Trener Enei AZS Marek Lebiedziński o różnicach między ekstraklasą a I ligą i o tym, czy warto izolować się od światowej koszykówki

Radosław PatroniakZaktualizowano 
34-letni Marek Lebiedziński pracował już w Poznaniu, Lesznie, Rawiczu, Tarnowie Podgórnym i Gdyni. Nie zawsze prowadził żeńskie drużyny, choć ostatnio zdecydowanie postawił na słabszą płeć
34-letni Marek Lebiedziński pracował już w Poznaniu, Lesznie, Rawiczu, Tarnowie Podgórnym i Gdyni. Nie zawsze prowadził żeńskie drużyny, choć ostatnio zdecydowanie postawił na słabszą płeć Fot. Grzegorz Dembiński
Rozmowa z Markiem Lebiedzińskim, trenerem drużyny beniaminka ekstraklasy kobiet, Enei AZS Poznań.

Cztery zwycięstwa w 15 meczach – taki jest dorobek akademiczek w ekstraklasie koszykarek tuż za półmetkiem rundy zasadniczej. Od momentu kiedy Pan przejął coś w drużynie drgnęło, ale poza wygraną z Basketem Gdynia wielkich powodów do radości też chyba nie ma?
Mój poprzednik, a obecny asystent Krzysztof Dobrowolski miał pecha, bo sezon rozpoczęliśmy bez kontuzjowanej Jazmine Davis, a to dla nas kluczowa zawodniczka. Po dotkliwych porażkach trzeba było szybko reagować i ściągnąć posiłki. Na zatrudnieniu Ukrainki Kateryny Rymarenko nie zawiedliśmy się, bo to solidna koszykarka i bez wygórowanych oczekiwań finansowych. Amerykanka Jewell Tunstull i Czeszka Michaela Stejskalova potrzebują jeszcze czasu, by potwierdzić swoją przydatność do drużyny. Tak samo zresztą jak młode polskie zawodniczki, by dostosować się do poziomu ekstraklasy. Ostatni mecz z AZS AJP Gorzów pokazał, że możemy bić się z najlepszymi, ale jeszcze nie przez 40 minut. Dla nas najważniejsze będą starcia z Ostrovią, Widzewem i MKK Siedlce, bo chcemy się utrzymać, ale to nie znaczy też, że odpuścimy pozostałe mecze. Na pewno będziemy walczyć do upadłego w każdym spotkaniu.


Nie tylko Enea AZS zderzyła się z problemem dostosowania się do poziomu gry w ekstraklasie. Dlaczego czołowe zawodniczki z I ligi mają z tym tak wielki kłopot?

W I lidze jest inna intensywność i inny poziom gry. Poza tym dziewczyny nie mają kontaktu z zawodniczkami zagranicznymi. Kilka treningów z Amerykankami może dać więcej niż gra ze słabymi zespołami I ligi. Dlatego uważam, że nie ma sensu izolować się od obcokrajowców, bo to niby szkodzi Polkom i reprezentacji. Mądre słowa wypowiedział kiedyś nasz były kadrowicz, Andrzej Pluta. Stwierdził, że nieważne czy jesteś Polakiem czy nie, udowodnij, że jesteś lepszy od innego zawodnika, nie narzekaj, tylko pracuj. Ja się pod tym podpisuję. Dlatego dyskusję o zamknięciu ligi uważam za bezproduktywne, bo taki ruch nie leży ani w interesie dyscypliny, ani w interesie kibiców.

Zgodzi się chyba Pan jednak z opinią, że nie jest łatwo zakontraktować wartościową zawodniczkę z innego kraju?
To złożony problem. Najważniejszy jest budżet. Aby zakontraktować dobrego gracza za nieduże pieniądze trzeba poświęcić dużo czasu i energii . Nie można zdać się tylko na agenta. Dobrym rozwiązaniem są wyjazdy na campy i permanentny przegląd zawodniczek grających w zagranicznych ligach. Trzeba też pamiętać, że my zostaliśmy zatwierdzeni do BLK dopiero w czerwcu, a wtedy rynek był już przetrzebiony. Z Davis trafiliśmy w dziesiątkę, tylko to nie był przypadek, bo pamiętałem ją z czasów pracy w Baskecie Gdynia. Amerykanka reprezentowała barwy szwajcarskiego Fryburga i niemal w pojedynkę wyeliminowała nas z Eurocapu.

Od razu wiedziałem, że w przyszłości będzie warto na nią postawić. Cieszę się, że nas wzmocniła i potwierdziła swoje walory.
Co najbardziej przeszkadza Poznaniowi w zbudowaniu drużyny żeńskiej koszykówki z medalowymi aspiracjami?

Dwa lub trzy razy mniejszy budżet niż czołowych klubów BLK. Nasz na poziomie miliona złotych to zasługa Urzędu Miasta, Enei i pozostałych sponsorów. Jesteśmy wszystkim, którzy nas wspierają bardzo wdzięczni, ale inni na razie są po prostu od nas bogatsi. W Poznaniu kibice mają wiele atrakcji. My musimy o nich walczyć, aby na przykład zamiast wyjścia w weekend do galerii handlowej przyszli na mecz koszykówki. Tylko zwycięstwa mogą przyciągnąć kibiców. To jedyna droga do rozwoju i sukcesu klubu.

Chcesz skontaktować się z autorem informacji? r.patroniak@glos.com

polecane: FLESZ: Wybory do Parlamentu Europejskiego. To musisz wiedzieć.

Wideo

Materiał oryginalny: Trener Enei AZS Marek Lebiedziński o różnicach między ekstraklasą a I ligą i o tym, czy warto izolować się od światowej koszykówki - Głos Wielkopolski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
g
gintara13

Brawo Panie Trenerze! tylko cięzka praca o swoje na boisku, a dodatkowo zastrzyk gotówki może wam pomoc w walce o wyzsze pozycje. 1
Bylem na kilku meczach i naprawde niezle to wyglada pod Pana Wodzą!

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3