Uwielbiam, gdy Polacy milczą na koncertach

Karolina KowalskaZaktualizowano 
28 lipca w warszawskiej Sali Kongresowej wystąpi amerykańska ikona folku i rocka Suzanne Vega. O muzykę, życiowe inspiracje, Nowy Jork i o trudny fach bycia globalną gwiazdą wypytuje ją Karolina Kowalska.

Niedługo po raz kolejny wystąpi Pani przed polską publicznością i to w Sali Kongresowej, gdzie trudno kołysać się w rytm rocka. Nie wolałaby Pani występu w luźniejszej formie?

Przywykłam do występów w warunkach nieco mniej oficjalnych, ale wasza Sala Kongresowa ma dla mnie swój urok. Choć to prawda, że wymusza pewną sztywność u słuchaczy. Potrzeba kilku piosenek, żeby się rozluźnili i rozkołysali. Ale Polaków w ogóle cechuje poważne podejście do sztuki. Podczas pierwszego polskiego koncertu byłam przekonana, że moja muzyka się nie spodobała i ta milcząca jak grób publiczność zaraz wyjdzie. Odetchnęłam z ulgą, kiedy pod koniec utworu usłyszałam rzęsiste brawa. Zrozumiałam, że to milczenie to objaw szacunku dla mnie jako artysty i mojego wysiłku.

Publiczność w Pani ukochanym Nowym Jorku jest bardziej żywiołowa?

Zdecydowanie. I bardziej wymagająca. Jeśli nowojorczykom nie spodoba się twoja muzyka, zaczynają gadać, stukać się butelkami. Po prostu zagłuszają koncert. Ale dla mnie to dodatkowe wyzwanie i spora satysfakcja, jeśli uda mi się skupić ich uwagę. Są takim papierkiem lakmusowym, którym testuje moje nowe utwory.

Najpierw jednak testuje je publiczność w internecie. Jest Pani jednym z pierwszych artystów, którzy swoje piosenki opublikowali w internecie w formie podcastu. W 2007 r. internauci mogli za darmo ściągnąć Pani singiel "Pornographer’s Dream". A wcześniej Pani awatar - postać z gry "Second Life" - zagrał swój pierwszy koncert na żywo w alternatywnej rzeczywistości.

Nowinki techniczne to mój konik. Uwielbiam rozpracowywać nowe urządzenia, korzystać z dobrodziejstw techniki, wgryzać się w instrukcję obsługi nowego sprzętu. 15 lat temu zostałam jedną z pierwszych użytkowniczek AOL - America On Line i zdałam sobie sprawę, że w sieci jest mnóstwo ciekawych ludzi, z którymi mogę wymieniać opinie i dawać im pod ocenę moją muzykę. Potem powstały moja strona internetowa i blog, na których dzielę się swoimi spostrzeżeniami i publikuję najnowsze utwory. Poza tym nieustająco fascynuje mnie fakt, że mogę ogłosić swoją piosenkę nawet w środku nocy, bez oczekiwania i wszystkich tych formalności związanych z wydawaniem płyty.

Internauci bywają jednak bezkompromisowi. Piszą to, czego nie odważyliby się wypowiedzieć w realu. Zdarzają się druzgocące opinie?

Internetowe recenzje mają to do siebie, że są przede wszystkim szczere. A ja w krytyce nie upatruję ataku. Nie zakładam, że internauta krytycznie mnie ocenił tylko dlatego, by popsuć mi nastrój, tylko żeby mi pomóc. Krytyka inspiruje mnie do zmian na lepsze. Lubię eksperymentować z dźwiękami i opinie ludzi z sieci wskazują, czy idę w dobrym kierunku. Czy to, co właśnie stworzyłam, podoba się mojej publiczności.

Pani strona jest więc formą komunikacji z fanami?

Tak najłatwiej mi im o sobie opowiedzieć i przekazać to wszystko, czego zwykle nie zdążę powiedzieć podczas koncertów.

Czy inspiracji dla swoich zaangażowanych społecznie utworów również szuka Pani teraz w internecie?

Nadal inspiruje mnie rzeczywistość. I chociaż na czatach zdarza mi się wysłuchiwać historii ludzkich, stykać się ze szczerymi do bólu świadectwami czyjegoś cierpienia nadal najbardziej działa na mnie to, co mogę zobaczyć, usłyszeć, zaobserwować. Poznać w sposób tradycyjny, wszystkimi zmysłami. Nadal inspirują mnie sąsiedzi, to, co dzieje się w najbliższym otoczeniu. Tak powstał "Luka" - opowieść o chłopcu innym niż wszyscy, któremu w piosence dopisałam historię cierpienia. Luka z piosenki był dzieckiem maltretowanym. Ten prawdziwy, mój mały sąsiad, chyba, na szczęście, nie. Ale na pewno różnił się od reszty dzieci na podwórku - cichy, poważny, stojący z boku.

Poczuła Pani z nim jakąś więź?

Tak, bo sama jako dziecko byłam inna. Żyłam w świecie swoich wyobrażeń, poważnych myśli o życiu i o świecie. Często słyszałam, że jestem dziwna. Po latach okazało się, że moja muzyka trafia do takich właśnie osób, którzy w dzieciństwie byli "dziwni", a dzisiaj na co dzień zmagają się ze swoją nadwrażliwością.

W Nowym Jorku nierówności społeczne widoczne są na każdym rogu. Na Manhattanie milionerzy nie zauważają wykorzystywanych przez pracodawców imigrantów i bezdomnych. Jak w takim mieście żyje się osobie wrażliwej?

Nigdy nie nabrałam obojętności na cudze cierpienie. Ludzkie nieszczęście boli mnie niemal fizycznie. Nie potrafię przejść obojętnie obok osoby żebrzącej. Zawsze wrzucę monetę, porozmawiam, kupię coś do jedzenia.

W nowojorskim metrze były kiedyś plakaty: "Give to charity. Just not here" (Daj organizacji dobroczynnej, a nie tutaj) walczące z żebrakami w wagonach.

To na pewno słuszne podejście i dlatego wspieram pomoc zinstytucjonalizowaną, ale myślę też, że niektórzy nie mają siły albo świadomości, by po pomoc zgłosić się do instytucji. Dlatego nadal pomagam ludziom na ulicy.

Nowy Jork jest miastem głośnym. Na Manhattanie, w dzielnicy Upper West Side, gdzie Pani mieszka, życie, a z nim hałas, nie zamiera nigdy. Nie dekoncentruje to Pani?

Nie. W moim mieszkaniu odnajduję ciszę, która pozwala mi pisać piosenki i poezję. Jako osoba spokojna potrzebuję ciągłego ruchu, szumu wielkiego miasta. A jako artystka nowych bodźców, inspiracji. Nowy Jork, zmieniający się z miesiąca na miesiąc, co chwila zaskakuje mnie czymś nowym. Mieszkam tu blisko pół wieku, ale wciąż mam wiele do odkrycia. Niedawno przekonałam się do Central Parku, który przez wiele lat był ulubionym miejscem bezdomnych i złodziei i na całe dekady pozostał takim w mojej pamięci. Teraz, po rewitalizacji, jest ostoją zieleni i moją nową oazą. Każda część Wielkiego Jabłka inspiruje mnie inaczej.

Jest Pani znana głównie z dokonań muzycznych, ale wtajemniczeni cenią w Pani poetkę i autorkę opowiadań. Nie ciągnie Pani do pisania?

Noszę w sobie parę książek: autobiografię i kilka powieści, ale nie mam kiedy przelać ich na papier. Jestem niesłychanie wolną pisarką. Do pracy nad książką potrzebowałabym kilku miesięcy niezmąconego spokoju, wyciszenia i czasu do namysłu. Ja tymczasem ciągle koncertuję, udzielam się artystycznie. Może kiedyś przyjdzie czas na literaturę. Na razie jest na nią za wcześnie. Na razie żyję muzyką

Cieszy się Pani z przyjazdu do Polski?

Bardzo. Cieszę się z każdego pozytywnego doświadczenia.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3