Tydzień Baby: Wiosenne wygibasy

    Tydzień Baby: Wiosenne wygibasy

    Zdjęcie autora materiału

    Kamilla Placko-Wozińska

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Jak już święta minęły, a wiosna w powietrzu wisieć zaczęła, to czas odchudzania nastał. Baby przyjaciółki w większości diety już pozaczynały. Nie wszystkie, jedna to szczególnie źle na babę wpływa. – Ojej, kawałek ciasteczka to nie zaszkodzi, przecież tak od razu człowiek nie utyje – kusi. I dodaje: – Im szybciej te resztki świąteczne zjemy, tym szybciej dietę rozpocząć będzie można. A te mazurki to im starsze, tym smaczniejsze są…
    Tydzień Baby: Wiosenne wygibasy
    Za ćwiczenia też wielu bierze się teraz, w klubie u baby ruch coraz większy jest. Przychodzą ci, co nie tylko kilogramy zrzucać chcą, ale i mięśnie wypracować, zanim je na plażach eksponować będą.

    Dużo zabawy z nimi jest. W strojach markowych ćwiczą, muskuły prężą i jakoś tak lekceważąco patrzą na przedstawicielki płci nawet po świętach zgrabniejszej, co też do sztang i maszyn podchodzą.

    Baby przyjaciółka, co to figurę dziewczęcą ma i wzrost niewielki, podchodzi po takim wyrośniętym i przerośniętym do sztangi, obciążenie zwiększa i bez trudu unosi. Ale oczy wybałuszają!

    – I co tam, słychać? – baba zagaja ciepło. A owa, że coś sił dzisiaj za bardzo nie ma…

    Baba też ćwiczenia zintensyfikować przed latem postanowiła. A jedzenie wręcz przeciwnie. I trzyma się. Ciasta przyjaciółce stanowczo odmówiła, kiełkami w zamian się racząc. Na propozycję pasztetu, otrębami z jogurtem odpowiedziała.
    Prawdziwym wyzwaniem urodziny teściowej się okazały. Ale tak zręcznie baba przy stole lawirowała, że nikt nie zauważył nawet, że szyneczki chudej kawałek i sałatki łyżkę zjadła raptem. Z zawiścią tylko na dziada łypała, że ów co chce jeść może i nic mu to nie szkodzi.
    Przy słodkim to pomyślała, że może dziadowi szkodzi jednak, bo dziwnie zachowywać się zaczął. Z ustami pełnymi placka drożdżowego coś do baby mówił. Niezrozumiale całkiem.

    – Powtórz, nic nie rozumiem, mama też nie – baba się odezwała, a ów znaki jakieś dawać jej zaczął.
    W końcu zbliżył się i do ucha baby wysyczał:

    – Zwiń tę książkę!

    – Oszalałeś? Przecież mamie w prezencie ją dałam! – baba zaprotestowała.

    – Schowaj, nie możesz jej tego dać! – napierał. Odburknęła baba, że przecież już dała i wtedy dopiero załapała, o co dziadowi chodzić możesz. Że to romans jest. Dodała więc, co by się nie martwił, że wie, co teściowa lubi, jako i inne kobiety. Jak i baba, co najbardziej lubi, jak o miłości jest i się dobrze kończy.

    – Dziadzie, coś się tak zdenerwował? – po wyjściu zagaiła. – Że to bzdurka taka? On niedostępny jest i bogaty, a ona biedna i zakochana, nie wie, czy coś z tego będzie – notkę o książce streszczała. – Ale na pewno im się uda…

    – Na pewno i to jak! – dziad jakoś tak sarkastycznie się odezwał. – Ja notkę o autorce przeczytałem. To pisarka ulubiona jest. Amatorów literatury mocno erotycznej…

    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo