Tydzień Baby: Babskie sposoby

    Tydzień Baby: Babskie sposoby

    Zdjęcie autora materiału

    Kamilla Placko-Wozińska

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Kulinarna dyskusja to była po ćwiczeniach porannych. O przepisach zdrowych i niezdrowych, ale smacznych za to. W związku z tematem owym w tempie przyspieszonym ubieranie się odbywało, bo uczestniczki rozmowy głód czuły. Ale co tam, za chwilę w sklepie śniadanie nabędą, co to przed pracą zdążą zjeść je jeszcze.
    Tydzień Baby: Babskie sposoby
    Koleżanka jedna to nowość ujrzała – chleb w kartonik zapakowany. Ale jak pięknie wyglądał! Nie on sam może, ale zdjęcie na opakowaniu. Tyle nasion!

    – Biorę, a do takiego chleba to nic prawie nie trzeba, no pomidora jedynie może jeszcze, na kaloriach oszczędzę… – obwieściła.

    Malinowego wzięła. I oszczędziła. Więcej nawet, niż chciała. Gdy już do pracy dotarła i kanapki przyrządzać zamierzała, oczom jej widok całkiem niepodobny do obrazka na kartoniku się ukazał. Proszek zwykły. I wtedy wzrok jej na napis padł „Chleb do samodzielnego wypieku”… Malinowym więc zadowolić się musiała.

    – Potem to się cieszyła pewnie – przyjaciółka baby oceniła. – Co niezjedzone, to na plus jest, znaczy na minus w biodrach. A plaża coraz bliżej…

    Bardzo zaaferowana chyba tą plażą była, bo do zakupów upiększających szykowała się właśnie. Narzeczona bratanka wiadomość w Internecie jej przesłała, jaki peeling do ciała nabyć i jaki samoopalacz najlepszy jest.


    – Teraz SMS-a napisać muszę – oświadczyła. – Żeby w sklepie te nazwy mieć…

    – Do sklepu SMS-a? – baba się zadziwiła.

    – No co ty, do różowych – odpowiedź dziwniejsza jeszcze padła. Bo „różowe” (od koloru habitów) to siostry zakonne z Nysy są. Klauzurowe w dodatku, czyli takie, co klasztoru nie opuszczają i w zamknięciu żyją.

    – Po co im te peelingi i samoopalacze? – baba dopytywała.

    – To nie dla nich, to taki mój sposób na komórkę jest – koleżanka wyjaśniła. – Też swoje sposoby na technikę masz…

    Prawda to była. Ma baba i to proste bardzo sposoby. Jak na ten przykład mikrofalówki na minuty ustawić nie umie, to na całość wstawia i sama sobie czas oblicza. Jak w komputerze liter zagranicznych znaleźć nie potrafi, to słowa z literką potrzebną szuka i kopiuje. No, ale to ułatwienia są, ale żeby SMS-y pisać?

    – Nie masz w telefonie notatnika? – baba się zdziwiła.

    – Może i mam, ale nic o nim nie wiem – koleżanka wyjaśniła. – Tak prościej jest, wysyłam SMS-a, to w wysłanych go mam i się w sklepie nie pomylę… A do sióstr i tak nie dotrze, bo one komórki nie mają przecież. To stacjonarny numer jest…

    Ledwo baba spryt przyjaciółki pochwalić zdążyła, gdy do owej SMS przyszedł. Aż pobladła.

    – Coś złego? – baba się zaniepokoiła. No to koleżanka SMS-a pokazała:

    „Wiadomość wysłana na numer… została dostarczona. Sposób dostarczenia: wiadomość głosowa”...

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo