Szpik dla Wiktorii przyleciał z USA

    Szpik dla Wiktorii przyleciał z USA

    Marta Żbikowska

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Szpik dla Wiktorii przyleciał z USA
    1/6
    przejdź do galerii

    Szpik dla Wiktorii przyleciał z USA ©archiwum rodzinne

    Kilka tygodni temu pisaliśmy o jedenastoletniej Wiktorii Gąsior czekającej na przeszczep szpiku. W środę dziewczynka dostała szansę na drugie życie, dawca znalazł się w Stanach Zjednoczonych.
    ”Mamo, zobacz, jaka piękna pogoda. Cały świat się cieszy, że mam dzisiaj przeszczep” - powiedziała jedenastoletnia Wiktoria Gąsior spoglądając przez szpitalne okno. Środa była rzeczywiście jedynym dniem w tym tygodniu, kiedy od rana świeciło słońce. To dzień, w którym jedenastolatka otrzymała szansę na drugie życie.

    Dar życia leci samolotem
    Szpik dla Wiktorii przyleciał ze Stanów Zjednoczonych. To tam, w bazie dawców znaleziono bliźniaka genetycznego dziewczynki spod Poznania. - Czterdzieści cztery minuty po północy, w nocy z wtorku na środę otrzymaliśmy wiadomość, że szpik już dotarł - wspomina Anna Gąsior, mama Wiktorii. - Musiał jeszcze zostać przygotowany w laboratorium, by około południa mógł zostać podany mojej córce.


    Anna Gąsior czekała na ten dzień długo. Gdy nadszedł, nie potrafiła ukryć wzruszenia i emocji. Od ponad miesiąca spędza z córką na szpitalnym oddziale każdy dzień. Była przy niej, gdy dziewczynka przechodziła wyniszczającą chemioterapię, która miała przygotować Wiktorię do przeszczepu i gdy w szpitalu podawano jej inne bardzo silne leki. - Były momenty, gdy córka bardzo źle się czuła, wymiotowała, bolał ją brzuszek - mówi pani Ania. - Nie jest łatwo patrzeć na cierpienie swojego dziecka, ale nie wyobrażam sobie, żeby mnie przy niej nie było w takich chwilach.

    Do domu w Przecławku koło Rokietnicy Anna Gąsior jeździła, by choć krótkie chwile spędzić ze swoim młodszym dziewięcioletnim synem Dawidem. - Dzień przed przeszczepem pojechałam, bo musiałam jeszcze coś załatwić - wspomian pani Ania. - Chciałam zaraz wychodzić, zostawiłam Dawidowi coś do jedzenia, a syn do mnie mówi: mama, ty też musisz jeść, zjedz ze mną. Właściwie zmusił mnie, żebym usiadła z nim przy stole. Wzruszył mnie tą troskliwością.

    Poszukiwania dawcy
    Pod koniec ubiegłego roku u Wiktorii zdiagnozowano zespół mielodysplastyczny. To choroba szpiku, która często przeobraża się w ostrą białaczkę szpikową.

    - U Wiktorii wszystko zaczęło się od ostrych bólów głowy, zawrotów - wspomina mama dziewczynki. - Szukaliśmy pomocy w pomocy doraźnej, w szpitalu w Szamotułach, w końcu trafiliśmy do szpitala klinicznego przy Szpitalnej w Poznaniu.

    1 3 »

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo