reklama

The Krasnals idą na wojnę. Krytykują wszystko i wszystkich [GALERIA]

Anna J. DudekZaktualizowano 
"Bitwa pod Grunwaldem/Statek Głupców", sztandarowe dzieło The Krasnals. Pierwszy pokaz dzieła odbył się na przystanku, "w przestrzeni miejskiej, gdyż »Bitwa pod Grunwaldem« jest dziełem skierowanym do wszystkich Polaków, tak jak dzieło Matejki" http://the-krasnals.blogspot.com/
Pięć lat temu anonimowa grupa artystyczna The Krasnals ruszyła na wojnę. Ze wszystkimi. Tępi "lewicowy establishment" i kołtuństwo. W sztuce domaga się pluralizmu. A kolekcjonerzy coraz chętniej kupują dzieła jej członków. Anna J. Dudek

Polskę "kochają i się jej nie wstydzą". Kołtuństwa nie lubią, kolegów po artystycznym fachu nie oszczędzają - Wilhelma Sasnala uważają za "największe zło, jakie mogło trafić się polskiej sztuce, polskiemu narodowi i całej Polsce"; O Mirosławie Bałce mówią, że "robi w sztuce (…) bardzo modny artysta typu lanser, bo robi tylko w Holokauście"; Pawła Althamera uważają za "kreatora debilizmu w polskiej sztuce".

Dostaje się artystom, politykom, kuratorom, "Gazecie Wyborczej" i Polakom z "przewlekłą chorobą kompleksu Zachodu". The Krasnals idą na wojnę. Na barykadach stawiają obrazy, a zamiast chorągwi używają bloga i ostrego języka, na który krzywi się połowa ich adwersarzy. Cel: obalić dyktat lewicowej pseudointeligencji, jak sami mówią. Zdobyć miejsca dla prawicowej sztuki. Otworzyć dyskusję i wyśmiać absurdy. Przy okazji - "krytyka trendów i zapędów, poszukiwania tego, co trwałe i wartościowe, niepoddawanie się manii burzenia czy zwalczania jakichś tabu w imię jałowego postępu dla postępu".

The Krasnals sieją ferment i są z tego dumni. A siać zaczęli pięć lat temu z powodu wystawy, która - jak mówią - stała się prawdziwym objawieniem. - To było objawienie debilizmu. Doznaliśmy szoku, nagle, już definitywnie spadły nam klapki z oczu. To, co tam wisiało, to, co próbowano wcisnąć do mózgownic ludzi, to warsztatowy i ideologiczny bełkot, nic! A jednocześnie ofensywnie promowany na czołowego intelektualistę i narodowego artystę. To był największy dysonans. Wchodzisz, patrzysz, gówno za gównem, wielkie opisy… - mówią o wystawie Wilhelma Sasnala w Zachęcie. - Wcześniej czuliśmy, że coś się dzieje, ale to już był szczyt. W przypadku instalacji można było wmówić widzom, że to debile nic nie rozumieją, ale w przypadku tak słabego malarstwa ściema po prostu nie przeszła.

1 kwietnia 2008 roku powstała więc grupa, która pokazuje, że hasło głoszone przez Josepha Beuysa, mówiące o tym, że każdy może być artystą, z prawdą się jednak mija.

- Poświęcamy swój czas, by wyśmiewać i w ten sposób sprzeciwiać się zjawiskom, które uważamy za złe, a jednocześnie zdobywającym niesłuszną władzę - mówią.

Paszport dla Whielkiego Krasnala

O grupie, którą tworzą anonimowi artyści, od lat skutecznie ukrywający swoją tożsamość, zrobiło się głośno, kiedy w 2008 roku dom aukcyjny Christie's wycenił ich dzieła na 70 tys. funtów. Eksperci sławnego domu aukcyjnego pomylili pracę The Krasnals z obrazem Wilhelma Sasnala - artyści podpisali obraz Whielki Krasnal.

Takie ośmieszanie mechanizmów rządzących rynkiem sztuki i nią samą stało się ich znakiem firmowym, błyskawicznie tworząc dwa wrogie obozy - tych, którzy chwalą ich za odwagę i bezkompromisowość, i tych, którzy krytykują The Krasnals za zachowywanie anonimowości, wulgarny przekaz i zamykanie, tym samym, pola do dyskusji.

Ta wystawa (Sasnala) była dla nas objawieniem debilizmu. Już wcześniej wiedzieliśmy, że coś jest nie tak, ale to już był szczyt - mówią o momencie, kiedy zdecydowali się działać

Po drodze, w 2009 roku, zostali nominowani do Paszportu "Polityki" w kategorii sztuki wizualne. "Za konsekwentne komentowanie rzeczywistości społeczno-politycznej i krytykę układów towarzysko-artystycznych. Jest przykładem nowoczesnej i bardzo skutecznej autopromocji przy pomocy internetu" - pisał Jacek Werbanowski w uzasadnieniu nominacji. "Przez swoje prowokacje artystyczne wobec establishmentu sztuki przeciwstawiają się skostniałym układom i koteriom. Ich mistyfikacje i interwencje nadają świeży powiew w świecie sztuki. Są autorami pierwszego od wielu lat skutecznego buntu artystów wobec zastanej rzeczywistości menadżersko-kuratorskiej i to nie tylko w Polsce" - motywował nominację Marek Nowicki.

Miejsce dla sztuki. Na prawo

Do sztuki się jednak nie ograniczają. Ostro komentują i media, i panujący powszechnie dyktat poprawności politycznej, uważając ją za pełne hipokryzji tabu, które skutecznie paraliżuje nie tylko rynek sztuki, ale i zdolność do samodzielnego myślenia. Właśnie skończyli pięć lat. "Z tej okazji poruszamy dwie kwestie. Podsumowując owe 5 lat, nasuwają nam się dwie niestety smutne refleksje. Pierwsza dotyczy zmieniającej się kondycji polskiego społeczeństwa. Druga natomiast wniosków na temat polskiej sztuki i tego, kto przyczynił się do jej zniszczenia. Kultura jako awangarda zmian społecznych jest bowiem w pełni odpowiedzialna za to, jak wygląda obecne społeczeństwo. Orędownicy braku wartości, nihilizmu, relatywizmu i brzydoty wpłynęli bezpośrednio na szerzącą się tępotę, płytkość i ślepe podążanie za trendami, które prócz hasła »nowoczesność« nie niosą absolutnie żadnych treści. Odebrano ludziom opcje zachwytu pięknem, opcję wartości, jakiejkolwiek misji i pasji. Skutkiem tego jest sposób życia objawiający się totalnym dryfowaniem w przestrzeni, jak zawieje wiatr, np. medialny. Przedstawiciele kultury być może nawet nie są świadomi tego, jakich szkód dokonali na obecnym młodym pokoleniu, poświęcili je bez skrupułów dla własnych korzyści, uznania i władzy, robiąc z niego łatwo kierowaną masę pozbawioną indywidualizmu, uległą wszelkim zachciankom rządzących partii, świata korporacji i banków" - piszą na swojej stronie internetowej.

A nam mówią: - Kołtuństwo jest modne i światowe, przychodzi z Zachodu. A wiadomo, co to oznacza dla Polaka i jego przewlekłej choroby kompleksu Zachodu. To już ma objawy choroby genetycznej, która dziś mutuje w szczególnie zaawansowanej formie - powieidzieli w rozmowie z "Polską". - Dlatego większość obywateli przechwyciła z łatwością memy związane z nowoczesnością, łykają jak leci dania serwowane z "Wysokich Obcasów", TVN, dumni są ze stadionów, marketów, murem stoją za korporacją, która dała im samochód i komórkę, ambitniejsi są już po lekturze Grossa czy Žižka, dumnie kroczą na wykłady Michnika lub do nowego postmarksistowskiego Instytutu Krytyki Politycznej. Byle nie zostać wykluczonym z grona nowoczesnych i światowych. Poprą każdą opcję poprawną politycznie, skrytykują każdego, kto spróbuje tknąć ich nowe bóstwo.

To jedna z cenzuralnych wypowiedzi. To właśnie z powodu tonu i języka, w jakim się wypowiadają, krytyk i kurator Sebastian Cichocki uważa ich działalność za nie do przyjęcia.

- Oni bardzo chcieliby działać w polu sztuki współczesnej. Marzą o akceptacji i honorach, pozując na bezkompromisową bojówkę, która ma rozbroić system od środka. Ich metody działania są dla nas często nie do zaakceptowania. Z tego samego powodu nie pokazujemy na przykład rekonstrukcji wystawy antyaborcyjnej czy naklejek "zakaz pedałowania". Obcięliśmy ekstremizmy - mówił Cichocki w wywiadzie dla "Krytyki Politycznej", uzasadniając decyzję o niezaproszeniu grupy na wystawę "Nowej Sztuki Narodowej" w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie.

Kołtun powtarza "to dobra sztuka"

The Krasnals nie bardzo się przejęli, bo autorytetów i kreowanych przez nie gustów nie uznają. Cichockiego nazwali wówczas "Cichodajnym", a jego zachowanie "lizodupstwem". - Bez problemu zaczną się zachwycać choćby gównem, a jak pokazują różnego rodzaju eksperymenty lewaków, np. w sztuce współczesnej, to przechodzi to bez problemów. Matką edukacji w tym zakresie jest Anda Rottenberg. Polega to na tym, że mówi ona: "To jest dobra sztuka" i kołtun powtarza: "To jest dobra sztuka" - mówią "Polsce".
Agresywnie, owszem, domagają się miejsca dla twórców, którzy ujmują rzeczywistość w innych kategoriach niż lewicowe. - Ci twórcy znajdują się dziś na straconej pozycji, a ich sytuacja przypomina czasy stalinowskie - mówią. I idą dalej: We współczesnej kulturze, w tym w sztuce, nie ma wolności, bo nie ma możliwości dyskusji, do debaty nie dopuszcza się niepoprawnych opcji.

Krytyka totalna. Uważają, że nie tylko Polak zgłupiał i ziarna od plew nie odróżnia, omamiony wizją nowego lepszego świata lansowaną w mainstreamowych mediach, ale w polskiej sztuce w dodatku panuje "epoka błota". Skoro więc jest tak źle, nikt nic nie potrafi, a czołówka polskich artystów malować widocznie nie umie, na kogo warto zwrócić uwagę? - Niech będą sobie Rajkowska, Rottenberg czy Sasnal, ale niech stanowią jedną z opcji, a nie zagarniają całą przestrzeń dla siebie. Bo jest mnóstwo artystów, którzy zasługują co najmniej na równi z nimi na uwagę, a zapewne wielu na większą. Jak będzie taka możliwość, oni sami się pojawią. W ich wyszukiwaniu i zaistnieniu na pewno chętnie pomogą nowo wybrani kuratorzy czy dyrektorzy muzeów - mówią twardo The Krasnals.

Co na to krytycy? - The Krasnals z pewnością jest głosem w dyskusji, nie zawsze się z nimi zgadzam, zbyt często są dla mnie za mało subtelni. Ale muszę powiedzieć, że niektóre ich krytyczne uwagi, pisane zabawnie i dowcipnie, są zgodne z moimi - mówi Kama Zboralska, autorka książki "Sztuka inwestowania w sztukę" i ekspert ds. rynku sztuki. - Z pewnością prowokują do pewnych przemyśleń. Krytykują, co się da, ale po to powstali. Jak sami deklarują: - Jako prowokatorzy kultury udowadniamy panującą w nim hipokryzję, obłudę, mechanizmy władzy. Krytykujemy sprowadzanie sztuki do propagandy politycznej, tworzenie spektaklu sztuki i odarcie jej z autentyczności. Żądamy powrotu wolności sztuki, jej prawa do estetyki, piękna oraz poszukiwania tego, co trwałe - dodaje Zboralska.

Kup pan Krasnala

Krasnale wyśmiewają, kontestują i uprawiają "artystyczną publicystykę", jak mówią krytycy, wzbudzając kontrowersję, niesmak i zachwyt. Sprawiają, że obnażyć się muszą i ich krytycy, i fani, sami jednak chowają się za bezpieczną zasłoną internetowej (także) anonimowości.

Niech sobie będą Rajkowska, Sasnal czy Rottenberg, ale niech stanowią jedną z opcji, a nie zagarniają całą przestrzeń dla siebie - mówią. - Jest mnóstwo artystów, którzy zasługują na uwagę

Nic o nich nie wiadomo, poza tym, że dobrze wiedzą, co mają do powiedzenia, i mówią to bez ogródek. Nie wiadomo dokładnie, ilu członków liczy grupa, jak wyglądają czy jakie uprawiają zawody. Nie tylko na skandalu jednak bazują - za tym pastiszem, którym tak chętnie operują, kryją się umiejętności i talent. Czy są potrzebni na polskim rynku sztuki?

- Odpowiedzią jest fakt, że istnieją już pięć lat, mimo że nie są dofinansowywani, a ich wystawy są cenzurowane i w ostatniej chwili zdejmowane - wyjaśnia Kama Zboralska.

- Mają też swoich fanów - niedawno na dwóch aukcjach w Artinfo.pl, w krótkim odstępie były sprzedane wszystkie ich prace, które generalnie prezentują odpowiedni poziom artystyczny. Obrazy olejne dochodzą do kilkunastu tysięcy zł, a na serigrafie do 4 tys. zł. Z tego, co wiem, to co najmniej kilkanaście osób koncentruje się tylko na ich dokonaniach - mówi ekspert.

Bunt się opłaca? Oby tylko The Krasnals, na fali wróżonego im komercyjnego sukcesu, nie uznali, że tylko uciśniony artysta to dobry artysta.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: The Krasnals idą na wojnę. Krytykują wszystko i wszystkich [GALERIA] - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

o
obywatel

Polsce nie brakuje happeningów, wolnych ptaków, artystów i pięśniarek...brakuje ludzi do wyjścia na ulicę i wyrwania się z uścisku Moskwy na porządnie. taki czy inny PRL trwa.....

k
katon

oby im sie udalo, koldunstwo w Polsce oraz to beznadziejne malpowanie Zachodu jest przerazajace.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3