"The Sunday Times": Londyński lekarz Mark Bonar przepisał...

    "The Sunday Times": Londyński lekarz Mark Bonar przepisał środki dopingujące ponad 150 sportowcom

    Aleksandra Gersz (AIP)

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    "The Sunday Times": Londyński lekarz Mark Bonar przepisał środki dopingujące ponad 150 sportowcom
    Dziennikarze brytyjskiej gazety „The Sunday Times” wpadli na trop wielkiej afery dopingowej w brytyjskim sporcie. Jej centralną postacią jest lekarz Mark Bonar, który przepisał zakazane środki ponad 150 sportowcom.
    "The Sunday Times": Londyński lekarz Mark Bonar przepisał środki dopingujące ponad 150 sportowcom
    Brytyjskim światem sportu wstrząsnął materiał opublikowany w niedzielę w gazecie „The Sunday Times”, który sugeruje, że prywatny lekarz Mark Bonar w przeciągu sześciu lat przepisał ponad 150 sportowcom niedozwolone w zawodowym sporcie środki dopingujące. To kolejny rozdział afery, którą gazeta wywołała w Wielkiej Brytanii ostatniego lata, ujawniając, że stosowanie dopingu jest powszechnym zjawiskiem na międzynarodowych imprezach sportowych.


    CZYTAJ TEŻ | MARIA SZARAPOWA BRAŁA MELDONIUM. CZY LEK NA SERCE ZRUJNUJE KARIERĘ SŁYNNEJ ROSYJSKIEJ TENISISTKI?


    Dziennikarze „The Sunday Times” nagrywali Marka Bonara ukrytą kamerą w jego gabinecie w prywatnej klinice Omniya w Knightsbridge, dzielnicy Londynu, oraz inwigilowali go „pod przykrywką”. Większość informacji opisanych w artykule wyszło z ust samego lekarza. 38-latek miał spotykać się „nieoficjalnie” z piłkarzami klubów z Premier League (Arsenalu, Chelsea, Leicester City i Birmingham City), kolarzami startującymi w Tour De France, tenisistami, zawodnikami sztuk walk oraz mistrzem boksu i graczem w krykieta, a nawet dwoma zawodowymi tancerzami z brytyjskiej wersji programu „Taniec z gwiazdami”. Łącznie Bonar przepisał doping ponad 150 brytyjskim i zagranicznym sportowcom. W gazecie nie ujawniono podanych przez lekarza nazwisk osób podejrzanych o stosowanie środków dopingowych. Sportowcy, z którymi próbowali skontaktować się dziennikarze, zaprzeczali słowom Bonara albo odmawiali komentarza.

    Lekarz dawał recepty na leki, które mimo że nie były nielegalne, to były całkowicie zakazane przez międzynarodowe organizacje sportowe: hormon erytropoetynę (EPO), sterydy oraz hormon wzrostu. - Pracowałem z wieloma sportowcami, którzy używali tych środków - mówił Bonar dziennikarzom pod przykrywką. Jak powiedział, znanemu biegaczowi, który został wysłany do gabinetu przez „The Sunday Times”, jego wyniki mogą znacznie się poprawić, jeśli zażyje EPO. Stwierdził także, że sportowe wyniki „leczonych” przez niego zawodników były „fenomenalne”. - Nigdy nie widziałem czystego sportowca - powiedział specjalista, sugerując, że doping jest teraz częścią międzynarodowego świata sportu. - Zbytnio się nie reklamuję. Nie chcę, żeby zaczęły kontrolować mnie i atakować media - dodał Bonar. Po ujawnieniu całej afery Bonar stwierdził, że wszystkie leki, jakie przepisał sportowcom miały służyć wyłącznie do celów medycznych oraz że zaprzestał już tego procederu. Także dyrekcja kliniki Omniya utrzymuje, że nic nie widziała o działaniach swojego pracownika.

    CZYTAJ TEŻ | CZY TENIS MA PROBLEM Z DOPINGIEM I CZY ZACZĄŁ NA SERIO Z NIM WALCZYĆ?


    Dziennikarze śledczy z „The Sunday Times” rozpoczęli swoje dochodzenie po informacji od anonimowego sportowca, który w 2014 r. został zawieszony za stosowanie dopingu. Recepty na niedozwolone środki miał otrzymać właśnie od Bonara. Sportowiec poinformował o tej sprawie Brytyjską Agencję Antydopingową (UKAD) i przekazał jej dokumenty, które udowadniały, że Bonar udostępniał mu dane preparaty. Miał bowiem nadzieję, że będzie mógł wrócić do świata sportu. Jednak UKAD rozpoczął dochodzenie i szybko je zakończył, gdyż uznano, że Bonar nie podlega ich jurysdykcji, ponieważ nie należy do świata sportu. Agencja stwierdziła też, że dowody dostarczone przez sportowca mają znikomą wartość i nie przekazała tez sprawy Generalnej Radzie Medycznej (GMC) w Wielkiej Brytanii, która ma uprawnienia, aby karać lekarzy, którzy są zamieszani w doping. Nie skontaktowała się także z samym Markiem Bonarem. W tej sytuacji sportowiec zwrócił się właśnie do redakcji brytyjskiej gazety.
    1 »

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo