Uprowadzenie dziecka przez rodzica będzie wreszcie karalne?

Alicja Lehmann, Mateusz Pilarczyk
Grzegorz Żukowski od czterech lat nie widział swojego syna
Grzegorz Żukowski od czterech lat nie widział swojego syna Archiwum rodzinne
Fundacja zajmująca się poszukiwaniem osób zaginionych chce, aby w Polsce porwania rodzicielskie były traktowane jak przestępstwo. Udało jej się już zdobyć poparcie ministra spraw wewnętrznych. Wielkopolscy rodzice, których dzieci zostały uprowadzone przez partnerów, mają nadzieję, że zmiany pomogą im odzyskać kontakt z dziećmi.

- W Polsce problem uprowadzeń rodzicielskich rozpatrywany jest jako konflikt wewnątrz rodziny, do którego nie należy się wtrącać - zauważa Zuzanna Ziajko z fundacji Itaka. - Tymczasem w innych krajach Europejskich, jak na przykład w Holandii, uprowadzenia rodzicielskie są czynami karalnymi.

Od czterech lat z polskim systemem walczy Grzegorz Żukowski z miejscowości Święciechowa w gminie Leszno. Jego była żona zabrała ich synka, Tobiasza i wyjechała ze swoim nowym partnerem do Turcji. Mężczyzna nie ma żadnego kontaktu z synem. Wprawdzie w ubiegłym roku chłopca w Turcji odnalazł Interpol, ale na polecenie matki dziecka funkcjonariusze nie mogli zdradzić dokładnego adresu jego pobytu. Do Grzegorza docierają jedynie szczątkowe informacje, m.in. o tym, że Tobiasz nie przystąpi do komunii świętej, bo wraz z matką przeszedł na islam.

- Zgłosiłem zaginięcie Tobiasza policji, ale oni jedynie zadzwonili do Turcji i poinformowali mnie, że syn przebywa z matką - tłumaczy Żukowski.

Obecnie polskie prawo uprowadzeniem małoletniego określa odebranie wolności dziecka, które nie ukończyło 15 roku życia, bez zgody jego opiekuna. Za taki czyn grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności. Jednak jeśli dziecko zostanie uprowadzone przez swojego, niepozbawionego praw rodzicielskich, rodzica, sprawa bardzo się komplikuje.

Ojciec Tobiaszka brał wczoraj udział w zorganizowanej w Warszawie przez Itakę konferencji, która ma zapoczątkować debatę o porwaniach rodzicielskich. Według statystyk bowiem w Polsce w ciągu ostatnich pięciu lat doszło do 42 uprowadzeń rodzicielskich. Tylko w ubiegłym roku było ich siedem.

CZYTAJ TEŻ:

HOŁYST: PORWANIE DZIECKA W SOSNOWCU BYŁO ZAPLANOWANE

- Porwaniami rodzicielskimi jako osobną kategorią zajmujemy się od dwóch lat - mówi Zuzanna Ziajko. - Zdaliśmy sobie sprawę z tego, że problem istnieje po tym, jak uruchomiliśmy telefon zaufania. Dostaliśmy wówczas bardzo dużo zgłoszeń dotyczących uprowadzeń dzieci przez jedno z rodziców

- Udział w konferencji utrzymał mnie w przekonaniu, że idę w dobrym kierunku - mówi Grzegorz Żukowski. - Przedstawiciele policji nie umieli, co prawda, odpowiedzieć na moje pytanie, dlaczego zbagatelizowano sprawę, kiedy zgłosiłem zaginięcie Tobiasza, ale przyznali, że działali w ramach przepisów. Uważam, że zmiany są konieczne, bo tylko dzięki nim ludzie tacy jak ja będą mogli coś zdziałać. Nie może być przecież tak, że człowiek nie ma szans w walce o swoje dziecko. Teraz tym bardziej nie zamierzam się poddać - zapowiada Żukowski.

O swoje dziecko musiała też walczyć Agnieszka Grzesiak z Szamotuł. Kobieta próbowała odzyskać swojego siedmioletniego syna. Chłopca, po tym, jak wyprowadziła się do domu rodziców, zabrał ojciec. Przez ponad pół roku nie respektował on postanowienia sądu, który nakazał przekazanie dziecka matce.

- W październiku były przeprowadzone badania przez biegłych psychologów i syn był w tak złym stanie psychicznym, że nie można było dokonać przymusowego odbioru przez kuratora i policję - przedstawia nowe fakty Agnieszka Grzesiak. - To mąż na razie opiekuje się synem - dodaje z żalem.

Sytuacja jest o tyle lepsza, że matka przynajmniej wie, gdzie przebywa jej dziecko. Ma też przyznane widzenia. Syn spędza z nią weekendy, a ponadto spotyka się z mamą w dwa inne dni tygodnia.

Nieskuteczność odbioru dzieci przez kuratorów to jeden z problemów, na które uwagę zwraca Itaka, mówiąc o konieczności zmian obowiązującego prawa. Obecnie często zdarza się, że kuratorzy nie są w stanie wykonać decyzji sądu ze względu na np. zbyt małe grzywny nakładane na rodziców.

Szef MSW Jacek Cichocki przyznał, że policja nie zawsze przyjmuje zgłoszenia i zapowiedział zmiany legislacyjne pomagające we wszystkich przypadkach zaginięć, nie tylko dzieci.

[b]Chcesz skontaktować się z autorem informacji? a.lehmann@glos.com
[b]Chcesz skontaktować się z autorem informacji? m.pilarczyk@glos.com

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

l
lwica

Policja nie pomaga wręcz utrudnia ojcom .Była synowa manipulowała policją na każdy gwizdek przyjeżdżali do domu syna ,aby spróbować odebrać dziecko mimo , że syn miał prawa do dziecka. Natomiast kiedy syn interweniował ze synowa utrudnia kontakty to nawet nie chcieli słuchać twierdzili .że to nie jest ich sprawa. Więc skąd miał wziąć dowody na to , z w wyznaczone dni przez sąd nie dostawał dziecka? Dlatego trzeba jak najszybciej zmienić prawo. Bo nawet z obserwacji widzimy , ze niektóre matki nie powinne być matkami.

A
Alina

Mój syn w miarę szybko odzyskał synka. Myślę ,że jak komu zależy na dziecku będzie walczył do końca. Przez 5 lat matka dziecka w sposób złośliwy utrudniała kontakty ojca z dzieckiem. W końcu w sposób podstępny wywiozła dziecko do Szkocji.Dzięki pomocy ITAKI i Ministerstwu sprawiedliwości po pół roku nasz kochany wnuczek i syn naszego syna wrócił do Polski. Teraz toczy się sprawa kto będzie opiekował się dzieckiem. Mały jest u taty szczęśliwy i chce z nim zostać .Potrafi odróznic dobro od zła. Ma ogromny żal ,że mama go zabrała od taty, boi się jej ,nie chce z nią być .Matka nadal jest w Szkocji i straszy syna( ojca dziecka) że zrobi wszystko, aby z powrotem zabrać małego do Szkocji. Jestesmy w szoku bardzo się boimy, ale myślimy ,że nasz sąd dobrze rozważy tą trudną sprawę.

j
ja

Mysle,ze nie chodzi o to czy ktos zdradzal,bo to jego sumienie. Lecz to,ze ktos jest rodzicem.
Bylam corka z rozbitego zwiazku,moj ojciec byl lajdakiem,ale i tak go bardzo kochalam i chcialam chodzby dzien pobyc z nim. Moj ojczym byl bardzo dobry dla mnie,bylismy przyjaciolmi,ale ojciec byl dla mnie wszystkim. A to co robil z innymi kobietami..to jakby bylo poza moim swiatem,bo bylam jego corka! dzieki mamie,ktora skutecznie mnie odseparowywala,mam teraz nikly kontakt.Nawel jak jest to nie umiem go nawiazac. Uwazam to za krzywde. A ojca i tak KOCHAM. Sama dzis walcze o uprowadzona coreczke. Od 9 miesiecy jej nie widzialam.Ojciec poznal kobiete i dla niej chce to zrobic bo jest bogata i go utrzymuje. Walcze a prawo i tak swoje!

k
kot

trzeba pogratulować Pawłowi że ma dar do przekonywania ludzi ze jest bardzo pokrzywdzony w tej całej spr. kłamstwo i robienie w konia ludzi to jego mocna strona.

K
Kaz

Bzdury piszą. Prosiłem fundację Itaka o pomoc. Powiedzieli, że matka uprowadzając dziecko za granicę złamała prawo, ale nic jej za nie grozi. I nie są w stanie mi pomóc.

z
zero moralnosci

Paweł ale ty swietego zgrywasz, kłamiesz notorycznie, teraz wypominasz Agnieszce błęndy, a sam nie zajmowałes sie dziecmi, tylko jeździłes na panienki, i zarywałes cudze zony, o mało co niejeden zwiazek bys rozwalił, wszyscy o tym wiedzą. jestes bez wartosci moralnej,pakowałes sie z butami w zawiazki kobiet, a później uciekałes jak szczur.

s
szkoda dzieci

dziecko to nie zabawka, w wy zachowujecie się jak dzieci w przedszkolu, które wyrywają sobie zabawki, tyle lat żyliście razem a teraz nagle nie umiecie się dogadać, teraz tez każde z was jest w nowym związku, bardzo szybko stwarzacie nowe związki, nie jest wam żal swoich dzieci które widzą mamusie z innym panem i tatusia z inną panią, nie dbacie wcale o psychike swoich dzieci. ABSTRAKCJe tworzycie niesamowitą.

P
Paweł Grzesiak

Drogi panie Redaktorze po wielu miesiącach nawiązuje Pan do sprawy Agnieszki Grzesiak z Szamotuł... Czy to brak kompetencji z Pana strony w artykule? stronniczość? a może przyjacielska pomoc w wybieleniu Agnieszki Grzesiak ( zd. Śrama ze Słopanowa-Huby) Dlaczego nie pofatygował się Pan skontaktować z ojcem dziecka (dziecka, którego własna matka oczernia - WSTYD) Jest jeszcze jedna możliwość, która wskazuje na powiązania wielu osób w tej sprawie a o których Pan nie chce się rozpisywać. Dlaczego? Może ucierpiałoby dobro Sądu Rodzinnego? Kuratorów? Urzędników Państwowych? A może po kontakcie z ojcem Agnieszka Grzesiak już by nie była tak dobrą, wspaniałą matką dla, której dobro dzieci jest najważniejsze? Czy Agnieszka Grzesiak poinformowała Pana Redaktora, że dziecko jej się boi!!! (całe szczęście, że dobra opieka psychologa doprowadziła do pozytywnego nastawienia do matki i częściowym zamazaniu krzywd, które zostały mu wyrządzone) że mimo wielu próśb ze strony ojca dziecka aby się leczyła aby nie wszczynała awantur aby ojca dziecka nie atakowała nożem, nie rzucała talerzami, szklankami (niestety dziecko wszystko to widziało) nie wprowadzała w domu terroru i przemocy psychiczno fizycznej, aby dziecka nie zamykała w ciemnym pokoju nie karała go np. za zbicie szklanki lub wylanie soku na spodnie (teraz pewnie w obronie swojej koleżanki staną przedszkolanki, urzędniczki państwowe i kuratorki, które doprowadziły również do rozbicia tej rodziny) Niestety nie dało się uchronić moich dzieci przed opinią publiczną, mediami Agnieszka Grzesiak bardzo chce być medialna skoro swoje problemy rozwiązuje przy pomocy gazet a nie mediacji z ojcem dziecka! Tylko po co ten rozgłos... Może doprowadzi on do rozbicia powiązań? Tylko czy ktoś zechce napisać o tym? Może niektórym osobą otworzą się oczy na poczynania Agnieszki Grzesiak, która kiedyś nie umiała zwykłego pisma napisać a teraz za przyjacielską pomocą pisma z paragrafami pisze!!! Czy Agnieszka Grzesiak poinformowała o swoich pomówieniach w kierunku męża (na rozprawie w Sądzie chciała przeprosić ale tylko na sali sądowej zrozumiałem to jako przyznanie się jej do winy - proces trwa) a teraz oczernia i pomawia również moje dziecko i to w gazecie (co to za matka) Proponuje wszystkim zainteresowanym, byłym znajomym, sąsiadom zanim coś napiszą niech się dwa razy zastanowią bo jeśli chodzi o moje dzieci to będę walczył jak LEW a prawda na pewno ujrzy światło dzienne. Przedszkolanką, Kuratorką, Urzędniczką Państwowym proponuję zająć się problemami swoich rodzin a nie wylewać swoich frustracji w moją stronę...

P.S. Czy Agnieszka Grzesiak poinformowała Pana, że utrudnia ojcu kontakt z młodszym dzieckiem. Może, niektóre instytucje pomogą ojcu z widywaniem dziecka!!! Bo Agnieszka Grzesiak łącznie z PCPR twierdzi, że dwie godziny w tygodniu w biurze PCPR-u wystarczą...

Koniec z milczeniem!!!!

Paweł Grzesiak

z
znajomy bdb znący sprawę

Chcąc pisać cokolwiek na temat Agnieszki G z Szamotuł proszę zaznajomić się z prawdą.NIGDY NIE BYŁO ŻADNEGO UPROWADZENIA.Matka dziecka miała możliwość kontaktu z dzieckiem każdego dnia,są na to dowody zajmuje się tym sąd.Jeśli chodzi o kontakty w tej chwili to jest to UGODA RODZICÓW a nie sądu panie redaktorze.Resztę zostawimy bez komentarza ponieważ w życiu z głupotą można jeszcze powalczyć lecz z prymitywem już nie.Dziecko było w bardzo dobrej kondycji psychicznej poświadczyć mogą o tym wszyscy oprócz Agnieszki G. która w pierwszej kolejności dla dobra małoletnich zająć się powinna swoją psychiką.

44

Ojciec porwie dziecko matce, matka porwie dziecko ojcu, następnie pójdą siedzieć po wzajemnych oskarżeniach, a dzieciak trafi do domu dziecka. I taki będzie finał, jak znam życie w Polsce od 65 lat.

Dodaj ogłoszenie