osób szukają, bo nie wiedzą gdzie mogą być. Zdenerwowało mnie to, bo z tego co mi było wiadome, to z naszej strony były udzielone wszelkie informacje. 3 osoby uratowane, 2 uwięzione w łodzi. Ten Pan przy nas tel. do kogoś i mówił (oni są w środku, w łodzi). A to było już 1,5 godz. po wypadku! Lekarz był na 2 brzegu. Nie było jak dojechać, ok. Ale trochę mnie to dziwi, bo Pan doktor siedział sobie spokojnie w karetce na 2 brzegu, kiedy zatelefonowano, że ich mają i reanimują.Wtedy CUDOWNIE znalazła się motorówka! Wsiadł na nią i popłynął.Płynął nią jakieś 10 min. A tam potrzebny był lekarz na miejscu!Nie było go tam w chwili, kiedy próbowano podnieść łódź (chociaż były motorówki dostępne), ale był w karetce na 2 brzegu(?). Ratownik kilkakrotnie zmieniał decyzję odnośnie naszego losu. Zainteresowano się nami po 1,5 godz. Najpierw kazał nam siedzieć w łodzi, która nas uratowała, a po 10 mi. zmienił zdanie i wrócił, żeby nas motorówką zawieźć do miejsca gdzie była karetka. Wysadził nas. I wtedy stwierdzono, że nic nam nie jest i chciano nas tak zostawić. Na jakiejś polanie, ubranych w za duże spodnie od piżamy, w szoku, bez możliwości kontaktu z nikim. My, że nie mamy jak zadzwonić, bo nam telefony zamokły i nie działają, że nie mamy pieniędzy, ani gdzie spać, gdzie iść, że nie mamy jak do domu wrócić nawet. Oni, że mamy sobie radzić(?) Nie chciano udzielić nam odp. na żadne pytania. Co z resztą? Gdzie Sebastian i Marta? NIC!!Pan biegał w kółko, palił papierosy...W końcu koleżanka wykłóciła się, że chcemy jechać na badania do szpitala!Bardzo miła młoda Pani w karetce (wielkie dzięki dla Niej:), dała nam gorącej herbaty, mnie tel., żeby zadzwonić do domu. I to od Niej dowiedzieliśmy się o próbie reanimacji i śmierci Marty i Sebastiana. SZOK!!!!!
    Trudno cokolwiek więcej napisać.
    Łódka się wywróciła, było nas 5...została 3!
    Jak? Łódka się wywróciła, wszyscy żyliśmy i nagle...ta informacja!!!!!Szok i niedowierzanie...jak to się mogło stać?
    Nie było nas podczas całej akcji ratowniczej, ale już wtedy wydawało się, że Panowie ratownicy mają słaby przepływ infozwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    co ma do tego obecność lekarza?

    f. (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 13 / 8

    przecież chyba każdy strażak czy woprowiec mają podstawowe przeszkolenie z ratownictwa medycznego?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    kilka uwag

    obserwator (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 19 / 7

    unikam czytania komentarzy pod tekstami w sieci, bo najnormalniej w świecie często są żałosne... nie inaczej zaczyna się i tutaj ...
    ale nie mogę się powstrzymać bo sprawę znam...
    - żeglarze nie...rozwiń całość

    unikam czytania komentarzy pod tekstami w sieci, bo najnormalniej w świecie często są żałosne... nie inaczej zaczyna się i tutaj ...
    ale nie mogę się powstrzymać bo sprawę znam...
    - żeglarze nie byli pod wpływem alkoholu, byli młodymi ludźmi, którzy chcieli żyć...
    - dowódca akcji ratunkowej ma prawo a nawet obowiązek posłużyć się w razie konieczności sprzętem lub ludźmi w odpowiedni do sytuacji sposób - powinien zatem pozwolić płetwonurkowi na udział w akcji, być może nie na samym początku (tutaj się kłania złe rozpoznanie sytuacji) ale w momencie kiedy łódź ratunkowa była już przy wywróconym jachcie należało sobie przypomnieć o oferowanej pomocy! (cała akcja trwała około 2 godziny - można było spokojnie dowieźć kilku nurków z brzegu)
    - lekarza nie było w odpowiednim miejscu ponieważ był źle poinformowany (kłopoty z dojazdem były, ale w momencie kiedy strażacy dotarli samochodem ciężarowym do brzegu dotarł by tam również lekarz)
    - można by tak jeszcze punktować dalej, ale tym już zajmą się odpowiednie instytucje, na koniec chciałbym tylko dodać, że żal mi tych strażaków - pewnie zostaną ukarani za coś czego nie chcieli zrobić, być może po prostu nie umieli lepiej, nie mieli do tego odpowiedniego sprzętu itd. itd..., ale niestety dwoje młodych ludzi straciło życie czekając w zimnej wodzie w niewielkiej kajucie przez prawie 2 godziny na ratunek ponoć odpowiednich służb! Ale to już taki kraj - na wszystko brakuje pieniędzy, ludzie są nieodpowiednio wyszkoleni, brakuje dobrych procedur, a nade wszystko to nasze polskie "jakoś to będzie!", niestety tym razem jakoś nie było...
    Miejmy tylko nadzieję, że ta sprawa spowoduje, że choć odrobinę na lepsze zmieni się sposób ratowania ludzi na jeziorach...zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    płetwonurek

    Rysio (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 23 / 7

    Do kogo macie żal,miejcie do tych na górze,czyli do decydentów Wielkiego Prezesa Pawlaka,oraz Panów z Kom.głównej PSP i posłów że tak są uchwalone że cywilny płetwonurek bez uprawnień PSP nie może...rozwiń całość

    Do kogo macie żal,miejcie do tych na górze,czyli do decydentów Wielkiego Prezesa Pawlaka,oraz Panów z Kom.głównej PSP i posłów że tak są uchwalone że cywilny płetwonurek bez uprawnień PSP nie może brać udziału w akcjach ratowniczych,miałem 2 płetwonurków którzy chcieli zrobić uprawnienia ale sie nie dało bo pierwszeństwo maja zawodowcy i daliśmy sobie spokój.Sam byłem zawodowcem 30 lat i wiem że bez OSP nie dalibyśmy sobie rady,ale jak tak dalej pójdzie to Ochotnicy zamkną swoje remizy na klucz i powiedzą dość,bo nie które muszą zbierać puszki lub inne badziewie żeby egzystować . zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Obserwator

    Subiektywne odczucie (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 16 / 7

    Można było popłynąć po sprzęt (w jedną stronę jakieś 2 km do ów płetwonurka).
    Można było czekać, bo poduszka powietrzna była, o ile można ją tak nazwać po 30 minutach korzystania z niego przez 2...rozwiń całość

    Można było popłynąć po sprzęt (w jedną stronę jakieś 2 km do ów płetwonurka).
    Można było czekać, bo poduszka powietrzna była, o ile można ją tak nazwać po 30 minutach korzystania z niego przez 2 osoby. Łódź by się unosiła, ludzie by się udusili i w efekcie potopili. Żeglarze może byli trzeźwi, a reszta? Wszyscy mieli kapoki?
    Lekarz źle poinformowany, ciekawe skąd te wiadomości. Sami żeglarze nie wiedzieli gdzie są, mimo tego że pływali po jeziorze. Można punktować, ale trzeba znać wszystkie fakty a nie wymagać rzeczy z kapelusza.
    Tak brakuje procedur na to aby wymagać od ludzi przestrzegania prawa i bezpiecznych zachowań, a nie postawa roszczeniowa - ja spowodowałem wypadek ale winny jest ktoś kto mnie próbował ratować.

    Pytanie gdzie byli WOPRowcy? Czyż oni nie dyżurują? Przecież to jeden z większych akwenów w województwie? Dlaczego tam ich nie było na dyżurze? Przecież mają super wyszkolonych ludzi i sprzęt. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Żenada

    Obserwator (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 21 / 9

    Czy to strażacy zawinili, że ktoś pod wpływem alkoholu nie przestrzegając podstawowych zasad żeglugi powoduje wypadek? Ci wszyscy specjaliści powinni ten aspekt poruszyć.
    Strażacy może mogli by...rozwiń całość

    Czy to strażacy zawinili, że ktoś pod wpływem alkoholu nie przestrzegając podstawowych zasad żeglugi powoduje wypadek? Ci wszyscy specjaliści powinni ten aspekt poruszyć.
    Strażacy może mogli by uratować tych rozbitków, używając technologii kosmicznych. Teraz się każdy wymądrza, że mogli zabrać cały samochód ciężarowy na łódź i do tego jeszcze bohaterskiego WOPRowca, który chciał po prostu przygodę przeżyć.
    Lekarza na miejscu nie było, bo po prostu nie było tam dojazdu. Strażacy wycinali drzewa, żeby dotrzeć do miejsca (kto był nad jeziorem powidzkim w tej części to wie, że tam jest las!)
    Z tego co wiem to już jednostka, która przybyła pierwsza na miejsce zdarzenia, teraz nie wyjeżdża do zdarzeń. Idąc tym tropem może zwolnijmy wszystkich strażaków ochotników - tylko kto wtedy będzie służył za darmo po godzinach narażając swoje życie - a później jeszcze winnym go zrobią.zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Licz się ze słowami

    .. (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 12 / 6

    Żeglarze nie byli pod wpływem alkoholu, a chłopak, który zginął był doskonałym pływakiem i ratownikiem WOPR i sam wpłynął z powrotem do jachtu starając się uwolnić dziewczynę a nie mogąc jej z...rozwiń całość

    Żeglarze nie byli pod wpływem alkoholu, a chłopak, który zginął był doskonałym pływakiem i ratownikiem WOPR i sam wpłynął z powrotem do jachtu starając się uwolnić dziewczynę a nie mogąc jej z wnętrza pod wodą wydostać pozostał dotrzymywać jej towarzystwa i nie przypuszczał, że ratownicy okażą się takimi amatorami.zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Głupie teksty

    Głupie teksty (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 19 / 9

    No proszę, doskonały pływak, ratownik a jednak nie poradził sobie i w efekcie nie żyje. Nie było nas tam i nie wiemy do końca jak było na prawdę. Teraz wszyscy siedząc przed monitorem i kryjąc sie...rozwiń całość

    No proszę, doskonały pływak, ratownik a jednak nie poradził sobie i w efekcie nie żyje. Nie było nas tam i nie wiemy do końca jak było na prawdę. Teraz wszyscy siedząc przed monitorem i kryjąc sie pod nickami są najmądrzejsi! Wszędzie giną ludzie, na drogach, w wodzie, w górach itp. I co? wtedy winni są ratownicy, strażacy TOPRowcy, policjanci, czyli osoby które niosą pomoc?zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Brawo

    44 (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 26 / 8

    Na przyszłość każdy się zastanowi. Każdy dobry uczynek kamieniem wróci.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    kompetentny prokurator

    p (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 14 / 11

    brawo dla prokuratora!!! na brzegu był instruktor ze sprzętem ale strażacy nie skorzystali bo po co !!!
    ta para mogła żyć !!!


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    poznaj fakty

    h (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 9 / 8

    Przepisy nie pozwalają zabierać na łodź nikogo z zewnątrz! A jakby temu instruktorowi cos się stało to kto by odpowiadał? Oczywiście znowu byłby krzyk, że strażacy zawinili.


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    do h

    dziabag (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 13 / 9

    Mylisz się bo przepisy pozwalają na to w określonych sytuacjach. Może kilka niedoskonałości było w prowadzeniu akcji, ale nie miały one większego znaczenia. Znam sytuację od strażaków którzy byli...rozwiń całość

    Mylisz się bo przepisy pozwalają na to w określonych sytuacjach. Może kilka niedoskonałości było w prowadzeniu akcji, ale nie miały one większego znaczenia. Znam sytuację od strażaków którzy byli na miejscu tam jako pierwsi i wg mnie nie było chyba tam skutecznego rozwiązania. Każde działanie niosło duże ryzyko niepowodzenia.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ft

    kugi (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 14 / 8

    Czyli jak by była jeszcze jakaś łódka wolna a nie było drogi dla lekarza to też nie wolno było by go łodzią przetransportować na brzeg we właściwe miejsce? W Polsce nie można ominąć przepisów...rozwiń całość

    Czyli jak by była jeszcze jakaś łódka wolna a nie było drogi dla lekarza to też nie wolno było by go łodzią przetransportować na brzeg we właściwe miejsce? W Polsce nie można ominąć przepisów procedur po wcześniejszym uzgodnieniu tego z przełożonymi? Paranoja przez którą zginęli ludzie a inni mają kłopoty bo łatwiej było iść na skróty i zasłaniać się wszystkim robiąc powtórkę akcji z Mazur na zasadzie bo tam się udało.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Przepisy?

    rupo (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 16 / 14

    Miałbyś gdzieś przepisy, gdyby tam było Twoje dziecko (albo któregoś z tych "dzielnych" strażaków). Ratując czyjeś życie masz OBOWIĄZEK zrobić WSZYSTKO CO MOŻLIWE !!!


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Tak, przepisy

    h (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 22 / 11

    Tak, masz obowiązek ale nie kosztem własnego życia! Jesli masz troszke pojęcia o ratownictwie i musisz znać podstawową zasadę. DOBRY RATOWNIK TO ŻYWY RATOWNIK!


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Chyba nie ...

    rupo (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 17 / 14

    Dobry ratownik, to taki, który ryzykuje życiem za innych. Gdyby każdy, kto niesie pomoc (a sam się tego podjął) myślał o tym, co mu grozi, to pewnie niewielu pechowców dzisiaj by żyło. Ale tylko...rozwiń całość

    Dobry ratownik, to taki, który ryzykuje życiem za innych. Gdyby każdy, kto niesie pomoc (a sam się tego podjął) myślał o tym, co mu grozi, to pewnie niewielu pechowców dzisiaj by żyło. Ale tylko zainteresowani chronią d...ę nieudacznikom.zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    DOBRY RATOWNIK TO ŻYWY RATOWNIK,

    T (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 17 / 12

    jak w temacie....to podstawowa NADzasada każdego ratownika, niezależnie od profesji...
    ponadto, każdy cywil ma prawo do komentarzy, niekoniecznie kompetentnych

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo