Teatr Polski: „Cudzoziemka" w reżyserii Katarzyny Minkowskiej. O rodzinie, która się kocha i nienawidzi jednocześnie

Maciej Szymkowiak
Maciej Szymkowiak
Ceremonię widzowie spektaklu oglądają z perspektywy komentującej wszystko Róży, która po śmierci pozostała wyniosła, wymagająca i nieszczęśliwa.
Ceremonię widzowie spektaklu oglądają z perspektywy komentującej wszystko Róży, która po śmierci pozostała wyniosła, wymagająca i nieszczęśliwa. Łukasz Gdak
Udostępnij:
W Teatrze Polskim w Poznaniu wystawiono udaną interpretację „Cudzoziemki” Marii Kuncewiczowej w reżyserii Katarzyny Minkowskiej. Róża chodzi po śmierci i sprawdza, jakie prawdziwe uczucia miała względem niej rodzina, a co robią członkowie rodziny w tym czasie? Opłakują los matki i swój.

Teatr Polski: "Cudzoziemka"

Spektakl rozpoczyna gra Orkiestry Teatru Polskiego: „ach te skrzypce” – mówi przechadzająca się przy pierwszym rzędzie Róża (Alona Szostak), miłośniczka Brahmsa. Opowiada o sobie, o tym, że w Rosji była tylko „poljaczką”, a tu Rosjanką lub Żydówką ze względu na imię. Wszędzie obca i rozpaczająca po nieudanej nastoletniej miłości oraz zmarnowanej karierze artystycznej.

Wstęp nakreśla postać, a widzowie z pierwszych rzędów widzą w twarzy aktorki, jak mocno wczuwa się ona w tęsknotę i wewnętrzne cierpienie swojej postaci. Po chwili unosi się kurtyna i obserwatorzy uczestniczą w uroczystości pogrzebowej zmarłej Róży Żabczyńskiej.

Na pogrzeb przyszła najbliższa rodzina zmarłej, czyli mąż Adam (Andrzej Szubski), córka Marta (Monika Roszko) z mężem Pawłem (Mariusz Adamski), syn Władysław (Michał Sikorski) z żoną Jadwigą (Kornelia Trawkowska). Ceremonię przygotowała sąsiadka (a także kochanka Adama) Inez Kwiatkowska (Barbara Krasińska). Pogrzeb „ukochanej” matki i żony staje się rytuałem przejścia dla żywych i sposobnością na uwolnienie się spod niematerialnych sideł Róży, której echo woła z zaświatów.

Na pogrzebie dochodzi do rozrachunku z przeszłością, toksycznością matki, a także z własnymi demonami, które wpływały na relacje między siostrą a bratem, bratem a ojcem, ojcem a córką. Ceremonię widzowie spektaklu oglądają z perspektywy komentującej wszystko Róży, która po śmierci pozostała wyniosła, wymagająca i nieszczęśliwa. Wspomina z żalem zmarłego syna Kazimierza, opowiada ze wzgardą o mężu „fajtłapie”, strofuje córkę i wzdycha za Michałem – ukochanym z nastoletnich lat.

Toksyczność więzi rodzinnych wśród żałobników wyolbrzymia się z każdą chwilą. Nad trumną Róży dochodzi nie tylko do upustu długo skrywanych emocji, ale też skrywanych żali. Synowa, Jadwiga wyrzuca z siebie wszelkie złe wspomnienia, to jak Róża mówiła w języku rosyjskim przy niej, bo wiedziała, że nie zrozumie: „kup jej piękną suknię, będzie naszą matrioszką” mówiła do swego syna, a Władysław nie miał odwagi powiedzieć prawdy: „mówi, że ładnie wyglądasz”. Córka przypomina chwile, że była dla matki nikim, do momentu, aż w dzieciństwie w strachu przed gryzącymi ją psami „dała głos”. Wtedy Róża zobaczyła w niej śpiewaczkę operową, czyli wreszcie „kogoś”.

Na scenie zjawia się też dawny ukochany, Michał (Michał Kaleta), który się ożenił, a na pogrzeb przyszedł tylko dlatego, że przed śmiercią, Róża chciała z nim odnowić kontakt. Wyidealizowany kochanek sprzed lat rozgrzebuje rany wśród rodziny: wzmaga podejrzenia u Władysława, o to, kto jest jego biologicznym ojcem, Adama wścieka swoją obecnością, a Marcie wyjawia, że jedyne, co potrafił odpisać na wiadomość Róży po tylu latach to uśmiechnięta buźka: ;).

Psychologiczny aspekt sztuki najmocniej przyciąga uwagę widza, porusza dogłębnie motyw nieszczęśliwej rodziny, w której dramat jednostki zazębia się z tragedią grupy członków, związanych na swoje nieszczęście wspólną przeszłością, krwią i postacią Róży. Wybitna kreacja Alony Szostak wywołuje na twarzy mieszane uczucia: rozbawienie, smutek, zdenerwowanie, zażenowanie. Męczy Marta, która staje się cyniczna i sarkastyczna w swojej pozie głęboko nieszczęśliwej córki, a także Michał, któremu poświęcono więcej uwagi, aniżeli w powieści Kuncewiczowej.

Mimo tych drobnych mankamentów reżyserce Katarzynie Minkowskiej udało się przełożyć „Cudzoziemkę” na sztukę teatralną, która poruszy niejednego widza. Ojcowie zabierajcie do teatru synów, córki bierzcie ze sobą matki. Mężowie zapraszajcie żony, a żony kochanków – na pogrzeb zaprasza Róża Eliza Żabczyńska.

Wydział Kultury przygotował zestawienie zarobków zasadniczych pracowników z 14 miejskich instytucji kultury, w tym m.in. Biblioteki Raczyńskich, Centrum Kultury Zamek, Estrady Poznańskiej, Teatru Muzycznego i Polskiego. Zobacz w galerii szczegółowe dane, kto, gdzie i ile zarabia.Sprawdź --->

W poznańskiej kulturze nie dorobisz się fortuny. Ile zarabia...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie