reklama

Upadła szansa leczenia w szpitalach za granicą

Danuta PawlickaZaktualizowano 
Polska minister zdrowia zablokowała projekt, który otwierał granice wszystkim chorym z krajów UE. Polski pacjent sam miał wybierać ośrodek bez zgody funduszu zdrowia. Według naszego resortu transgraniczne leczenie zrujnowałoby cały system opieki zdrowotnej. Wielkopolanie wyjątkowo zgadzają się z tym stanowiskiem.

Nowa dyrektywa dla polskiego systemu opieki zdrowotnej okazała się zbyt rewolucyjna. Polak nie musiałby już występować do NFZ o zgodę na endoprotezę. Polka nie szukałaby podstępu, jak obecnie, aby urodzić w Berlinie. Każdy korzystający z obcych usług medycznych płaciłby pełny rachunek, a potem czekał na zwrot w funduszu zdrowia.

Porozumienie, jakie w tej sprawie próbowano osiągnąć w Komisji Europejskiej, upadło. Minister Ewa Kopacz tłumaczyła, że przyjęcie proponowanej dyrektywy sprzyjałoby osobom zamożnym i bardziej mobilnym: - Państwo, które ma taki system, jaki jest w Polsce, stanęłoby pod ścianą i powiedziało: niestety, nie możemy już leczyć tych najuboższych, bo nie ma na to pieniędzy - uzasadniała swoje stanowisko po powrocie z Brukseli.

- To bardzo trudny temat, bo przy szerokim otwarciu granic chorzy straszliwie nadwerężyliby finanse funduszu zdrowia, ponieważ ci, którzy stoją dzisiaj w kolejkach, chcieliby leczyć się gdzie indziej - mówi prof. Stefan Grajek, kierownik I Kliniki Kardiologii Szpitala Przemienienia Pańskiego w Poznaniu.
NFZ winien jest szpitalom setki milionów złotych za nadwykonania. Według poznańskiego kardiologa powinien oddać należne pieniądze naszym lecznicom, które już teraz zamykają oddziały chorych. Uregulowanie zaległych rachunków rozładuje kolejki, unormuje pracę szpitali i nikt nie będzie szukał pomocy poza granicami: - Ten problem to sygnał, że jest najlepszy czas na zmiany, na przykład zwiększenie stawki zdrowotnej.

Chorzy wybierając zachodnie szpitale bez kolejek, wydrenowaliby fundusz zdrowia, który mógłby nie wytrzymać rachunków nadsyłanych z całej Europy. Podobnie myśli Lesław Lenartowicz, prezes skomercjalizowanego Centrum Medycznego HCP w Poznaniu. On widzi też inne przeszkody: - W stosunku do Szwecji ceny usług u nas są zaniżone 5-6 razy, więc przy otwartym systemie należałoby najpierw ujednolicić cenniki - uważa.

Szwedzki pacjent zoperowałby staw biodrowy w polskiej lecznicy bardzo tanio. Nasz obywatel za taką samą endoprotezę zapłaciłby dużo więcej. Dlaczego? Fundusz zdrowia zwracałby Polakowi tylko tyle, na ile takie leczenie wycenił. Dopłata z kieszeni polskiego chorego byłaby więc znaczna. Kogo byłoby na nią stać? Minister Ewa Kopacz odpowiada, że tylko zamożnych.

Prezes Lenartowicz podaje przykład Wielkiej Brytanii, która przetestowała już takie "otwarcie" na swojej służbie zdrowia. - Anglicy zaczęli wyjeżdżać do Francji i Niemiec na leczenie, a kiedy zaczęto za nich płacić ogromne rachunki, szybko wycofano się z tego pomysłu - opowiada szef szpitala HCP.

Polska opieka zdrowotna, dodaje nasz rozmówca, doszła do granic swoich możliwości. Wcześniej lub później ktoś z polskich chorych, kto nie będzie chciał dłużej czekać w kolejce przed blokiem zamkniętym dla zabiegów planowych, poskarży się do Brukseli. Anglicy wypróbowali ten sposób, zmuszając swoich zarządzających służbą zdrowia do zmiany polityki.

- Minister Kopacz słusznie zablokowała propozycję Szwedów, ale co dalej? - pyta prezes poznańskiej szpitalnej spółki.
Stanowisko polskiej minister, która w tym sprzeciwie nie jest osamotniona, popiera prof. Wojtalik, kardiochirurg kierujący Kliniką Kardiochirurgii Dziecięcej UM w Poznaniu.

- Utrata kontroli nad wydatkami, a do tego mogłoby dojść, byłaby katastrofą dla budżetu (koszty procedur wysoko specjalistycznych pokrywa resort zdrowia - przyp. red.) - twierdzi.

Kolejki są niepokojące, ale lekarze pilnują bezpieczeństwa dzieci, które czekają na operację. Taka sytuacja wynika z ograniczeń finansowych. Za granicą można je operować natychmiast, ale w naszym interesie, dowodzi poznański kardiochirurg, lepiej pieniądze przeznaczyć na zlikwidowanie obecnych barier.
- Zgoda na otwarcie granic byłaby nieuczciwa w stosunku do pacjentów korzystających z rodzimych lekarzy - kończy konkluzję prof. Wojtalik.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

c
chory-ale nie na głowę

Mam pytanie do broniących otwarcia rynku zdrowotnego - pytanie jak w tytule i dlaczego wszystkie inne rynki zmuszono do otwarcia a ten jedyny - broniący monopolu jednej grupy zawodowej NIE można otworzyć. Argumenty w artykule nie przekonają ani mnie, a na pewno żadnego z oczekujących po kilka lub kilkanaście a nawet kilkadziesiąt miesięcy na .. no właśnie na co? Na śmierć!?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3