Tuż przed świętami w pożarze stracili rodzinny zakład. Ruszyła zbiórka dla pogorzelców. Można pomóc!

Jakub Czekała
Jakub Czekała
We wtorek 22 grudnia, po godzinie 21, osoby przejeżdżające ulicą Nowotomyską w Wąsowie zauważyły ogień wydobywający się z budynku zakładu wulkanizacyjnego. Tuż przed świętami w pożarze  rodzina straciła zakład. Ruszyła zbiórka dla pogorzelców. Można pomóc.
We wtorek 22 grudnia, po godzinie 21, osoby przejeżdżające ulicą Nowotomyską w Wąsowie zauważyły ogień wydobywający się z budynku zakładu wulkanizacyjnego. Tuż przed świętami w pożarze rodzina straciła zakład. Ruszyła zbiórka dla pogorzelców. Można pomóc. OSP Kuślin
Był wtorek 22 grudnia, po godzinie 21, gdy osoby przejeżdżające ulicą Nowotomyską w Wąsowie zauważyły ogień wydobywający się z budynku zakładu wulkanizacyjnego.

Natychmiast zadzwonili na numer alarmowy 998. Na miejsce skierowano strażaków z powiatu nowotomyskiego oraz z Poznania. Niestety, mimo ich wysiłków, pożar dość szybko się rozwijał i strawił część warsztatową oraz magazynową budynku, a także fragment części socjalnej.

- Działania jednostek ochrony przeciwpożarowej polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia, oświetleniu terenu akcji oraz podaniu prądów wody i piany zarówno w natarciu na ognisko pożaru jaki i obronie zagrożonej części obiektu. Ze względu na wybuch jaki miał miejsce w początkowej fazie działań na terenie pożaru działania gaśnicze prowadzono z zachowaniem bezpiecznej odległości. Podczas działań z obiektu wyniesiono butle z gazami technicznymi - informuje zastępca komendanta KP PSP w Nowym Tomyślu kapitan Jakub Kłosowski.

Pożar spowodował ogromne straty. Spłonęły nie tylko opony, ale także zniszczeniu uległy maszyny wulkanizacyjne, wózek widłowy, czy inny sprzęt garażowy. Właścicielowi w ostatniej chwili udało się wyprowadzić dwa samochody oraz motocykl. Sam budynek również został poważnie uszkodzony.

Okazało się, że zakład, w którym doszło do pożaru należał do ojca i syna - strażaków - ochotników z Kuślina. W Wigilię, gdy większość szykowała się do wieczornej kolacji, znajomi pogorzelców, m.in. z Wąsowa i Kuślina, a także miejscowi strażacy pomagali w uprzątnięciu terenu oraz zabezpieczeniu spalonego budynku.

W tym samym czasie członkowie zarządu OSP Kuślin podjęli decyzję o uruchomieniu specjalnej zbiórki - by pomóc odbudować spalony zakład. Tak zbiórka została utworzona za pomocą portalu zrzutka.pl.

"Jako strażacy z OSP Kuślin, chcieliśmy rozpocząć zbiórkę na niezbędny dla nas sprzęt ratowniczy. Życie jednak napisało własny, tragiczny scenariusz – szybko zmieniliśmy nasze plany. We wtorek 22 grudnia po godzinie 21 otrzymaliśmy alarm. Do remizy przybiegł też nasz strażak Robert – kierowca ratownik, który zwykle, gdy tylko był na miejscu, nawet gdy wykonywał swoją pracę, rzucał wszystko i pędził na alarm. Tym razem, przebierając się usłyszał w radiu – podczas odbierania zgłoszenia, że doszło do pożaru w jego własnym zakładzie.
Robert wraz z synem Piotrem od wielu lat budowali firmę zajmującą się wulkanizacją, naprawą oraz holowaniem pojazdów. Płomienie zniszczyły wszystko. Robert i jego syn Piotr w kilka godzin stracili wszystko to, na co pracowali praktycznie przez całe życie. Jako jednostka OSP Kuślin zwracamy się zarówno do braci strażackiej, jak i do wszystkich ludzi dobrej woli o pomoc i wsparcie. Poprzez zrzutkę.pl rozpoczynamy akcję zebrania funduszy, które pomogą naszym strażakom stanąć na nogi, po tych dramatycznych wydarzeniach. Będziemy dążyć do tego, by odbudować ich zakład" - poinformowali kuślińscy ochotnicy.

Wesprzeć akcję pomocy można TUTAJ - KLIKNIJ LINK!

Dodajmy, że wcześniej - 20 grudnia doszło do pożaru budynku gospodarczego w Cichej Górze. Spłonął drewniany budynek gospodarczy. Niestety na skutek pożaru ucierpiała jedna osoba - mężczyzna, który z poparzeniami m.in. rąk został przewieziony do nowotomyskiego szpitala.

Przyczyny obu zdarzeń - w Wąsowie i Cichej Górze wyjaśniają teraz policjanci.

Oryginał tekstu znajdziesz tu: Tuż przed świętami w pożarze stracili rodzinny zakład. Ruszyła zbiórka dla pogorzelców. Można pomóc!

Zobacz wideo: Pierwsza pomoc w czasie pandemii. Jak postępować, by uratować komuś życie, gdy ryzyko zakażenia SARS-CoV-2 jest wysokie?

W ostatnich latach w Poznaniu i okolicach dochodziło do wielu wypadków samochodowych, w których śmierć ponosili piesi. Wśród nich były m.in. tragiczne wypadki na Dębcu, Łazarzu, Wierzbięcicach, Sołaczu, Grunwaldzie czy Murowanej Goślinie. Poznań był wstrząśnięty po tym, jak motornicza śmiertelnie potrąciła 8-letniego chłopca na przejściu dla pieszych, a kilka miesięcy później 69-letnia kobieta śmiertelnie potrąciła 8-letnią dziewczynkę, która przechodziła na zielonym świetle przez pasy. Przedstawiamy najgłośniejsze wypadki samochodowe w ostatnich latach, w których śmierć ponieśli piesi.Przejdź do kolejnego zdjęcia --->

Poznań: Najgłośniejsze wypadki drogowe w ostatnich latach. J...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie