Nasza Loteria

Szykuje się inwazja na stolicę Austrii

Maciej Lehmann Bartosz Karcz
Fot. Romuald Królak
Kiedy w piątek około godziny 10.30 stało się jasne, że Lech może trafić na Schalke 04, Deportivo La Coruna, Aston Villę lub Heerenveen i Austrię Wiedeń, wszyscy kibice Kolejorza życzyli sobie, by los skojarzył naszą drużynę z tym ostatnim zespołem. I stało się! Obecni na wielkiej gali w Monaco wiceprezes Arkadiusz Kasprzak oraz dyrektor sportowy Marek Pogorzelczyk znów mieli szczęście.

Gramy z trzecią drużyną poprzedniego sezonu ligi austriackiej. Pierwszy mecz odbędzie się 18 września w Wiedniu, rewanż 2 października w Poznaniu. Ten, kto okaże się lepszy w dwumeczu, zagra w fazie grupowej .
- Zwycięskich koni się nie zmienia i dlatego z Markiem ubraliśmy nawet te same garnitury, w których byliśmy na poprzednim losowaniu w Nyonie - promieniał Arkadiusz Kasprzak. - Jesteśmy podwójnie zadowoleni bo nie tylko rywal jest w naszym zasięgu, ale pierwszy mecz rozegramy w Wiedniu - dodał wiceprezes Lecha.

- Możemy powiedzieć, że losowanie było dla nas dość szczęśliwe. Nie ma co ukrywać, że z grupy zespołów, na które mogliśmy trafić, Austria wydaje się najsłabszym zespołem. To co prawda renomowany przeciwnik, ale myślę, że znajdujący się w naszym zasięgu - stwierdził Marek Pogo-rzelczyk, dyrektor sportowy Lecha.

Przedstawiciele Lecha sugerowali w Monaco Austriakom, by mecz rozgrywany był na reprezentacyjnym stadionie wiedeńskim im. Ersta Happela. Obiekt Austrii - Franz Horr Stadion mogący pomieścić 12 tys. widzów - może okazać się zbyt mały. Do Wiednia będzie chciało pojechać bowiem przynajmniej 3000 fanów Lecha. Być może nawet więcej. Zapowiada się prawdziwa inwazja Wielkopolan na Wiedeń. Rekord frekwencji może paść też w rewanżu, bowiem 2 października powinna być już oddana do użytku II trybuna. Prace miały zakończyć się przed meczem z Legią, który zaplanowano trzy dni później. Będzie się działo na Bułgarskiej! Lech już może liczyć zyski, które w przypadku wyeliminowania Austrii i zakwalifikowania się do fazy grupowej mogą wynieść kilka milionów złotych.

- Z Austrią na pewno można powalczyć, choć to wiedeńczycy będą faworytami. To podobna kultura. Kluczem do zwycięstwa może być pierwszy mecz w Wiedniu. Musimy w nim zagrać znakomicie - stwierdził trener Franciszek Smuda.
Lechici dopiero wczoraj wrócili ze Szwajcarii, a wyniki losowania poznali tuż po wylądowaniu na Ławicy, nie przeżywali więc tego, co widzowie stacji Eurosportu, kiedy na tuzów Starego Kontynentu wpadały będące w naszej grupie Litex, Apoel czy Brann.

- Wszyscy już nam gratulują awansu, ale dopiero po rozegraniu obu spotkań przekonamy się, czy było to dobre losowanie - dodaje reprezentant Polski Rafał Murawski.

- Lepiej zmierzyć sie z Austrią niż z technicznie grającym Deportivo. "Maniek" Arboleda chciał Milan, ale wytłumaczyliśmy mu, że z takimi rywalami lepiej zmierzyć się w fazie grupowej - stwierdził Piotr Reiss, kapitan Lecha.
Z losowania zadowoleni są też Austriacy. "To dobry omen, że gramy z polską drużyną. W poprzednich latach w kwalifikacjach do fazy grupowej dwukrotnie wygraliśmy przecież z Legią warszawa" - można było przeczytać na oficjalnej stronie internetowej 23-krotnego mistrza tego kraju.

- To nie był nasz wymarzony rywal - mówi z kolei trener Karl Daxbacher. - Pierwsza myśl, która nasunęła mi się po losowaniu, była taka, że Lech przecież to zespół, który pokonał Grasshoppers 6:0. To zastanawiające... Musimy jak najwięcej wiedzieć o poznaniakach. Wyślemy swoich szpiegów już na niedzielny mecz z Arką - dodał Daxbacher.
W kadrze zespołu Austrii występuje obecnie były piłkarz Lecha Poznań, Jacek Bąk. Do niedawna zawodnikiem tego klubu był również inny ekslechita, Arkadiusz Radomski. Poza tym w klubie z Wiednia występowali też wcześniej inni Polacy - Sebastian Mila, Radosław Gilewicz oraz Krzysztof Ratajczyk. Wiedeńczycy awansowali do tej fazy po zwycięstwie 2:0 nad WIT Tibilisi. Z uwagi na kryzys w Gruzji o tym, kto zgra dalej, decydował tylko jeden mecz w Wiedniu.

Lech też zamierza podglądać Austriaków. Na niedzielny mecz z Mattersburgiem wybiera się Marek Bajor. Franciszek Smuda zamówił już płytę z derbowego pojedynku z Rapidem. Austria poległa 0:3, grając w składzie: Safar, Standfest, Bąk, Madl, Majstorovic (76., Sun Xiang); Sulimani (61., Krammer), Hattenberger, Blanchard (46., Okotie), Acimović; Diabang, Bazina.
Zupełnie inne nastroje panują w krakowie. Najpierw Beitar Jerozolima, ale później Barcelona, a teraz Tottenham Londyn. To były najsilniejsze drużyny, na jakie mogła trafić Wisła Kraków. Mistrzowie Polski mają wyjątkowego pecha w tym roku w losowaniu, a o awans do fazy grupowej Pucharu UEFA będzie szalenie trudno.

- Byłem wściekły, gdy zobaczyłem w telegazecie, na kogo trafiliśmy - nawet nie ukrywał złości najlepszy strzelec Wisły Paweł Brożek. - Oczywiście nie położymy się przed Anglikami i będziemy walczyć, ale liczyłem, że skoro tak pechowo losowaliśmy w eliminacjach Ligi Mistrzów, to teraz będziemy mieli więcej szczęścia.
Akurat Brożek może jednak dobrze wspominać stadion Kogutów. Kilka lat temu właśnie na White Hart Lane strzelił gola młodzieżowej reprezentacji Anglii, a Polska wygrała 1:0.

Z drugiej strony trudno nie zgodzić się z Brożkiem. Wisła mogła trafić na Lewskiego Sofia, FC Kopenhaga, Udinese, Ajax Amsterdam lub właśnie Tottenham. Los wskazał najsilniejszego przeciwnika z tej stawki.
- Z jednej strony będziemy mieli możliwość konfrontacji z bardzo silnym zespołem, który prowadzi znakomity trener Juande Ramos - nieco spokojnie oceniał losowanie trener Maciej Skorża. - Z drugiej, nie ma co ukrywać, że mogliśmy wylosować lepiej. Nie załamujemy się jednak i już zaczęliśmy operację Tottenham. Na najbliższy mecz Kogutów z Chelsea Londyn poleci mój asystent Rafał Janas.
Trener Tottenhamu, wspomniany przez Skorżę Juande Ramos, doskonale zna Wisłę, z którą przegrał już dwa razy, gdy jeszcze prowadził Sevillę. - To były jednak mecze towarzyskie i nie ma nawet co ich porównywać - mówi Skorża.

Wiślacy boje toczyć będą z bardzo silnym zespołem, w którym nie brakuje prawdziwych gwiazd. Wystarczy wymienić choćby Giovaniego dos Santosa czy Lukę Modricia. Zadanie zatem łatwe nie będzie, a z takiego losowania cieszą się chyba tylko kibice Wisły, których obecnie w Anglii nie brakuje. Dodajmy, że pierwszy mecz obu drużyn zostanie rozegrany w Londynie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gloswielkopolski.pl Głos Wielkopolski