Święty Marcin: Straż miejska odholowuje auta. Kierowcy słono zapłacą [ZDJĘCIA]

SZKI, MI
Święty Marcin: Straż miejska odholowuje auta
Święty Marcin: Straż miejska odholowuje auta Paweł F. Matysiak
W środę w centrum Poznania rozpoczęły się kolejne prace przy wprowadzaniu Strefy Tempo 30. W związku z tym nie można parkować między ulicami Ratajczaka i Kościuszki. Kierowcy, którzy nie zastosowali się do znaków, mogą się zdziwić. Od rana straż miejska odholowuje ich auta.

Od rana w rejonie ulicy Święty Marcin pojawiły się lawety. Straż miejska odholowuje auta kierowców, którzy zignorowali, bądź przegapili znaki informujące o zmianach.

Na lawetach zostało zabranych osiem samochodów. Jeszcze nie wiadomo ilu z kierowców będzie musiało zapłacić karę.

- Są wakacje, wiec mogło się zdarzyć, że ktoś wyjechał na urlop. Zostawił z dwa tygodnie temu samochód i nie wiedział o tym, że będzie wprowadzony zakaz - tłumaczy Przemysław Piwecki.

Dlatego jeszcze przed ustawieniem odpowiednich znaków, pracownicy Zarządu Dróg Miejskich wykonali fotografie parkujących aut. Jeśli okaże się, że któryś z ich właścicieli wyjechał na urlop wcześniej, to nie zapłaci kary. Inni natomiast muszą się liczyć z koniecznością zapłaty za mandat - 100 złotych oraz wyasygnowaniem ponad 400 złotych za wywiezienie auta na parking.

Podobne zasady zaczną jeszcze w tym tygodniu obowiązywać na części ulicy Ratajczaka (pomiędzy pl. Wolności, a Świętym Marcinem).

Takie restrykcje wprowadzono dlatego, by drogowcy mogli spokojnie wymalować nowe pasy jezdni i wyznaczyć miejsca postojowe. W przypadku blokowania jezdni przez parkujące samochody prace mogłyby ulec wydłużeniu.

Strefa Tempo 30 ma objąć teren, który będzie ograniczony ulicami: Królowej Jadwigi, al. Niepodległości, Solna, Małe Garbary i Garbary.

ZOBACZ TAKŻE: Powiększają strefę Tempo 30. Uwaga na zmiany

Wideo

Komentarze 31

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
m
A mnie tylko zastanawia technika odholowywania, a w zasadzie wywlekania samochodów na lawety. W cywilizowanym świecie jest podnośnik, zakłada się jakieś rolki/chwytaki pod koła pojazdu itp.,itd. A u nas? Linka zapięta (ciekawe do czego? - pewnie do pierwszej części która wystaje z podwozia - wygnie się? a co tam! ważne że 4stówki za holowanie wpadną!) i ciągniemy - samochód na 1-szym biegu (jak to się zazwyczaj zostawia auto) jedzie do tyłu - pewnie silniki i skrzynie biegów lubią takie zabawy. Profesjonalizm w każdym calu. Osobom odbierającym auta po takiej akcji radziłbym dobrze obejrzeć jak pojazd zniósł te eksperymenty.
m
mm
Ja do centrum już autem nie jeżdżę od dobrych 6 lat, tylko po po paszport do urzędu i to wszystko.... i raz w roku tramwajem na stary rynek ale to chyba tez sie zakończy po tym bałaganie z komunikacja mpk, żeby człowiek normalnie z górczyna 5tka nie dojechał i nie wrócił na stary rynek...to makabra......
31 węzłowy Burke
W kontekście zbliżających się wyborów samorządowych zastanawiające są skłonności samobójcze obecnej ekipy z Placu Kolegiackiego . Czyli Ryszard I herbu Szczota zaciera rączki ...Swoją drogą jak to możliwe że z ok. 500.000 mieszkańców Poznania nie da się znaleźć grupy osób która by normalnie czyli w interesie społeczności rządziła miastem. Jak to jest możliwe że w miastem z takimi zacnymi tradycjami rządzi kolejna banda oszołomów ? Zna ktoś odpowiedź na to pytanie ? I inne pytanie : jak wytłumaczyć bierność mieszkańców wobec szaleństwa ekipy wariatów z Kolegiaty ? 31
G
Gość
Jak w Holandii.
A ścieżki rowerowe zostaną zlikwidowane.
D.py na siodełkach nie będą już źródłem uciążliwego smogu.
G
Gość
Wszyscy "inni na rowerkach" są intruzami,
którzy wtargnęli na jezdnię stwarzając zagrożenie dla siebie i innych.
Bez paniki - to tylko głos polemiczny.
"W tym kraju" wszyscy znają się na prawie, medycynie i ruchu drogowym.
Kiedy wychodzi do wierzchu dureń (to ja), który się na tym wszystkim nie zna
zaraz pojawia się dylemat i "Halo Houston, mamy problem".
G
Gość
Czyli inaczej wg "krscp" - rowerzysta NIE MUSI mieć choćby bladego pojęcia o zasadach ruchu drogowego
przejeżdżając po "czerwonym dywanie" na Kaponierze, czy innej wysmarowanej na czerwono jezdni.
Prawodawca uregulował zachowania osób kierujących pojazdami na jezdniach.
Nie ma zmiłuj się - przymusowe prawo jazdy, przymusowe OC, przymusowe badanie lekarskie.
Rowerzysta z prawem jazdy na samochód w kieszeni i opłaconym OC
jest jak najbardziej PEŁNOPRAWNYM UCZESTNIKIEM RUCHU z domniemaniem, że posiada rozsądek i wyobraźnię.
Dobrze by było, gdyby jeszcze - po przeglądzie - posiadał dowód na sprawność techniczną swojego wehikułu.
Rowerzysta bez uprawnień to osoba totalnie przypadkowa i zagubiona na jezdni niebezpieczna dla siebie i innych.
Nie dalej jak tydzień temu jedna z gazet zamieściła test z sytuacji na skrzyżowaniach.
Niby prawidłowe odpowiedzi (wg redakcji) a utonęły w interpretacyjnych komentarzach
do zawiłych i nieprecyzyjnych paragrafów regulujących zachowania kierowców na skrzyżowaniu.
Dzisiaj około godz.16 w przejściu podziemnym na Solidarności
dwoje pedalarzy pędząc na oślep z szaleńczą prędkością,
lawirując pomiędzy przechodniami wpadło na siebie.
On niemłody ok.40-stki, a głupi jak but bez wyobraźni i zdolności przewidywania wypadł zza węgła
i staranował młodą dziewczynę na szaleńczo rozpędzonym rowerku.
"Trafił swój na swego". I dobrze.
Tylko ten skowyt z bólu niepotrzebnie zdenerwował zazwyczaj obojętnych przechodniów.
Szanowny "krscp" - "wyznawco świętego rowerka".
"Łamanie przepisów (kodeksu) drogowego przez rowerzystów jest faktem,
choć skutki tego łamania nie wpływają zasadniczo na poziom bezpieczeństwa na drogach."
Po kilka razy w ciągu dnia jakimś cudem unikam potrącenia przez oszalałego pedalarza,
w "teoretycznym kraju", na teoretycznie bezpiecznym chodniku.
Taka niby refleksja po zacytowanym powyżej zdaniu na temat bezpieczeństwa i ewidentnego łamania przepisów
- jeśli mnie potrącisz - zapewniam - zmienisz zdanie.
s
sdsda
A Ty korzystasz z restauracji PZtowy dziadu? Siedzisz w swoim pseudoapartamencie wybudowanym w szczerym polu i wpierdzielasz ziemniaki, które ukradłeś rolnikowi z pola obok. To są realnia PZtowej awangardy pchającej się swoimi dziadowskimi samochdami na kredytach.
d
dziadu
Wracja na wioskę PZtowy dziadu
D
Dziadu
Następnym prezydentem będzie zwolennik nart. Wszędzie budowane będą stoki narciarskie. Pierwsze miasto w kraju, gdzie gust jednej osoby przesądzał będzie o tym jak miasto ma wyglądać. W d**ie z mieszkańcami, kim oni w ogóle są. Za dużo spalin w mieście przez zwężenia i korki? Trudno, wina kierowców. Panie prezydencie życzę, aby po urząd miasta podjechało 50 smrodzących diesli i stało tam przez cały dzień z włączonymi silnikami. Zobaczy Pan jak to jest mieszkać przy zakorkowanej ulicy.
k
krscp
Nie wiem, kto Ci nagadał takich głupot, ale nie ma w Polsce pojęcia pełnoprawnego uczestnika ruchu. Uczestnikiem ruchu jest pieszy, kierujący lub inne osoby znajdujące się w pojeździe na drodze, co wynika z art. 2 PoRD. Prawo jazdy jest dokumentem stwierdzającym uprawnienie do kierowania pojazdem zgodnym z kategorią prawa jazdy, o wynika z z art. 6 ustawy o kierujących pojazdami. Rowerzysta powyżej 18 roku życia nie musi posiadać uprawnień do kierowania rowerem (art. 7 ustawy). Uprawnienia takie obowiązują tylko osoby pomiędzy 10 a 18 rokiem życia (art. 8, pkt 1, ust. 10).

Łamanie przepisów drogowego przez rowerzystów jest faktem, choć skutki tego łamania nie wpływają zasadniczo na poziom bezpieczeństwa na drogach. Nie ma danych, na podstawie których można by stwierdzić, że rowerzyści łamią prawo częściej, niż kierowcy czy piesi. Rowerzysta, powodując wypadek, jest zawsze jego ofiarą - nie zdarzają się (lub są one pojedyncze na przestrzeni lat) przypadki, gdy ginie w wypadku osoba inna, niż rowerzysta. Ostatni taki przypadek, o ile wiem miał miejsce w 2014 roku, gdy śmierć poniósł motocyklista po upadku wynikającym z wymuszenia pierwszeństwa przez pijanego rowerzystę. Natomiast nie można tego powiedzieć o kierowcach. W wyniku ich łamania przepisów rocznie ginie w Polsce ok. 3 tys. osób. W zdarzeniach z udziałem rowerzystów w 2/3 winę ponoszą kierowcy.
R
Runner
Prędzej Ty umrzesz, jeśli nie zaczniesz się ruszać...
D
Dodo
Jadąc pasem dla samochodów (przesuniętym względem krawężnika o dobrych kilka metrów) tę tabliczkę znakomicie widać, więc nie cuduj, drogi ekspertuniu, tylko lepiej zjedz snickersa...
B
Brawo!
Brawo brawo brawo.... Lawet w tym mieście od dawna brakowało!!! Nie paniska samochodowe nauczą się kultury
v
vv
Nie rozumiem tego biadolenia, przecież jest parking na placu Wolności tylko trzeba trochę ruszyć 4 litery.
l
leon
Centrum umrze bo ja tam nie przejade się samochodem.
Dodaj ogłoszenie