Szymon Szynkowski vel Sęk: Nie ukrywamy naszego rozczarowania postawą Węgier

Blanka Aleksowska
Blanka Aleksowska
Szymon Szynkowski vel Sęk: Prezydent Jaśkowiak z jednej strony nie realizuje inwestycji zgodnie z harmonogramem, z drugiej kumuluje zadania inwestycyjne w jednym czasie, czym utrudnia życie poznaniakom.
Szymon Szynkowski vel Sęk: Prezydent Jaśkowiak z jednej strony nie realizuje inwestycji zgodnie z harmonogramem, z drugiej kumuluje zadania inwestycyjne w jednym czasie, czym utrudnia życie poznaniakom. Grzegorz Dembinski
Udostępnij:
Wykorzystujemy bliskie i intensywne kontakty z Węgrami, by przekonać ich do zmiany polityki wobec Rosji - mówi w rozmowie z "Głosem Wielkopolskim" Szymon Szynkowski vel Sęk, wiceminister spraw zagranicznych ds. polityki europejskiej. Wskazuje też, co dalej z obciążeniami podatkowymi zawartymi w polskim KPO oraz sankcjami UE na Rosję. Zdradził nam również, jak ocenia prezydenturę Jacka Jaśkowiaka.

Jak pan ocenia dziś szanse na zakończenie wojny na Ukrainie?

Dziś bardzo wiele zależy od postawy partnerów Ukrainy, przede wszystkim od postawy państw Europy Zachodniej, bo Polska, kraje bałtyckie, zdają egzamin ze wsparcia naszego wschodniego partnera koncertowo. Z jednej strony trudno mieć nadzieję na to, że ten konflikt zostanie zakończony w krótkim czasie. Rosjanie cały czas prowadzą bezwzględną, krwawą ofensywę wymierzoną w cywilów, chcąc osiągnąć choć pozory zwycięstwa. Ukraina bohatersko broni swojej suwerenności, swojego terytorium. Dzięki determinacji i odwadze wojsk ukraińskich wojna nie zakończyła się w kilka dni, ale niestety sprzętowo siły rosyjskie cały posiadają przewagę. Nie udało im się osiągnąć strategicznego celu, czyli zająć Kijowa ani znaczącej części Ukrainy, więc z dużą determinacją dążą do tego, żeby odnieść chociażby jakąś taktyczną przewagę, zdobywając np. Siewierodonieck. Z drugiej strony determinacja Ukraińców, wsparcie europejskie i amerykańskie zaskoczyło Rosjan. Ich morale słabnie, a zaplecze wojskowe nie jest niewyczerpane. Dlatego koncentrujemy się na tym, aby Ukraina mogła liczyć na jak najszersze wsparcie ze strony państw Zachodu - zarówno jak chodzi o dostawy broni, jak i wsparcie polityczne, choćby w kwestii wstąpienia do Unii Europejskiej. Od tego zależy czy Ukraina wygra to starcie, czy przerwiemy zadawane przez Rosję okrucieństwa i cierpienie, a Europa odbuduje bezpieczeństwo i stabilizację w regionie.

Sankcje unijne są za słabe?

Sankcje odniosły pewien skutek na początku agresji. Rzeczywiście doprowadziły do deprecjacji rubla i problemów gospodarczych w Rosji. Niestety, z tego co obserwujemy, rosyjska gospodarka zaczęła się uodparniać i odbudowywać po tym pierwotnym ciosie sankcyjnym, dlatego potrzebne są kolejne, dalej idące sankcje. Powinny obejmować przede wszystkim sektor energetyczny. Szczęśliwie podjęto już decyzję - w znaczącej mierze dzięki aktywności na forach europejskich Premiera Morawieckiego - o tym, by import węgla i znaczącej części ropy z Rosji obłożyć embargiem, ale cały czas nie ma decyzji dotyczącej blokady importu gazu. Wciąż jeszcze są obszary, gdzie te sankcje mogłyby być bardziej dotkliwe. Warto podkreślić, że wprowadzone do tej pory koszyki sankcyjne ograniczyły import surowców z Rosji jedynie o ok. 1/5. Gdybyśmy wprowadzili dalsze restrykcje dotyczące sektora energetycznego, ten wskaźnik wzrósłby do niemal 80 proc. Zabiegamy o to na forum Unii Europejskiej.

Dokładnie odwrotnie postępują jednak Węgry. Widząc działania Viktora Orbana, nie uważa Pan, że Prawo i Sprawiedliwość popełniło błąd, zacieśniając relacje i współpracę z tym politykiem?

Wykorzystujemy te bliskie i intensywne kontakty z Węgrami, by przekonać ich do zmiany polityki wobec Rosji. To już odniosło skutek - dzięki między innymi naszym argumentom, Węgry zgodziły się na cały szereg sankcji wprowadzonych do tej pory. Zdajemy sobie sprawę, że jest to jeszcze niewystarczające i nie ukrywamy naszego rozczarowania postawą Węgier oraz ich sprzeciwem w kwestii wdrożenia mocniejszych sankcji. Ale temu właśnie służy dyplomacja i bliskie kontakty, żebyśmy mogli przekonywać Węgrów do naszych argumentów, nawet jeśli mamy diametralnie różne punkty widzenia.

Orban jednak bardzo chłodno wypowiada się o Ukrainie, kwestionuje rosyjskie zbrodnie. Jako pełnomocnik rządu ds. polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej, nie niepokoi Pana wpływ Węgier na jej jedność?

Jeśli taka postawa węgierskiego rządu się utrzyma, to z pewnością źle wpłynie na funkcjonowanie Grupy Wyszehradzkiej. Bardzo tego nie chcemy, ale odpowiedzialność za to gremium, które przecież służy wszystkim czterem krajom, także Węgrom, leży też po ich stronie. Przyszłość Grupy Wyszehradzkiej jest w ich interesie i niewątpliwie zależy również od ich postawy. Węgrzy doskonale to wiedzą, przypominamy im też o tym.

Jakie najważniejsze i najpilniejsze cele stoją przed naszą dyplomacją w najbliższym czasie?

Działamy na bardzo wielu polach. Jednym z nich są oczywiście nasze relacje z Ukraińcami i niesienie im bezpośredniego wsparcia, co cały czas robimy. Wykorzystujemy też naszą pozycję w strukturach międzynarodowych - w UE i NATO - do przekonania naszych partnerów do odważniejszych decyzji w kwestii sankcji i wzmocnienia bezpieczeństwa w regionie. Podkreślamy, że Ukraina powinna uzyskać status kandydata do Unii Europejskiej na najbliższym, czerwcowym szczycie Rady Europejskiej. Przekonujemy naszych europejskich partnerów - między innymi Niemcy - o konieczności zwiększenia pomocy wojskowej dla Ukrainy. Dużym wyzwaniem jest też walka z rosyjską dezinformacją. Musimy mieć świadomość tego, że na świecie, w krajach azjatyckich, południowoamerykańskich czy afrykańskich, narracja rosyjska pada na dość podatny grunt. W związku z tym nie zaniedbujemy naszych kontaktów z tymi państwami, by miały one prawdziwy obraz wojny oraz jasność, kto jest agresorem, a kto ofiarą. W Europie ta dezinformacja oczywiście też istnieje, ale tu wywiera ona mniejszy wpływ, bo widzimy wojnę bardziej "z bliska". Natomiast na świecie, sytuacja jest znacznie mniej jednoznaczna i wymaga nieustannego prowadzenia działań dyplomatycznych i informacyjnych. Tych obszarów działania jest bardzo wiele, dlatego też działamy na wszystkich poziomach - począwszy od działań prezydenta Andrzeja Dudy, premiera Morawieckiego, po ministra spraw zagranicznych Zbigniewa Raua, który wykorzystuje format Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, gdzie Polska pełni obecnie przewodnictwo czy wiceministrów spraw zagranicznych. Działamy również w kwestii bezpieczeństwa energetycznego Polski zabezpieczając nowe kierunki dostaw ropy i gazu. Przekonujemy naszych partnerów do dywersyfikacji źródeł surowców i uniezależniania się w tej materii od Rosjan. Pojawiło się także wyzwanie dotyczące zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego - Rosja blokuje eksport dóbr z Ukrainy.

W jaki sposób rząd chce temu zaradzić?

Po pierwsze poszukujemy alternatyw wobec tych kierunków importu, gdzie mogą powstawać przestoje i blokady. Po drugie, poszerzamy możliwości logistyczno-przeładunkowe, choćby w kontekście ukraińskiego zboża. Musimy być przygotowani na to, że będziemy musieli zwiększyć nasze zdolności transportowe. To wyzwania stojące przed resortem rolnictwa.

Udało się przekonać Komisję Europejską do zatwierdzenia polskiego Krajowego Planu Odbudowy. Ale tzw. kamienie milowe dla Polski wzbudziły wiele kontrowersji, zwłaszcza opodatkowanie i zakaz produkcji samochodów spalinowych. Dlaczego rząd zobowiązał się do tych kłopotliwych dla Polaków zmian?

Warto wyjaśnić, że w najbliższym czasie na pewno nie jest planowane dodatkowe radykalne obciążenie finansowe posiadaczy aut spalinowych. Planujemy zbudowanie systemu bazującego na zachętach do przechodzenia na auta elektryczne, a nie na karaniu posiadaczy samochodów spalinowych, będących przecież w tej chwili w zdecydowanej większości. Przyjęte rozwiązania tzw. kamieni milowych są kierunkowe i będą jeszcze doprecyzowane, ale właśnie w tym duchu - rząd zrobi wszystko, żeby skutki ich wprowadzania nie były dotkliwe dla Polaków.

Czyli kamienie milowe będą jeszcze negocjowane?

Można je ująć jako pewne wstępne, kierunkowe, wymagane przez prawo europejskie decyzje, które w szczegółach będą jeszcze doprecyzowane w najbliższym czasie na poziomie krajowym.

Kiedy Prawo i Sprawiedliwość przedstawi swojego kandydata na prezydenta Poznania?

Do wyborów samorządowych jest jeszcze dużo czasu. W tej chwili toczy się dyskusja o terminie wyborów samorządowych. Możliwe, że zostaną one przełożone na wiosnę 2024 roku, bo w “naturalnym” terminie zbiegają się z wyborami parlamentarnymi. Dlatego w tej chwili przedstawianie kandydata byłoby przedwczesne. Poza tym uważam, że najpierw powinniśmy przedstawić pewną wizję przyszłości Poznania i program zmian, a ukoronowaniem, “zwieńczeniem” tego procesu powinno być przedstawienie kandydata. Myślę, że nastąpi to kilka miesięcy przed wyborami. Mamy z kogo wybierać, bo mamy zarówno doświadczonych samorządowców, jak i osoby z doświadczeniem w polityce ogólnopolskiej.

A jak ocenia Pan prezydenturę Jacka Jaśkowiaka?

Uważam, że prezydent Jaśkowiak marnuje bardzo wiele szans stojących przed Poznaniem. Widać to po wynikach budżetu miasta, kiedy prezydent nie potrafi dobrze oszacować ani dochodów, ani wydatków inwestycyjnych. Inwestycje są odwlekane, a pieniądze zaplanowane na te inwestycje nie są wydawane w sposób gospodarny i efektywny. Z kolei niedoszacowane dochody, także te z budżetu państwa, marnują potencjał rozwojowy miasta.

Dlaczego?

Prezydent z jednej strony nie realizuje inwestycji zgodnie z harmonogramem, z drugiej kumuluje zadania inwestycyjne w jednym czasie, czym utrudnia życie poznaniakom. Naprawdę można je realizować dużo bardziej terminowo i gospodarnie z jednej strony, a z drugiej strony logistycznie w taki sposób, by ta uciążliwość remontów w mieście była znacząco mniejsza. Mam wrażenie, że Jacek Jaśkowiak, nie znając się na zarządzaniu miastem, koncentruje się na różnych występach ideologicznych, krytykowaniu rządu i swojej karierze na arenie ogólnopolskiej. Robi to niestety kosztem zarządzania miastem, nad czym jako poznaniak bardzo boleję.

Zdaje się, że efekt nagromadzenia remontów widać dzisiaj na ulicach miasta.

Remonty i inwestycje oczywiście są potrzebne, dzięki zabiegom poznańskich parlamentarzystów Poznań pozyskuje istotne rządowe środki na ich przeprowadzanie, natomiast ich planowanie w mieście jest fatalne i odpowiedzialność spada tutaj w pełni na prezydenta miasta. Remonty dróg powinny być przeprowadzone znaczącej części w okresie letnim, gdy ruch jest mniejszy. Powinny być rozłożone tak, żeby nie powodowały istotnych uciążliwości, a widzimy, że jest dokładnie odwrotnie. Są przeprowadzane zupełnie niezgodnie z harmonogramem ze względu na opóźnienia, niezrealizowane na czas przetargi i cały szereg przyczyn związanych ze złym zarządzaniem.

Prawo i Sprawiedliwość ogłosiło zmiany strukturalne w partii. Na terenie Polski mają powstać 94 lokalne okręgi partii. Kto będzie stał na czele tych okręgów?

Prezes Jarosław Kaczyński zapowiedział, że nowi szefowie struktur nie będą mogli łączyć tej pracy z funkcją w rządzie. W związku z tym, moja misja jako szefa struktur - jako, że pełnię funkcję ministerialną - dobiega końca. W okręgu poznańskim powstaną prawdopodobnie dwa okręgi - jeden z tych okręgów obejmie miasto Poznań, a drugi - powiat poznański. Szefowie tych okręgów zostaną wybrani i ogłoszeni w najbliższych dniach. Mogę zadeklarować, że w pełni będę ich wspierał w ich pracy dla miasta i w przygotowaniach partii do najbliższego cyklu wyborów. Zawsze postrzegałem politykę i służbę miastu i państwu jako pracę drużynową - tylko w takim ujęciu może ona prowadzić do sukcesów.

Sprawdziliśmy oświadczenia majątkowe wielkopolskich europarlamentarzystów. Kto z nich posiada najwięcej?Przejdź do galerii --->

Oświadczenia majątkowe wielkopolskich europarlamentarzystów....

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Ukraińscy ratownicy medyczni na froncie

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Głos Wielkopolski
Dodaj ogłoszenie