Ukraina i Rosja wpływają na wielkopolskich przedsiębiorców

Mateusz Pilarczyk
Ukraina i Rosja wpływają na wielkopolskich przedsiębiorców
Ukraina i Rosja wpływają na wielkopolskich przedsiębiorców Waldemar Wylegalski
Nikt nie jest w stanie oszacować strat, jakie ponosi Polska gospodarka w związku ze zmianami na Ukrainie i konfliktem z Rosją. Przedsiębiorcy niepewnie patrzą jednak w przyszłość i oczekują na rozwój sytuacji. Niektórzy już dziś tracą pieniądze przez sytuację polityczną za naszą wschodnią granicą.

- Od początku tego roku współpraca i sprzedaż naszych produktów w tym rejonie zupełnie ustała. Na Ukrainie nie sprzedaliśmy nic - mówi Andrzej Graczykowski, prezes Fabryki Maszyn do Drewna Gomad.

- Niestabilna sytuacja polityczna i wojskowa sprawia, że firmy nie inwestują - dodaje.

Straty? Firma szacuje, że rocznie na Wschód eksportuje swoją miesięczną produkcję. Daje to około 10 procent udziału w sprzedaży, którego Gomad może w 2014 roku nie zobaczyć.

Przedsiębiorcy liczą straty. Na razie nie ma dramatu, ale sytuacja nie napawa optymizmem

- Nasze relacje ze Wschodem od lat są trudne przez ich upolitycznienie. W przypadku Rosji wiszą na cienkim sznurku. Każdy pretekst albo "niezadowolenie Rosji z postawy Polski" przekłada się na zaostrzenie sytuacji w relacjach handlowych i sankcje, szczególnie w przemyśle spożywczym oraz AGD - tłumaczy prof. Tadeusz W. Kowalski z Wydziału Gospodarki Międzynarodowej Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

Wielkopolska firma z branży AGD, która silnie związana jest ze wschodnim rynkiem to Amica. Wroniecka spółka giełdowa, produkująca między innymi kuchenki, w małym stopniu obecna jest na Ukrainie, co innego w Rosji - to jeden z głównych rynków zbytu dla produktów Amiki.

Amica to jedna z wielkopolskich firm związana z rynkiem rosyjskim. Sankcje lub zbrojny konflikt są jednak nie na rękę wielu przedsiębiorcom, szczególnie z branży spożywczej

W ubiegłym roku w Rosji wroniecka firma sprzedała sprzętu AGD za 434,2 mln zł. Firma już przed kryzysem krymskim postanowiła szukać nowych możliwości sprzedaży dla swoich wyrobów, aby uniezależnić się od Rosji. Na razie nie widać jednak załamania sprzedaży - konflikt z Ukrainą nie wpływa aż tak bardzo na codzienne życie Rosjan, którzy robią normalne zakupy.

Zaniepokojeni sytuacją na Krymie są również producenci żywności. Nie chcą się jednak wypowiadać, aby nie narazić się na reperkusje. W tej branży łatwo zablokować towar na granicy albo wykazać, że nie spełnia norm.

Ostatnim takim problemem była sprawa z wieprzowiną i odnotowaniem na Litwie oraz w Polsce afrykańskiego pomoru świń. Rosja wykorzystała tą szansę, aby zamknąć swoje granice dla mięsa z całej Unii Europejskiej.

Firmą z Wielkopolski związaną z rynkiem wschodnim poprzez fabrykę na Ukrainie jest grodziski Groclin. Giełdowa spółka na Ukrainie jest obecna od 2004 roku.

Polski rząd nie powinien wychodzić przed szereg. Bierzmy przykład z polityki Niemiec

- Śledzimy bardzo dokładnie rozwój sytuacji w Rosji i na Ukrainie, i mamy nadzieję, że zostanie ona rozwiązana w sposób dyplomatyczny - mówi André Gerstner, wiceprezes Inter Groclin Auto.

- Nasza fabryka na Ukrainie działa normalnie. Nie było dotąd żadnych problemów - dodaje wiceprezes.
Poznańska firma Kreisel rocznie w sąsiadującym z Polską obwodzie kaliningradzkim sprzedaje kilkaset tysięcy ton materiałów budowlanych - dla spółki jest to ważny rynek. Firma ma również zakłady pod Moskwą i Kijowem.

"Krymu" obawia się branża spożywcza. Rosjanie na razie kupują polskie wyroby

- Chciałbym, aby nasi politycy wypowiadali się w spokojniejszym tonie. Dla mnie takim przykładem jest kanclerz Niemiec Angela Merkel. Jako Polska nie powinnyśmy stać w pierwszy szeregu walczących i uczących Rosję moralności, bo to może się negatywnie odbić na naszej gospodarce - przestrzega Szczepan Gawłowski, prezes firmy Kreisel Technika Budowlana.

W przypadku rosyjskiego rynku na razie nic strasznego się nie dzieje. Inaczej jest na Ukrainie, gdzie w najbliższych dwóch latach prawdopodobnie nie uda się utrzymać wzrostu sprzedaży, co może wpłynąć na kondycję firmy.

- Ukraina w ciągu ostatnich 25 lat po raz trzeci musi przejść szok transformacyjny, jaki Polska przeszła w 1989-1991. Ukraina nie wykorzystała swojej szansy, tak jak my to zrobiliśmy. To największa klęska gospodarcza w Europie - kończy prof. Tadeusz W. Kowalski z UEP.

Pracownicy „Biedronki” nie chcą pracować w niedziele

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
KTS
Na Majdan,na Majdan chłopaki będą rynki zbytu w Rosji Trzeba Rosję rzucić gospodarczo na kolana grzmiał w programie kawa na ławę jeden ze znanych polityków PSL. Obatel który z Wielkopolski kandyduje do PE w Brukseli na Majdanie również był.Miłośnik całowania ziemi również na Majdanie był.Orban na Majdanie nie był, zdradził ich przed świtem.
J
JanMaj
a ''nasi'' myśleli o stworzeniu funduszu wspierającego przedsiębiorczość na Ukrainie... brawo.. co tam upadające firmy.. towar zawsze można kupić w Chinach i sprzedawać w powstających galeriach.
Dodaj ogłoszenie