Tydzień Baby: Jak się sypią faceci

    Tydzień Baby: Jak się sypią faceci

    Zdjęcie autora materiału

    Kamilla Placko-Wozińska

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Może od tego biegania tak go wzięło? – przyjaciółka się zastanawiała, ale baba zaprzeczyła, bo ostatnio to akurat nie biegał. Ale fakt. Dziada wzięło. Jeden bok jego w każdym razie. Ból mięśni ponoć taki miał, że ani stać, ani siedzieć, ani leżeć nie mógł.
    Tydzień Baby: Jak się sypią faceci
    Na szczęście przyjaciela z klasy mają co fizjoterapeutą i rehabilitantem jest. No to baba dziada w samochód zapakowała i do gabinetu zawiozła. A tam spotkanie towarzyskie było, bo okazało się, że jeszcze jeden kolega szkolny z zabiegów korzystać musi. Refleksję baba taką miała, że ci faceci coś sypią się chyba, gdy rehabilitant wszedł. Jakby tak jedną nogą bardziej.

    – Biodro – krótko na spojrzenie baby odpowiedział, a dziad z trudem w stronę gabinetu przemieszczać się zaczął.

    – Nie ma tu przypadkiem wymiany na nowsze modele? – baba spytała.

    – Nie ma. Stare naprawiać trzeba – przyjaciel odparł i dziadowi łóżko wskazał.


    Lepiej dziadowi po zabiegach się zrobiło, ale jeszcze nie całkiem dobrze.

    – Dobrze, że w tygodniu takim mnie dopadło, gdy zajęć nie mam i do Gdańska jechać nie muszę – westchnął w telewizor patrząc. Baba odpowiedzieć nie zdążyła, bo z ekranu słowa piękne padły. O naukowcach amerykańskich, co im wyszło, że chudzi wcale najdłużej nie żyją, a tacy co nadwagę lekką mają. Zachwyt na twarzy baby widać się objawił, bo dziad zbolałym głosem skomentował:

    – Słuchaj uważnie, o lekkiej mówią…

    Wiadomością ową baba natychmiast z przyjaciółką się podzieliła, co to razem w pracy się żywią. Dietetycznie głównie i zdrowo. Ostatnio to nawet bardzo, bo sól im się skończyła.

    Dnia następnego niespodzianki ją czekały. Dietetyczne jakby trochę mniej, a i sól była.

    – Pamiętałam, chociaż dyżur miałam – przyjaciółka poinformowała, że sama to ugotować nocą zdążyła, a koleżankę młodszą o zakup soli poprosiła jeszcze. – Zaraz doprawię i spróbujesz…

    Niecierpliwie baba na nowość z cukinią czekała, ale przyjaciółka minę coś niewyraźną miała.

    – Nie udało się? – baba zaniepokojona spytała.

    – Mnie się udało – odpowiedź padła. – Ale wiesz, Kasia to za słoną tę sól kupiła…

    Kasia to aż pobladła ze złości, ale zaraz odpowiedź miała: – Bo mnie do sklepu posłałaś jak ciemno już było…

    Sól rzeczywiście za słona być musiała, bo jak wieczorem z przyjaciółką w teatrze były, to przerw doczekać nie mogły, tak im się pić chciało. Ale zadowolone bardzo ze sztuki wracały.

    – Ja to bym chciała, żeby we mnie zakochał się jakiś książę – przyjaciółka westchnęła. – A ty?

    Baba się przez chwile zastanowiła, bo ten na scenie taki za specjalny nie był.

    – Ja też – odpowiedziała w końcu. – Ale nie ten, mięczak taki…

    – Wiadomo, że nie ten! – przyjaciółka przytaknęła. I dodała: – Stale chory, a jak nie to w Gdańsku…

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo