Szkoła bez prac domowych? Rzecznik Praw Dziecka chce zmian

KAS

Wideo

Zobacz galerię (2 zdjęcia)
Nauczyciele zadają za dużo prac domowych. W opinii Rzecznika Praw Dziecka to "nieuzasadniona ingerencja szkoły w życie prywatne rodzin, poprzez bezpośredni wpływ na rozkład dnia w domu rodzinnym ucznia". Na problem zwracają uwagę tez rodzice, bo narzekają dzieci.

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Askabiu*s

Sam jestem uczniem i wiem co to znaczyć wrócić o 16:00 do domu po 8 godzinach w szkole i przez 4 godziny odrabiać to, czego nauczycielowi nie chciało się zrobić na lekcji więc zrzucił ten obowiązek na ucznia!!!

N
Narsisi

Nauczyciele zrobili sobie z prac domowych substytut zajęć lekcyjnych. Po co utrwalać materiał, jak można to zwalić na rodziców i dzieci? Niech zapierniczają w domu, a co...

Dochodzi już do takich patologii, że nauczyciele rozsyłają zadania domowe podczas ferii. Weekend, to okazja do "nawalenia" zadań, a żeby rodzice nie robili afery, że zadaje się w piątek to... zadaje się w czwartek, gdzie wiadomo, że kolejne lekcje są w przyszłym tygodniu, a na piątek są kolejne zadania, więc sobie dzieciaki w sobotę i niedzielę popiszą, zamiast odwiedzić babcię czy wyjść na dwór.

Do tego dochodzi klasyczne olewanie narzędzi zakupionych za publiczne pieniądze, jak choćby słynne dzienniki elektroniczne. Co z tego, że są w nich zakładki "zadanie domowe", jak mało który z nauczycieli z tego korzysta ale wlepić jedynkę za brak zadania żaden nie omieszka. To po grzyba im się to kupuje z naszej kasy, jak mają to gdzieś?

Ogólnie ciężar nauki i utrwalania wiedzy jest z premedytacją przerzucany na rodziców, a jaśnie nauczyciel poczuwa się głównie do oczekiwania na wczesną emeryturę ("należy się" w wieku 55 lat) i kolejny należny płatny roczny urlop na "ratowanie zdrowia". O ratowaniu skostniałego systemu nauczania czy też edukowaniu dzieci, dziwnym trafem, nikt nie myśli ale co tu się dziwić - przy 20 godzinach pracy na tydzień, na takie "ekstrawagancje", najzwyczajniej, nie ma czasu.

Dodaj ogłoszenie