Sweet jest passe. Gbury górą!

Leszek Waligóra
Leszek Waligóra
Nienawidzę milusińskich. Misiaczków, buziaczków, cukiereczków. Do podobnego stanu jest w stanie doprowadzić mnie sprzedawczyni mówiąca: to co byś chciał kochanieńki.

Fryzjerka, twierdząc, że teraz obetnie mi włoski, żeby mi na główce ładnie leżały. Nafciarz, który za bak paliwa domaga się ode mnie pieniążków. I policjant, gdy obwieszcza, że teraz to będzie mandacik i punkciki karne, bo się za ciężką nóżkę w autku miało. Słitaśny to ja może będę, jak mi ząbki wypadną do rączki i przyjdzie je nosić w kieszonce. Póki co: mam zęby, włosy, ręce, kieszenie, płacę pieniędzmi za mandaty, nogę mam ciężką, bo i auto jak czołg. Buziaki i owszem: uznaję. Ale w szczególnych okolicznościach przyrody i nie od obcych. Bo się brzydzę.

Oczywiście zgodnie z zasadami mojego guru zapewne pisząc to wszystko, kłamię jak z nut, bo w głębi serca jestem wrażliwym pieskiem, któremu serce się kroi na widok przelatującego motylka i pobiegłby za nim przez ukwiecone łąki, gdyby nie fakt, że przez przypadek go zeżarł. Oczywiście udawać, że pod powłoką gbura siedzi we mnie kraina łagodności - też mogę. W końcu doktor House (swoją drogą: jak on ma na imię?) na tym zbudował miłość fanów. Kto lubiłby człowieka, który wszystkim mówi, jak głęboko... tfu: w jak głębokim poważaniu ich ma? Chamów się nie kocha, chamów się nienawidzi. A inteligentnym chamom zazdrości się tego, że potrafią wsadzić szpilę tak, że wygląda na komplement.

Ale najbardziej chamską postać współczesnej popkultury szlag ma trafić. Housa już nie będzie. Ci z Was, którzy wyrzucili telewizory (nie używam, a jednak wiem, kim jest doktor, już się do niego upodabniam, tylko laski brak) powinni szybko zapoznać się z jego życiem i twórczością. Męskiej części publiczności polecam rzut oka na orbitujące wokół niego satelity. Jakby to ująć... widać od razu, że jedna to nasza, z Polski (nie z Chrzanowa, ale całkiem niedaleko).

I co? Fajny ten House, prawda? Aż dziw, że stał się bohaterem narodowym Stanów Zjednoczonych. Żeby naród wiecznych optymistów ukradł nam takie wcielenie polskości? Przecież my nawet Kościuszkę wynieśliśmy na cokoły z powodu przegranych bitew, a nie tych amerykańskich, w których mu się wiodło. Housa na ołtarze! Uczynić go honorowym obywatelem miast, pomniki, prelekcje, może być jeszcze jakiś doktorat honoris causa?

Historia zgredów jest długa i barwna. Zgred Housa miał wielkich przodków. Smerf Maruda, Gumiś Grafi - to ci najzacniejsi. I wszyscy odeszli bezpotomnie. Kobiety najwidoczniej kochają zgredy i marudy, ale podejmując zdroworozsądkowe decyzje, postanawiają dalej przekazywać bardziej optymistyczne geny. Z wyjątkiem Polski.

Dowód? Krzyknijcie na ulicy, że Polska wygra Euro. No skąd! Prawdziwy Polak powie: przegra. Ale przynajmniej nie będzie trzeba się martwić o powrót reprezentantów do domu. Zapytasz Polaka, co sądzi o nowych drogach? Odpowie: niezłe, a kiedy się rozlecą? Zapytasz, jak mu się podoba ta piękność, co idzie ulicą - odpowie, no niczego sobie, ale nogi ma krzywe, nos za duży i na pewno gacha na boku.

I to jest bardzo dobra wiadomość. Bo? Bo nigdy nas rzeczywistość nie zaskoczy negatywnie. My z natury jesteśmy gotowi na wszystko. Na powódź, pożar, trupa w szafie i żonę z kochankiem w lodówce (pustej).

Na jedną rzecz tylko gotowi nie jesteśmy. Tak jak uśmiech Housa może budzić tylko diaboliczne skojarzenia, tak wyobraźcie sobie: uśmiechnięci Niesiołowski i Macierewicz rzucają się w ramiona, przy wtórze radości Tomaszewskiego, gdy Eugen Polanski strzela zwycięskiego gola Niemcom w finale Euro 2012.

Nie wiem, co straszniejsze.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
przejazdem

To nie guru, jeśli nie liczy się z jego zdaniem, a już gdy chce dobrze. No tak, ale to przecież źle, że szuka się w innym człowieku dobra. Bycie gburem jest passe. Nawet House'a zdejmują z anteny, bo gbury kochają głównie wydry, bynajmniej nie Karoliny. W Polsce mamy za to jak zwykle przaśne kopie hałsa, czyli hałasiki. Zdrobniała forma pasuje, bo to zgorzknialcy pozujący na uroczych chamów, a to przymiot ludzi małego charakteru. Nie można być trochę dobrym i trochę złym. Lepsza zagadka to imę MacGywera. ;-)

Dodaj ogłoszenie