Urodziła po "amfie", sąd zabrał dziecko do adopcji. O wnuka walczą dziadkowie

Mateusz PilarczykZaktualizowano 
Studentka z Poznania uzależniła się od narkotyków do tego stopnia, że urodziła dziecko po zażyciu amfetaminy.
Studentka z Poznania uzależniła się od narkotyków do tego stopnia, że urodziła dziecko po zażyciu amfetaminy. archiwum polskapresse/karina trojok
Studentka z Poznania uzależniła się od narkotyków do tego stopnia, że urodziła dziecko po zażyciu amfetaminy. Teraz o opiekę nad chłopcem walczą przed sądem dziadkowie.

- Wiem, że mi nic nie pomoże. Chciałabym jednak, żeby dzieckiem zajęli się moi rodzice. Może moja historia będzie przestrogą dla innych - nie ma złudzeń Magdalena (prawdziwe imię do wiadomości redakcji).

Dwudziestoparoletnia kobieta przyjechała kilka lat temu do Poznania. Pochodzi z Lubelszczyzny. Do rodzinnego domu ma więc ponad 500 km. Rodzice dziwili się, że wyjeżdża tak daleko, ale nie mieli wpływu na jej decyzję - była pełnoletnia. Zaczęło się życie na własny rachunek. Wolność i studenckie imprezy, a razem z nimi pojawiło się złe towarzystwo i narkotyki.

- Amfetamina. I nie będę mówiła, że nie biorę, bo już dosyć dawno się uzależniłam. Ale nie jestem z patologicznej rodziny i zdaję sobie sprawę z mojego problemu. Trudno mi wyjść z nałogu - przyznaje Magdalena.

Kto nie wie, ten nie zauważy, że jest uzależniona. Narkomania nie przeszkadza jej też w nauce na jednej z poznańskich uczelni.

Chłopiec został zgłoszony do ośrodka adopcyjnego i trafił do rodzinnego pogotowia opiekuńczego.

O ciąży dowiedziała się przed Euro 2012. Była wtedy związana z mężczyzną starszym o 18 lat. Ma on syna, który jest tylko trochę młodszy od Magdaleny. Ona nie chce jednak, aby ojciec chłopca miał z nim cokolwiek wspólnego. Nie podała jego danych i nie pozwala na kontakt.

ZOBACZ TEŻ:
OJCIEC POBIŁ DZIECKO W SZPITALU

- Żyłam z myślą, że nie powiem rodzinie i oddam dziecko. Gdy zbliżał się poród, już sama nie wiedziałam, co robić. Miałam coraz więcej wątpliwości - przyznaje.

Przyszedł czas porodu. Magdalena spanikowała? Nie wytrzymała bólu? Tego nie wiadomo, ale faktem jest, że wzięła amfetaminę. Powiedziała o tym lekarzom przed porodem. Dziecko urodziło się z narkotykiem we krwi. Sprawy potoczyły się szybko. Chłopiec został zgłoszony do ośrodka adopcyjnego i trafił do rodzinnego pogotowia opiekuńczego. Z urzędu ruszyła sprawa o pozbawienie jej władzy rodzicielskiej nad synem.

"Matka dziecka nie była świadoma ciąży do około czwartego miesiąca jej trwania. W tym też okresie nie zaprzestała odurzania się - podaje, że paliła marihuanę. Zaprzecza, by w ciągu dalszych miesięcy nadal zażywała narkotyki. W tym czasie czuła się samotna, pozostawiona bez wsparcia. Jej trudną psychologicznie sytuację dodatkowo pogłębiał fakt, iż nie poinformowała bliskich o ciąży" - czytamy w aktach sprawy. A fakty są miażdżące dla matki.

Kiedy sprawa trafiła do sądu, o dziecku i problemach córki dowiedzieli się jej rodzice. Są gotowi zaopiekować się wnukiem i pomóc córce wyjść z nałogu.

- Kiedy byłam u nich w mieszkaniu na wywiadzie, nie zauważyłam nic niepokojącego - podaje pracownica opieki społecznej z miejscowości, w której mieszkają dziadkowe

- Nie jest to rodzina, która była kiedykolwiek pod naszą opieką. Gdy Magdalena mieszkała z rodzicami nie było żadnych kłopotów. Mieszkanie jest przyzwoicie wyposażone, płacą regularnie rachunki, mają samochód. Żyją z rent, ale jak na nasze warunki jest to średnio sytuowana rodzina. Na Poznań to za mało, ale u nas można spokojnie żyć - dodaje pracownica ośrodka pomocy rodzinie.

Na niekorzyść dziadków przemawia ich wiek - są przed sześćdziesiątką

Dziadkowie nie uzyskali jednak pozytywnej opinii biegłych. Na ich niekorzyść przemawia wiek - są przed sześćdziesiątką. Dodatkowym obciążeniem ma być dla nich konieczność zaopiekowania się Magdaleną. Biegli w swej opinii podali w wątpliwość, czy podołają oni takim zobowiązaniom. Wskazują też na brak więzi emocjonalnej, którą trudno było budować na odległość. Czytamy również, że dla dziecka optymalnym rozwiązaniem ma być adopcja.

CZYTAJ TEŻ
PIEKŁO NA STAROŚĆ - DOROSŁE DZIECI NIE SZANUJĄ RODZICÓW

Sąd rejonowy oddalił więc wniosek dziadków o ustanowienie ich rodziną zastępczą dla wnuka. Rodzicie Magdy złożyli jednak zażalenie. Walka o chłopca nie jest jeszcze przegrana.

- Sprawa zostanie przekazana do Sądu Okręgowego do rozpoznania - informuje Katarzyna Błaszczak z biura prasowego Sądu Okręgowego w Poznaniu.

- Kochamy naszego wnuka i chcemy go wychowywać. Zrobimy, co w naszej mocy, by miał u nas dobrze. Nie można tak po prostu zabrać nam wnuka z powodu naszego wieku - przekonują dziadkowie.

Magdalena mówi, że niewiele ma na swą obronę, ale żal jej rodziców, którzy są załamani tym, że nie mogą zabrać wnuka. Sprawa jest tym trudniejsza, że rodziny nie stać na adwokata.

NAJNOWSZE INFORMACJE Z POZNANIA I WIELKOPOLSKI: GLOSWIELKOPOLSKI.PL

Możesz wiedzieć więcej! Kliknij i zarejestruj się: www.gloswielkopolski.pl/piano

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 9

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

k
kazek

i to jest wolny kraj?jak mozna komus dziecko wziac?jak mozna male dziecko pozbawic matki?niedawno przerabiane to bylo w niemczech?komunistyczne metody kto ma wladze moze wszystko chry kraj i jeszcze bardziej chorzy urzednicy to dziecko powinno za 18 lat pozwac rzad o wysokie odszkodowanie

s
seniorra

Macieju, nie oceniaj tak negatywnie tych rodziców. Możesz być przedobrym rodzicem, a dziecko zbłądzi. Rodzimy się różni, z różnymi charakterkami i ciągotami. Czasami jabłko pada bardzo daleko od jabłoni. Jabłoń zrodziła, wykarmiła, a jabłuszko poturlało się gdzieś w zarośla. Bywa. Jesteśmy ludzi, aż nimi i tylko nimi. Błądzenie jest zapisane w naszej naturze. Nigdy nie wiesz na jakich ludzi wyrosną Twoje dzieciaki i jaki będzie ich stosunek do Ciebie. Życie bywa czasami bardzo przewrotne.

M
Maciej z Jeżyc

Wydaje się, na podstawie tego krótkiego artykułu, że w tej sytuacji dziecko powinno zostać przekazane do adopcji. Dziadkowie odpadają ze względu na swój wiek. Przypatrzyłbym się też im bliżej. W końcu to oni wychowali swoją córkę. A tak przy okazji, warunki materialne i korzystanie lub nie z pomocy społecznej o niczym jeszcze nie świadczą. Jak słyszę te teksty w stylu "ale ja nie jestem z patologicznej rodziny" to mi się nóż w kieszeni otwiera. Największe skur....ństwa dzieją się właśnie w tzw. normalnych rodzinach, które lubią z góry patrzeć na tzw. "patologię".

B
BP

Witam,znamy ta historie od podszewki,autor tego artykułu powinien bardziej przyjrzeć się głównej bohaterce, studentka znowu jest w ciąży,szuka pieniędzy(łamiąc prawo) na zabieg ,nadal nie stroni od narkotyków...więc myśle ze Ci dziadkowie nie długo musieliby przedszkole otworzyć..

w
w mrowisko

Czy wy naprawdę jesteście tacy glupi czy tylko udajecie? Chłopiec ma teraz 1 rok, dziadkowie powiedzmy 58 lat. Chłopak za 15 lat będzie pod opieką 73 latków jeśli dożyją (daj Boże zdrowie). A odpowiedzialność prawną za dzieciaka musieliby mieć do skończenia przez niego pełnoletności. Sprawa nie jest taka oczywista. Jedyne co przemawia na ich korzyść, to to, że wyćiągną córkę na prostą (... na amfie... wątpię aby zakończyło się to sukcesem) tak, aby jednak za te kilka lat ona przejęła na powrót pieczę nad małoletnim, własnym synem.

u
urzędnicza głupota

szczerze zatroskani "wolnością dla konopii",
aktywni na łamach Głosu, aktywiści Ruchu Palikota pomogą.

m
matka

...a podobno mamy pracować do 67 roku życia...; to na pracę, nieraz ciężką można mieć tyle lat, a na wychowanie dzieci 60 lat to za dużo?! a co robią dziadkowie, kiedy ich dzieci pracują? WYCHOWUJĄ WNUKI!!! a nauczyciel w wieku 67 lat co będzie robił? uczył i wychowywał! gdzie tu logika?

k
katti

Dla jednych sześćdziesięciolatkowie są za starzy, by wychowywać dziecko, a dla innych za młodzi, by przejść na emeryturę. Osoba, która opiekuje się dzieckiem w żłobku czy przedszkolu może mieć 67 lata, ale na opiekę w domu jest za stara. Moi rodzice są przed sześćdziesiątką i mają o wiele więcej energii i chęci do życia niż nie jeden trzydziesto- czy czterdziestolatek.Każdy przypadek należy ocenić indywidualnie, a nie wrzucać do jednego wora.

d
domi

głupota naszego kraju nie zna granic, dlaczego dziadkowie z powodu wieku nie moga zająć się wnukiem ?? czy człowiek w wieku 60lat jest aż tak stary by nie mógł wychować dziecka ?????

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3