Szefowie Niku Poznań mieli zostać skasowani? „Dostałem zdjęcia ich samochodów, miałem im podrzucić narkotyki oraz materiały pedofilskie”

Łukasz Cieśla
Łukasz Cieśla
Obiekt Niku działa przy ul. Piątkowskiej w Poznaniu. Funkcjonuje tam m.in. klub fitness, do niedawna działała także kręgielnia prowadzona przez Monikę G. W tym roku, w związku z niepłaceniem czynszu, została eksmitowana.
Obiekt Niku działa przy ul. Piątkowskiej w Poznaniu. Funkcjonuje tam m.in. klub fitness, do niedawna działała także kręgielnia prowadzona przez Monikę G. W tym roku, w związku z niepłaceniem czynszu, została eksmitowana. Grzegorz Dembiński
- Szefowie Niku Poznań mieli zostać skasowani, co uznałem za zlecenie ich zamordowania. Dostałem też zdjęcia i numery ich samochodów, namiary na dom. Miałem ich skompromitować poprzez podrzucenie do samochodu narkotyków oraz materiałów pedofilskich – takie wyjaśnienia złożył Jerzy U. w śledztwie, w którym został oskarżony o oszustwo i płatną protekcję. Mimo że prokuratura go oskarżyła, wszczęła drugie śledztwo. By wyjaśnić, czy faktycznie dostał zlecenie na „robotę” wobec szefów Niku Poznań, z którymi skonfliktowała się kobieta prowadząca tam kręgielnię.

Jerzy U. to były funkcjonariusz SB, a potem UOP. W latach 90. współpracował też z poznańskim Elektromisem. Potem był karany w dwóch sprawach za oszustwa. Przewijał się również w innych sprawach karnych. Głośno zrobiło się o nim w 2018 roku, gdy ujawniliśmy, że jest głównym świadkiem prokuratury ws. porwania poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary. Jerzy U. zeznał w prokuraturze, że w 1992 roku, jako tajny współpracownik Elektromisu, inwigilował dziennikarza i był świadkiem jego porwania przez trzech ochroniarzy Elektromisu. Na podstawie jego zeznań oskarżono ochroniarzy o porwanie.

Czytaj też: Ludzie Elektromisu w 2015 roku chcieli przekupić Jerzego U. po złożeniu przez niego zeznań? Poszło pięć przelewów na pół miliona złotych

O Jerzym U. ponownie napisaliśmy w marcu tego roku. Tym razem w związku z jego zatrzymaniem w zupełnie innej, nowej sprawie. Poznańska prokuratura zarzuciła, że domagał się pieniędzy za pomoc Monice G., która do niedawna prowadziła znaną kręgielnię w poznańskim Niku przy ul. Piątkowskiej. Jerzy U. najpierw przyjął od niej 100 tys. zł. Został zatrzymany przy przyjmowaniu drugiej transzy w tej samej wysokości. Sprawa zakończyła się w sierpniu aktem oskarżenia wobec Jerzego U. Będzie odpowiadał za doprowadzenie Moniki G. do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości 200 tys. zł.

Czytaj też: Policyjni antyterroryści zatrzymali Jerzego U. w marcu 2020 roku, pod restauracją McDonalds

Sąd udostępnił nam akta zakończonego właśnie śledztwa. Dzięki temu poznaliśmy zaskakujące, nieznane dotąd szczegóły sprawy.

Niku Bowling: Monika G. prowadziła kręgielnię w Poznaniu. Twierdzi, że za 200 tysięcy złotych pan Jurek miał jej pomóc w uniknięciu wykreślenia z CEiDG

Bezsprzecznie Jerzy U. dostał pieniądze od Moniki G. Ale za co konkretnie? Jaki był zakres zlecenia?

W zakończonym śledztwie przyjęto, że między innymi za załatwienie, że jej firma nie zostanie wykreślona z rejestru ewidencji gospodarczej. Bo gdyby tak się stało, straciłaby koncesję na alkohol, jej biznes ległby w gruzach.

O Monice G. również już pisaliśmy w „Głosie Wielkopolskim”. Z powodu jej ostrego konfliktu z właścicielami budynku Niku, w którym prowadziła kręgielnie. Zarządcy budynku zarzucali, że Monika G. nie płaci im czynszu, zastrasza ich, otacza się ludźmi z poznańskiego półświatka, którzy nachodzili obiekt. W końcu doprowadzili do jej eksmisji, ale zanim do tego doszło, Monika G. skontaktowała się ze wspomnianym Jerzym U.

Monika G. wcześniej nasłała "karków", którzy mieli zastraszyć właścicieli Niku?
Zobacz wideo:

Wersja Moniki G. jest następująca. Przez Tomasza C., męża dobrej koleżanki, trafiła do „pana Jurka”. Człowieka-orkiestry, który mógłby jej pomóc w kłopotach, zapewnić spokój ze strony zarządcy Niku. W grudniu 2019 roku spotkali się w fast foodzie, rozpoczęli rozmowy. Poprosiła go o pomoc w załatwieniu niewykreślenia jej firmy z ewidencji działalności gospodarczej. Chodziło o rejestr CEiDG prowadzony przez Ministra Rozwoju. Groziło jej usunięcie z rejestru, bo przez niepłacenie czynszu szefom Niku, straciła prawo do lokalu przy ul. Piątkowskiej. Dała mu też zdjęcia samochodów szefów Niku.

Czytaj też Szef ochrony Lecha Poznań i poznańska adwokat z zarzutami dotyczącymi płatnej protekcji. Mieli się powoływać na swoje znajomości

W grudniu 2019 roku przekazała także pierwszą ratę – 100 tys. zł. Jurek obiecywał pomoc, ale na początku stycznia dostała decyzję z ministerstwa o jej wykreśleniu z CEiDG. Wkrótce zrozumiała, że Jurek ją zwodzi i oszukuje. Najpierw zażądała zwrotu pieniędzy, ale Jurek dał jej do zrozumienia, że sama namawiała go do przestępstwa i nie grała fair. Monika G. poszła krok dalej. Zaczęła nagrywać Jurka dyktafonem ukrytym w czarnym długopisie. Udawała, że znowu liczy na jego pomoc, że da mu drugą szansę oraz drugą transzę, czyli kolejne 100 tys. zł.

W tajemnicy przed nim, 9 marca 2020 roku, sprawę zgłosiła policji. 17 marca policja zatrzymała Jerzego U. Na gorącym uczynku, podczas przyjmowania w samochodzie drugiej transzy. Postępowanie wobec Moniki G., w wątku płatnej protekcji, zostało umorzone. Prokuratura wskazała, że sama zawiadomiła o przestępstwie płatnej protekcji, w którym brała udział.

Niku Bowling: Jerzy U. przyznał się do płatnej protekcji. Ale zapewnia, że tło rozmów było inne i namawiano go do "skasowania" właścicieli Niku

Za płatną protekcję zarzuty dostał jedynie 69-letni Jerzy U. Od marca siedzi w areszcie. Początkowo zaprzeczał, że wziął kasę za pośrednictwo. Potem jednak przyznał się do oszustwa, do powoływania się na wpływy w ministerstwie, których tak naprawdę nie posiada. Od początku przedstawiał jednak prokuraturze zupełnie inne tło rozmów z Moniką G. i jej znajomym Tomaszem C.

Czytaj też: Sprawa Ziętary: Jerzy U. głównym prokuratury ws. porwania. Zeznaje, że od lat zawodowo zajmował się inwigilowaniem ludzi

Wersja Jerzego U. jest następująca. Prowadząca kręgielnię w Niku Monika G. oraz jej znajomy Tomasz C. domagali się od niego „skasowania” zarządców Niku, z którymi miała konflikt. Dostał od nich zdjęcia samochodów szefów Niku, adres ich zamieszkania. Dostał także zdjęcia obywatela Singapuru i jego rodziny, którego trzeba zastraszyć. Biznesmen z Azji został bowiem nowym współwłaścicielem Niku.

- Najpierw pytali, czy znam kogoś, kto może „odjeb...” właścicieli Niku, bo oni wymówili jej umowę na kręgielnię. Monika mówiła, że już wcześniej wysłała na nich bandytów, którzy mieli ich zastraszać, że ta sprawa trafiła potem na policję. Monika pytała, czy mogę ich „skasować”. Nie precyzowała tego słowa, uznałem, że chodzi o ich zabicie. Potem była mowa o podrzuceniu im narkotyków i treści pedofilskich do samochodów, mówił o tym także Tomasz. On mówił, że wie od kogo można kupić narkotyki. Padła także propozycja, abym śledził tych ludzi, poznał rozkład ich dnia. Monika dała mi ich zdjęcia, nie chciała z nimi polubownie załatwiać z nimi sprawy, bo liczyła na przejęcie budynku. Prowadziłem z nią i Tomaszem rozmowy, ale nie chciałem wykonać takiego zlecenia. Dziwiłem się ich planom, bo wiedziałem od nich, że wcześniej utrzymywali dobre relacje z szefami Niku. Kiedy upadła sprawa skompromitowania właścicieli Niku, uznałem, że będę się powoływać na wpływy w ministerstwie. Myślę, że Monika poszła potem na policję, bo się wystraszyła, że za dużo wiem o jej planach

– wyjaśniał w prokuraturze Jerzy U.

W aktach śledztwach rzeczywiście są zdjęcia samochodów szefów Niku, które dostał Jerzy U. Są także nagrania różnych rozmów, bo nagrywała nie tylko Monika G. Zwłaszcza ciekawa jest rozmowa z Tomaszem C., którą nagrywał Jerzy U. Podrzucenie kompromitujących materiałów miało się odbyć przy pomocy złodziei samochodów. Oni otwierają samochód szefów Niku, Jurek miałby podrzucić „kompromaty”, złodziej zamyka samochód. Zapewne – to już nasze przypuszczenie – po chwili zostaje wezwana policja, by zatrzymać szefów Niku.

W aktach są także rozmowy Jurka z Moniką. Były pracownik SB i UOP opowiadał jej, jakie dawniej robiono sztuczki w wywiadzie, że ludziom można na przykład dosypać do kawy trucizny z jaszczurki.

Współwłaściciele Niku Poznań: jesteśmy zszokowani, ale już wcześniej byliśmy zastraszani. Po Monice G. można się spodziewać wszystkiego

Prokurator Andrzej Królikowski pod koniec sierpnia oskarżył Jerzego U. o płatną protekcję i powoływanie się na wpływy. Jerzy U. na swój proces poczeka w areszcie.

Monika G. oraz Tomasz C. podczas dotychczasowych przesłuchań stanowczo zaprzeczali, by zlecali Jerzemu U. coś więcej, czyli „skasowanie” i skompromitowanie szefów Niku. Ale śledczy mają wątpliwości. Prokurator Andrzej Królikowski uznał, że opowieść Jerzego U., o tym jak wyglądało całe zlecenie, wymaga wyjaśnienia w osobnym śledztwie. Napisał, że istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa polegającego na nakłanianiu Jerzego U. do zaszkodzenia szefom Niku. Przestępstwo dotyczy zachęcania do tworzenia fałszywych dowodów.

Zarządcy Niku, z którymi się skontaktowaliśmy, od nas dowiedzieli się o kulisach śledztwa.

- Z jednej strony jesteśmy totalnie zszokowani tym, że mielibyśmy zostać „skasowani”, może zabici, a może skompromitowani. Monika G. wcześniej była naszą dobrą znajomą. Ale z drugiej strony możemy się spodziewać właściwie wszystkiego z jej strony. Po tym, jak przestała nam płacić czynsz, byliśmy zastraszani przez nią różnymi „ludźmi z miasta”. Była bardzo pewna siebie, sądziła, że nie dojdzie do jej eksmisji z kręgielni. Może liczyła, że faktycznie będziemy „skasowani”. Faktem jest, że nieznane osoby stały w nocy pod naszym domem, czuliśmy się obserwowani. Zgłaszaliśmy to wcześniej policji, ale policja bagatelizowała nasze zawiadomienia uznając, że to nie nadaje się na sprawę karną. Mamy nadzieję, że teraz będzie inaczej

– mówią Honorata Mickiewicz i Sławomir Wojtowicz, którzy obok obywatela Singapuru są właścicielami Niku Poznań.

Prawnikiem, z usług którego obecnie korzysta Monika G., jest poznański adwokat Zbigniew Krüger. Zadzwoniliśmy do niego. Nie chciał komentować wątpliwości prokuratury wobec jego klientki.

Sprawdź też:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie