reklama

Tak Kościół pogrążał się w grzechu. Papież Benedykt XVI podaje fakty, które mogą szykować

Adam Willma
Adam Willma
Emerytowany papież mimo wieku zachował ostrość analizy i choć początków kryzysu kościoła instytucjonalnego upatruje w rewolucji’68, to nie ucieka od zdecydowanej oceny aktualnych problemów wśród księży: homoseksualizmu i pedofilii.
Emerytowany papież mimo wieku zachował ostrość analizy i choć początków kryzysu kościoła instytucjonalnego upatruje w rewolucji’68, to nie ucieka od zdecydowanej oceny aktualnych problemów wśród księży: homoseksualizmu i pedofilii. Jacek Kozioł
Opublikowany wiosną list byłego papieża w sprawie patologii w Kościele mógł wywołać burzę i dyskusję, również pośród polskich katolików. Został jednak niemal przemilczany. A szkoda, bo pokazuje jak problem wygląda z perspektywy Watykanu.

Obszerny tekst Benedykta jest próbą rozliczenia się z problemem, a przy okazji ciekawym studium teologicznych. W kontekście debaty dotyczącej pedofilii w Polsce, warto przywołać kilka jego fragmentów.

Zdaniem byłego papieża skala problemu nadużyć seksualnych zaczęła rosnąć lawinowo w latach 60.: „Problem rozpoczął się wraz z zarządzoną i wspieraną przez państwo edukacją seksualną dzieci i młodzieży. W Niemczech ówczesna minister zdrowia pani (Käte) Strobel zamówiła film, w którym celem wyjaśnienia przedstawiono to wszystko, co wcześniej nie mogło być pokazywane publicznie, włącznie z aktem seksualnym. Następnie sposób prezentacji tych zagadnień, pierwotnie stosowany wyłącznie w celach edukacyjnych, upowszechnił się i został uznany za pewną oczywistą formę.

Upadek pokolenia księży

Podobne efekty osiągnięte zostały przez tzw. Sexkoffer, inicjatywę wprowadzoną przez austriacki rząd [kontrowersyjna „walizka”, używana w austriackich szkołach pod koniec lat 80. XX w., która zawierała materiały edukacyjne na temat seksu - przyp. tłum.]. Filmy erotyczne i pornograficzne stały się wtedy czymś na tyle powszechnym, że były puszczane w dworcowych kinach. Wciąż pamiętam, jak idąc pewnego dnia przez Ratyzbonę, zobaczyłem tłum ludzi stojących przed dużym kinem. Był to obraz, który wcześniej widywałem tylko w trudnych czasach wojny, gdy stojąc pod sklepem oczekiwano na jakiś specjalny przydział. Pamiętam także, że kiedy przybyłem do tego miasta w Wielki Piątek w 1970 r., ujrzałem wszystkie słupy reklamowe obklejone dużymi plakatami dwóch obejmujących się nagich osób”.

Zdaniem Ratzingera, rewolucja obyczajowa lat 60, miała również przełożenie na morale przyszłych księży: „Jedną ze swobód, o które Rewolucja 1968 zamierzała walczyć, była owa totalna seksualna wolność, która nie uznawała już żadnych norm. Z katastrofą duchową ściśle związana była skłonność do stosowania przemocy, z czym w tamtych czasach się zetknęliśmy. To z obawy przed nią na pokładach samolotów zakazano emisji filmów erotycznych, gdyż w niewielkich grupach pasażerów wywoływały one agresję. Podobny efekt miały ówczesne ekscesy w kwestii ubioru, dlatego dyrektorzy szkół próbowali wprowadzić mundurki, co miało na celu utrzymanie w szkołach atmosfery sprzyjającej nauce.

Jednym z elementów rewolucji’68 roku było uznanie pedofilii za coś dozwolonego i odpowiedniego. Dla młodych ludzi w Kościele, ale nie tylko dla nich, był to pod wieloma względami trudny czas. Zawsze zastanawiałem się, w jaki sposób młodzież mogła w tej sytuacji podchodzić do kapłaństwa i przyjmować je wraz ze wszystkimi jego konsekwencjami. Pokłosiem tej zmiany zasad stały się w tych latach upadek wchodzącego w kapłaństwo pokolenia księży oraz postępująca laicyzacja. (...)”

Kliki homoseksualne w seminariach

Fakty, które ujawnia były papież mogą szokować: „Długo przygotowywany i wciąż trwający proces rozpadu chrześcijańskiej koncepcji moralności, jak starałem się pokazać, naznaczony został przez wcześniej nieznany radykalizm lat 60. Ten rozpad autorytetu nauczania moralnego Kościoła musiał prędzej czy później wpłynąć na różne sfery jego życia i działalności.

W rozmaitych seminariach powstały homoseksualne kliki, które działały mniej lub bardziej jawnie i znacząco zmieniły klimat tych miejsc. W jednym z seminariów w południowych Niemczech kandydaci na kapłanów i kandydaci do świeckiej służby duszpasterskiej żyli wspólnie. Seminarzyści i świeccy wspólnie spożywali posiłki, ci ostatni czasem w towarzystwie swoich żon i dzieci, a niektórzy także swoich dziewczyn. Klimat w tym seminarium nie sprzyjał przygotowaniu do powołania kapłańskiego. Stolica Apostolska wiedziała o takich zjawiskach, choć nie była o nich dokładnie informowana. Pierwszym krokiem, jaki poczyniono, było zorganizowanie wizytacji apostolskiej w seminariach w Stanach Zjednoczonych. (...)

Może warto wspomnieć, że w nie tak wcale znikomej liczbie seminariów studenci przyłapani na czytaniu moich książek byli uważani za nienadających się do kapłaństwa. Moje publikacje były ukrywane, niczym zakazana literatura, i czytane tylko pod biurkiem”. (...)

Prawo karne celowo zbyt luźno skodyfikowane

Ciekawy jest również wątek regulacji prawnych (a raczej ich braku, podnoszony przez Benedykta: „Kwestia pedofilii, o ile dobrze pamiętam, stała się paląca dopiero w drugiej połowie lat 80. Zjawisko to w międzyczasie urosło do rangi problemu publicznego, stąd też amerykańscy biskupi zaczęli szukać pomocy w Rzymie, gdyż prawo kanoniczne, w kształcie jaki przyjęło w nowym (1983) Kodeksie, wydawało się uniemożliwiać poczynienie stosownych kroków. Rzym i rzymscy prawnicy kanoniczni na początku nie potrafili odpowiedzieć na prośbę amerykańskich biskupów. Zdaniem kurialistów tymczasowe zawieszenie w posłudze kapłańskiej było wystarczające, by doprowadzić do potrzebnego oczyszczenia i wyjaśnienia. Takie rozwiązanie nie mogło być jednak zaakceptowane przez episkopat amerykański, ponieważ oskarżony ksiądz pozostawał w służbie biskupa, który z tego tytułu także mógł zostać poddany oskarżeniom. Odnowa, polegająca także na doprecyzowaniu sformułowań prawa karnego, które celowo zostało zbyt luźno skodyfikowane w nowym Kodeksie Kanonicznym, dopiero powoli się zaczynała.

Przy tworzeniu nowego prawa karnego pojawił się jednak fundamentalny problem. Wciąż za jedyną doktrynę prawniczą zgodną z Soborem uznawany był gwarancjonizm [rodzaj proceduralnego protekcjonizmu - przyp. tłum.]. Pogląd ten oznaczał przede wszystkim to, że ochrona praw oskarżonego musiała być zagwarantowana w stopniu uniemożliwiającym w praktyce wydawanie wyroków. Wcześniej możliwości obrony teologów w procesach kościelnych były niewystarczające. W reakcji na tę sytuację, właśnie za sprawą gwarancjonizmu, ich prawo do obrony zostało tak rozszerzone, że wyroki skazujące okazały się właściwie niemożliwe”. (...)

Procedury przekraczały możliwości organizacyjne

Przede bowiem wszystkim trzeba uznać, że nadużycia seksualne dokonane przez kapłanów ostatecznie szkodziły wierze. Do takich przestępstw człowiek zdolny jest tylko wtedy, gdy wiara nie ma już wpływu na jego postępowanie. Ciężka kara wymaga jednak przedstawienia niezbitego dowodu popełnienia przestępstwa - pod tym względem „gwarancjonizm” pozostaje wciąż istotnym sposobem postępowania. Innymi słowy, by móc nałożyć maksymalną karę zgodnie z prawem, wymagany byłby prawdziwy proces karny. Przekraczało to jednak ówczesne możliwości tak diecezji, jak i Stolicy Apostolskiej.

Przygotowaliśmy więc podstawową reformę postępowania karnego, w wyniku której Stolica Apostolska mogła przejąć procesy w tych wypadkach, gdy diecezje czy metropolie nie były w stanie ich przeprowadzić. Zgodnie z przyjętymi zasadami, w każdym przypadku proces musiał zostać zrewidowany przez Kongregację Nauki Wiary, tak by zapewnić ochronę oskarżonego. Ponadto, w Ferii V (tj. w zgromadzeniu członków Kongregacji) utworzyliśmy instancję odwoławczą, by umożliwić odwołanie się od wyroku. Wszystkie te procedury przekraczały jednak możliwości organizacyjne Kongregacji Nauki Wiary, co skutkowało opóźnieniami, które nie powinny mieć miejsca ze względu na naturę spraw, którymi się zajmowano. Dlatego papież Franciszek podjął się dalszych reform”. (...)

Zszokowani odkryliśmy wielkie zagrożenie

Zdaniem byłego papieża mamy do czynienia ze sprzężeniem zwrotnym - kryzys wiary prowadzi do patologii, a patologie jeszcze go pogłębiają.

„W społeczeństwach Zachodu Bóg jest nieobecny w sferze publicznej. Nic w niej nie znaczy. To dlatego w tych społeczeństwach miara ludzkiego istnienia staje się coraz mniej czytelna.

Niezwykle rzadko, w niektórych, wyjątkowych sytuacjach nagle okazuje się, zazwyczaj w sposób oczywisty, że coś jest złem i niszczy człowieka. Tak jest właśnie w przypadku pedofilii. Tymczasem całkiem niedawno teoretyzowano na temat jej całkowitej stosowności, co zresztą było przyczyną nasilenia się ekscesów pedofilskich.

Zszokowani odkryliśmy, że nasze dzieci i naszą młodzież dotykają rzeczy, które stanowią dla nich wielkie zagrożenie. Fakt, że mogło do nich dojść w Kościele i pośród księży, powinien nas szczególnie niepokoić. (...)

Jak to możliwe, że zjawisko pedofilii osiągnęło takie rozmiary? W ostatecznym rozrachunku przyczyną jest nieobecność Boga. My, chrześcijanie i księża, również wolimy nie mówić o Bogu, bo to wydaje się niepraktyczne.

Jeszcze po katastrofie II wojny światowej w Niemczech potrafiliśmy zawrzeć w Konstytucji wyraźne odniesienie do Boga jako do nadrzędnej siły. Pół wieku później odwołanie się w europejskiej konstytucji do odpowiedzialności przed Bogiem jako do zasady przewodniej było już niemożliwe.

Bóg zaczął być postrzegany jako element programu politycznego wąskiej grupy i jako taki nie mógł już stać się fundamentem całej wspólnoty. To zjawisko odzwierciedla proces zmiany powszechnych przekonań społeczeństw zachodnich, w wyniku którego Bóg stał się prywatną sprawą mniejszości”. (...)

Nie same chwasty

Benedykt usiłuje jednak bronić instytucję Kościoła przed nadmiernymi generalizacjami: „Kiedy zastanowimy się, jak poradzić sobie z tym problemem, dojdziemy do wniosku, że nie potrzebujemy innego Kościoła, stworzonego według własnego projektu. (...) Rozmowy z ofiarami pedofilii jeszcze bardziej uświadomiły mi tę konieczność.

Młoda kobieta, która była kiedyś ministrantką, powiedziała mi, że ksiądz opiekun liturgicznej służby ołtarza, wymuszając czynności seksualne, używał słów: „To jest ciało moje, które za ciebie będzie wydane”. To oczywiste, że kobieta ta, słuchając słów konsekracji, doświadcza za każdym razem na nowo potwornej męki wykorzystania seksualnego.

Tak, musimy pilnie błagać Pana o wybaczenie, a ponad wszystko musimy Bogu zawierzyć i błagać Go, by nauczył nas na nowo rozumieć wielkość Jego cierpienia, Jego ofiary.

Obecnie w oskarżeniach kierowanych wobec Boga chodzi przede wszystkim o to, aby ukazać Kościół jako coś zupełnie zepsutego. Ostatecznie zaś celem tych oskarżeń jest to, byśmy odwrócili się od Kościoła.

Idea, że sami możemy stworzyć lepszy Kościół, jest w rzeczywistości propozycją diabła, który za pomocą swej pokrętnej logiki, której zbyt łatwo ulegamy, stara się nas odwieść od żywego Boga. Nie, Kościół także i dziś nie jest złożony z samych złych ryb i chwastów”.

Tłumaczenie Piotr Popiołek i Paweł Grad - Klub Jagielloński
Opracowanie Adam Willma

Dziękujemy Klubowi Jagiellońskiemu za zgodę na opublikowanie fragmentów tłumaczenia

Wideo: "Chrystus nie krzywdził dzieci". Świadectwo ofiary z filmu T. Sekielskiego w liście biskupów do wiernych

***

Rozmowa z doktorem PAWŁEM ZAŁĘCKIM, socjologiem religii

- Jak to możliwe, że tak dramatyczny głos byłego papieża nie wywołał wstrząsu pośród polskich katolików?
- Klerycy i księża jeżdżą po świecie i nie są ślepi. Widzą narastające zjawiska, przyglądają się kościelnym nowin kom. Od lat narastają przekonanie w Kościele instytucjonalnym i poza nim, że Kościół traci uprawnienia do współdefiniowania współczesnej moralności. Jednak w publicznym dyskursie są to wątki zupełnie nieobecne.

- Kościół w Polsce i Kościół na Zachodzie to bardzo różne rzeczywistości.
- Nie nazwałbym tego zapóźnieniem - polski Kościół idzie po prostu inną drogą i inaczej funkcjonuje. Nie zmienia to faktu, że poczucie wspólnotowości w Kościele instytucjonalnym jest coraz słabsze. Nic w tym dziwnego - prominentni przedstawiciele Kościoła w coraz większym stopniu zajmują się sobą - instytucją, a nie wspólnotą wiernych.

- Może polski Kościół nie jest gotowy na przyjęcie takiego ciosu?
- I wierni i niższe duchowieństwo absolutnie nie są przyzwyczajeni do tego, że hierarchowie mówią ostro i bezceremonialnie. Może z tego powodu ostre słowa papieży (poprzedniego i obecnego) nie trafiają do celu. Nie ma powszechnego poczucia, że zapoznawanie się z myślą moralną papieży wierni odczuwają jako swój obowiązek. Wygląda to tak, jakby międzynarodowy aspekt działalności Kościoła zupełnie nas nie dotyczył. Oczywiście istnieje pewien margines zarówno wśród hierarchów, jak i wśród wiernych, którzy nie wpisują się w ten obraz, ale stanowią ono zdecydowaną mniejszość. Cały czas funkcjonuje kult Jana Pawła II. Głos zarówno Benedykta, jak i Franciszka nie ma tej nośności, a wręcz niektóre media prawicowe mówią o „błądzeniu” (bo papież nie jest nieomylny w sprawach moralnych). Benedykt pisze o bulwersujących konkretach, tymczasem jego głos przez wielu uznany został za przesadzony. To są bolesne sprawy, bo bywa przecież i tak, że ofiary pedofilii spotykają się ostracyzmem w swoich parafiach, wytyka się je palcami jako tych, którzy napaskudzili we własne gniazdo. Pan zakłada istnienie wysokiego poziomu racjonalności pośród wiernych, ale to niestety tak nie funkcjonuje. Oczywiście są wspólnoty, które są chlubnymi wyjątkami, ale kościelna masa funkcjonuje w rzeczywistości zrytualizowanej. Mamy do czynienia z kryzysem Kościoła instytucjonalnego, ale też z kryzysem wśród wiernych. W jakimś sensie abdykacja Benedykta była tego kryzy su wyrazem.

- Jaki będzie los listu Benedykta?
- Będzie pewnie omawiany w niektórych seminariach, ale nie wejdzie do wewnątrzkatolickiego obiegu. Kluczem jest pytanie, czy Kościoły nadal są wspólnotami ludzi, którzy są świadkami wiary czy instytucją splecioną z państwem i dbającą o własny interes. Bez wiary idącej od dołu nie będzie zdrowego Kościoła na górze. Nie będzie go w ogóle.

Wideo

Materiał oryginalny: Tak Kościół pogrążał się w grzechu. Papież Benedykt XVI podaje fakty, które mogą szykować - Gazeta Pomorska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 5

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

S
Samarama

Adaś… Jak fakty mogą „szYkować”? Jak można przepuścić takiego babola w samym tytule?

G
Gość
27 września, 11:43, ................:

wy jak gw pastowane kabany wypuszczacie

Prawda w oczy kole. Benedykt próbuj coś zrobić z problemem, polscy hierarchowie zaś chowają głowę w piasek.

o
oo

czyli nic nowego -WSZYSCY WINNI -TYLKO NIE MY.......

p
petrus

Kiepsko wygląda ten nasz Kościół, ręce opadają jak to wszystko słyszymy.

................

wy jak gw pastowane kabany wypuszczacie

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3