"Volta" w Polskim Teatrze Tańca - ważny głos o dyskusji o kondycji człowieka [RECENZJA]

Stefan Drajewski
Scena ze spektaklu Polskiego Teatru Tańca "Volta"
Scena ze spektaklu Polskiego Teatru Tańca "Volta" Fot. Maciej Zakrzewski
„Volta”, nowy spektakl Andrzeja Adamczaka, jest swego rodzaju refleksją na temat życia jednostki w małej grupie społecznej.

W pierwszej scenie grupa przypomina zunifikowaną ekipę ratunkową: równe kostiumy, takie same okulary, perfekcyjny ruch wypunktowany ze szwajcarską precyzją... Różnią się tylko wzrostem. W grupę tańczących wchodzi postać jakby z innego świata, współczesna femme fatale. Ale grupa pozostaje początkowo obojętna.

Adamczak nie opowiada żadnej konkretnej historii. Lepi narrację ze strzępów sytuacji podpatrzonych w codziennym życiu. Bohaterowie łączą się w pary, w małe grupki. Jedni są otwarci, inni nie są skorzy do zawierania nowych znajomości, są wręcz zamknięci a nawet odpychający.

W miarę upływu czasu zamknięte środowisko zaczyna powoli pękać. Bohaterowie indywidualizują się w relacjach z drugim człowiekiem (bez względu na płeć), w sposobie ubierania się oraz przede wszystkim w ruchu i w geście.

Andrzej Adamczak zaproponował bardzo wyrazisty język ruchu: mocny, chwilami wręcz siłowy. Ale nie brakuje też scen lirycznych, wtedy ruch nabiera cech miękkości, staje się bardziej subtelny i wyrafinowany. Widać, że choreograf wsłuchał się w muzykę Iwo Borkowicza.

Adamczak niesłychanie zagęścił choreografię. Każda sytuacja dramaturgiczna ma swoją ruchową dominantę, ale ma też motyw przewodni, kiedy tancerze tańczą na półstopy, wtedy ruch przypomina trochę taniec na pointach (najwyraźniej można ten motyw prześledzić na przykładzie Pauliny Wycichowskiej). Adamczak mając na scenie ośmioro tancerzy, konstruuje choreografię na trzech poziomach. Nadaje choreografii wymiar architektoniczny, co we współczesnych choreografiach nie zdarza się za często.

Z wielkim uznaniem, a momentami wręcz zachwytem, patrzyłem na zespół Polskiego Teatru Tańca, który niezwykle precyzyjnie a zarazem emocjonalnie realizował skomplikowane, by nie powiedzieć karkołomne, układy ruchowe.
„Volta” Adamczaka to ważny głos o dyskusji o kondycji współczesnego człowieka. Choreograf nie konstruuje diagnoz, nie ocenia, stawia natomiast pytania, a kiedy wydaje się, że już jesteśmy gotowi do odpowiedzi, do wyrażenia własnego zdania, myli trop. Jego bohaterowie są zmienni, lubią życiowe volty...

Polski Teatr Tańca: „Volta”
Choreografia Andrzej Adamczak, Iwo Borkowicz, kostiumy Mariusz Szmytkowski,
Premiera, 7 grudnia 2013

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
www
opowiedział nam pan spektakl, czy na tym polega recenzja?
Dodaj ogłoszenie