Tydzień Baby: Czas diet. No, prawie...

Kamilla Placko-Wozińska
Kamilla Placko-Wozińska
Święta przeszły, lato za chwilę w oczy nam zajrzy, to za odchudzanie czas się brać – przyjaciółka baby obwieściła i plik kartek z dietami różnymi wyjęła. – Co by tu wybrać? – na głos myślała

Diety przeróżne były. Jedna taka, co by tylko jajka i mięso jeść, jogurtem popijając. Inna to warzywa wyłącznie spożywać pozwalała, a w nagrodę za wytrwałość to po dniach pięciu owoc dodatkowo. W kolejnej przez dwa tygodnie ziemniakami żywić się należało.

– Jakby tak z każdej po trochę wziąć… – nieśmiało zaproponowała baba, ale ze sprzeciwem to się spotkało. No to inny sposób znalazła: – Może poczekać jeszcze trochę lepiej? Zimno jest, a po świętach sporo do zjedzenia zostało. A kaczki pieczonej w diecie żadnej nie ma, zmarnuje się…

– Rację masz – przyjaciółka kartki zwinęła. – Marnować jedzenia nie można, daj nóżkę. A odchudzanie do poniedziałku odłóżmy.
Druga z przyjaciółek, co też w diecie uczestniczyć zamierzała, z kaczki zrezygnowała.

– No, co ty, jedz – baba nalegała. – Wszystkie to wszystkie, nie możesz wcześniej zaczynać…

– Ale, ale… – protest w głosie koleżanki baba wyczuła, to i źle na nią łypnęła. Wyjaśnienie uspokajające jednak padło: – Ja to bym szyneczki wolała…

A po tej szyneczce, już przy mazurku, to przyjaciółce całkiem umysł rozjaśniło.

– Po mojemu to diety od poniedziałku rozpoczynać nie powinnyśmy – oceniła. – Za chwilę weekend długi będzie. I co wtedy? Dietę przerwiemy? Głupio jakoś tak. A jeszcze głupiej na grillu niczego nie spróbować nawet…

Zgodnie więc ustaliły, że na odchudzanie to druga dekada maja odpowiednia będzie.

– Idealna wręcz! – koleżanka się ucieszyła. – Całkiem niepotrzebnie się bałam, że od dziś zaczynać każecie, a ja jutro na imieniny do szefowej się udaję. Ale bym podpadła, jakbym jej ciast nie spróbowała…

Niewiele brakowało, a przyjaciółka na ową kawę imieninową nie dotarłaby wcale, bo na siedemnastą zaproszona była, a mąż z pracy spóźniał się bardzo. Denerwowała się, zwłaszcza że w przygotowaniach córeczka jej przeszkadzała.

– Też chcem prezent! – nalegała, widząc jak mama perfumy pakuje. Szybko więc lizaka koleżanka dać jej spróbowała, ale mała zaprotestowała: – W papierze z kwiatkami chcem, w przedszkolu pokażę!

– Mówi się chcę – matka pouczyła i dla świętego spokoju spakowała też lizaka.

– Też chcem usta umalować! – dziewczynka przy kolejnej, przygotowawczej czynności przeszkadzać próbowała. Ale tu już przyjaciółka nie ustąpiła, a że mąż wrócił właśnie, opiekę przejął.

Imieniny udanymi bardzo były, wypieki szefowej zaś zwłaszcza. Po powrocie do domu koleżanka szczegóły mężowi opowiadała, gdy córeczka, co się na dywanie bawiła, przerwała:

– A ja też prezent dostałam! Piękny…

– Wiem, wiem, lizaka, mama mówiła – tata jej odpowiedział.

– A wcale, że nie – dziecko dumnie paczuszkę zza pleców wyjęło. – Zobacz, pelfumy to są...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie