Podczas środowego spotkania w Berlinie wicekanclerza Niemiec Sigmara Gabriela z szefem rosyjskiego Gazpromu Aleksiejem Millerem, podkreślono znaczenie realizacji projektu gazociągu Nord Stream 2 – podaje Gazprom w komunikacie.


- Od wielu lat USA starają się nie dopuścić do bliższej współpracy Rosji i Europy. Amerykanie to jest główny motor tego, że te rurociągi między Europą a Rosja powstają bardzo powoli i z dużymi przeszkodami. Dzisiaj mamy dokładnie tę samą sytuację. Ten trzon Europy, czyli Niemcy i kraje Zach. Europy chcą rosyjskiego gazu, chcą ominąć Ukrainę, chcą się zabezpieczyć, a Amerykanie mówią, że wszelka współpraca połączenia z Rosją jest niebezpieczna- tłumaczy Andrzej Szcześniak, ekspert bezpieczeństwa energetycznego i polityki energetycznej.

Uczestnicy spotkania podkreślali rangę znaczenie budowy gazociągu Nord Stream 2, zwracając uwagę na wzrost zapotrzebowania na rosyjskie nośniki energii w Europie. "Wskazano, że budowa nowej magistrali gazowej nie tylko zwiększy niezawodność dostaw, lecz także będzie sprzyjać rozwojowi europejskiego rynku gazowego" – napisano w komunikacie.


- Pytanie brzmi: czym może zagrażać rura z Rosji do Niemiec w bezpieczeństwie USA, ale ten argument bardzo często pada, także jest to argument polityczny, któremu kraje takie jak Niemcy przeciwstawiają argument ekonomiczny. Mówią, ze chcą więcej gazu i chcą ominąć Ukrainę, bo Ukraina stanowi dzisiaj dla dostaw gazu dla Europy największe zagrożenie. Mamy tutaj klasyczną rozbieżność interesów między krajami Zach. Europy i Stanami Zjednoczonymi, a my gramy po stronie tych drugich przeciwko Zach. Europie- tłumaczy ekspert.

Nord Stream 2 to projekt nowej dwunitkowej magistrali gazowej o mocy przesyłowej 55 mld metrów sześciennych surowca rocznie z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie. Przeciwnicy budowy wskazują, że może on zwiększyć zależność Europy od rosyjskiego gazu oraz sprawić, że Ukraina straci znaczenie jako kraj tranzytowy. Natomiast zwolennicy tłumaczą, że nowy rurociąg zwiększy bezpieczeństwo dostaw surowca, a ewentualne zakazanie przez Komisję Europejską jego układania - czego domagają się niektóre kraje UE, w tym Polska - byłoby ingerencją w gospodarkę wolnorynkową.


- Szanse na zablokowanie budowy rurociągu Nord Stream II są podobne jak na zablokowanie Nord Stream I, który działa i przesyła gaz już od dobrych kilku lat. Starania są dokładnie takie same, argumenty dokładnie takie same. Szanse na zablokowanie są mikroskopijne- podsumowuje Szczęśniak.