Teatr Muzyczny w Poznaniu: Dawne gwiazdy na jubileusz, a za rok musical "Seksmisja"

Stefan Drajewski
Przemysław Kieliszewski od trzech lata stoi na czele Teatru Muzycznego w Poznaniu. Zmienia jego formułę z operetkowej na musicalową
Przemysław Kieliszewski od trzech lata stoi na czele Teatru Muzycznego w Poznaniu. Zmienia jego formułę z operetkowej na musicalową Łukasz Gdak
- Tak naprawdę ponoszę odpowiedzialność za dwa sezony - podsumowuje Przemysław Kieliszewski swoje trzyletnie szefowanie Teatrowi Muzycznemu w Poznaniu.

Minęły trzy lata, odkąd kieruje Pan Teatrem Muzycznym w Poznaniu. Które deklaracje udało się Panu zrealizować.

Przemysław Kieliszewski: Od początku zadeklarowałem, że chcę zmienić formułę teatru, zmieniając jego repertuar z operetkowego na musicalowy. Mając jednak świadomość, że nie można odciąć się od tradycji, na początek wybraliśmy operetkę Jacquesa Offenbacha „Orfeusz w piekle”. Był to tytuł, który pozwolił mi poznać zespół artystyczny. Pierwszą premierą, która nas na nowo identyfikuje, jest musical „Jekyll&Hyde”. Patrząc z perspektywy trzech lat, mogę powiedzieć jednak, że uprawiamy trójpolówkę. Nie zapominamy o widzach, którzy kochają operetki, szukamy ciekawych musicali i myślimy o przyszłych widzach, czyli dzieciach. Po takich produkcjach jak „Evita”, „Opowieści zimowe” i „Jesus Christ Superstar”, którego premiera odbędzie się na stadionie miejskim, wrócimy znów do operetki. Właśnie zaczęły się próby do „Księżniczki czardasza”. Sięgając kolejny raz po operetkę, stawiamy sobie pytanie, czy ten gatunek jest jeszcze żywy. Czy można się tym gatunkiem muzycznym skomunikować z współczesnym widzem?

Nie mam cienia wątpliwości, że publiczność ciągle kocha „głupią” operetkę, tylko twórcy są na nią obrażeni. Wszędzie na świecie jest wystawiana, tylko nie w Polsce, a jeśli - to sporadycznie. Wystarczy przejrzeć repertuary naszych teatrów operowych i muzycznych.

To, że wystawiamy klasyczną operetkę, świadczy o tym, że dla nas jest to gatunek żywy. Chcemy to jednak zrobić tak, by na „Księżniczkę czardasza” przyszła też publiczność, którą zachwyciły musicale „Jekyll&Hyde” czy „Evita”. Nie ukrywam, że trudno pogodzić oba te gatunki pod jednym dachem, dwie estetyki śpiewania operetek i nowoczesnego musicalu. Stąd trudność w utrzymaniu stałego zespołu solistów, który mógłby realizować taki dwubiegunowy repertuar. Biorąc pod uwagę wszystkie uwarunkowania, trzeba sobie odpowiedzieć, jakiego teatru chcemy. A na to pytanie mogą odpowiedzieć głównie władze miasta, ponieważ kreują jego politykę kulturalną.

Drugim motywem Pana dyrekcji od początku był problem siedziby. Zrezygnował Pan z budynku po dawnym kinie Olimpia. Ciągle pojawiały się nowe pomysły na lokalizację. Aż tu raptem zapanowała cisza.

Dużo się o tym mówiło. To wynikało z prowadzenia przez nas szerokich analiz, badania, które idee mogą się sprawdzić. Nadszedł jednak czas podejmowania decyzji. Po trzech latach wiemy kilka rzeczy. Teatr powinien zostać zbudowany od nowa. Nie ma sensu iść na skróty, adaptacje, remonty... Myślę, że Poznań stać na to, aby zbudować nowy budynek teatralny. Jestem przekonany, że widowni nie zabraknie i warto o niej pomyśleć. Poznań - miasto z ambicjami metropolitalnymi - musi się zdecydować na taką inwestycję w kulturze. To nie teatr, ale elity polityczne o tym zadecydują. Z takim obiektem miasto zyskałoby nie tylko wizerunkowo, ale i ekonomicznie. Sprawa ucichła i dobrze. Teraz potrzebne są decyzje.

Jakie?

Najpierw musimy ustalić z miastem, jakiego modelu finansowania budowy teatru chcemy. Trzeba podjąć decyzję, czy Poznań zbuduje teatr na swojej działce, za pieniądze własne lub pozyskane z innych źródeł albo postawi na model biznesowy. Deweloper zbuduje lub skredytuje miastu taki obiekt i będzie czerpał zyski z wynajmu. Rozważamy trzy lokalizacje. Uważam, że jeśli w tym roku zostanie wybrany model inwestycyjny i lokalizacja, to za pięć lub sześć lat możemy planować premierę w nowym teatrze. Szybciej się nie da.

Oprócz miejsca, modelu inwestycyjnego trzeba również podjąć decyzję o modelu artystycznym, który będzie w tym obiekcie realizowany.

To prawda. Najlepiej byłoby stworzyć obiekt wielofunkcyjny o zmiennej akustyce. Innych warunków wymaga operetka, a innych musical. Na pewno musi to być teatr nowocześnie wyposażony na długie lata.

W tym roku mija 60 lat od powstania Operetki Poznańskiej, której kontynuatorem jest Teatr Muzyczny.

To jest wielkie wyzwanie. Chcemy docenić wysiłek wszystkich pokoleń artystów, którzy go współtworzyli. Na przestrzeni tych 60 lat teatr nie tylko zmieniał nazwy. Były okresy, kiedy miał on ambicje eksperymentatorskie, innowacyjne, by wspomnieć chociażby czasy Stanisława Renza, który na tej scenie odnosił największe sukcesy jako twórca polskich musicali. Może nie wytrzymały one próby czasu, ale poszczególne piosenki są ciągle w repertuarze wielu polskich wokalistów. Podczas koncertu galowego z okazji jubileuszu w czerwcu przypomnimy niektóre. Jubileusz jest też pretekstem do przypomnienia wielu gwiazd naszego teatru, które nas regularnie odwiedzają, czasami krytykują, innym razem chwalą. W roku jubileuszowym ukaże się okolicznościowe wydawnictwo, płyty, będą też inne działania... Podoba mi się opinia Anny Bajerskiej-Witczak, naszej gwiazdy, która wciąż jest aktywna na scenie. Ona mówi: „Tak musi być. Teatr jest żywy i musiał się dostosować do dzisiejszych czasów. Nie można żyć tylko sentymentami”.

Od początku swojej dyrekcji zapowiadał Pan musical, który powstanie na zamówienie teatru. Kiedy zobaczymy „Seksmisję”?

W 2017 roku. Gotowy jest już scenariusz, mamy część piosenek. Czeka nas jeszcze wybór kompozytora. I to jest najtrudniejsza sprawa.

Wróćmy do początku naszej rozmowy. Czy trzyletni kontrakt dyrektorski wystarczy, by zrealizować swoje plany?

Nie wystarczy. Zwłaszcza w moim przypadku. Objąłem stanowisko w połowie sezonu, a kolejny był planowany w pośpiechu. Tak naprawdę ponoszę pełną odpowiedzialność za dwa, ale za to bardzo udane sezony.

Kończy się Panu w sierpniu kontrakt. Co dalej?

Prezydent Poznania zadeklarował chęć przedłużenia kontraktu . Nie ukrywam, że zależy mi na tym, aby móc urzeczywistnić wizję, której realizację zainicjowałem... Wielu dyrektorów przede mną chciało doprowadzić do otwarcia nowej siedziby teatru. Chciałbym tego dokonać.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie