W czasie remontu na terenie lubuskiej wsi znaleziono nieśmiertelnik francuskiego jeńca. To, co stało się później, zaskoczyło wszystkich

Jakub Pikulik
Jakub Pikulik
Francuski nieśmiertelnik znaleziono w czasie remontu budynku gospodarczego w miejscowości Lubień. Łukasz Jaszczyk
To miał być remont, jakich wiele. Na terenie wsi Lubień (gmina Ośno Lubuskie) przebudowywano budynek gospodarczy. W jego stropie znaleziono... francuski nieśmiertelnik z czasów II wojny światowej. Pasjonat historii postanowił odnaleźć rodzinę mężczyzny, którego nazwisko było wyryte na metalowej blaszce.

Tą historią podzielił się z nami Łukasz Jaszczyk, pasjonat historii ze stowarzyszenia Denkmal Pomorze. Na początku roku pomagał przy pracach remontowych swojej rodzinie w Lubieniu. To niewielka wieś na terenie powiatu słubickiego, w gminie Ośno Lubuskie. Trwał tu właśnie remont budynku gospodarczego. Trzeba było podnieść stropy. W czasie rozbiórki starego stropu okazało się, że pomiędzy deskami i glinianym wypełnieniem znajdował się nieśmiertelnik. Szybko ustalono, że należał do żołnierza francuskiego z czasów II wojny światowej. Ale co francuski żołnierz robił na terenie województwa lubuskiego?

W tym budynku odnaleziono francuski nieśmiertelnik.
W tym budynku odnaleziono francuski nieśmiertelnik. Łukasz Jaszczyk

Żmudne poszukiwania rodziny Antoine Salvata

Antoine Salvat – tak nazywał się żołnierz, który przed laty nosił na szyi nieśmiertelnik znaleziony na początku 2021 r.

Postanowiłem za wszelką cenę odnaleźć jego rodzinę i poznać losy tego żołnierza. Ponieważ blaszka nie była przełamana, to była nadzieja, że szczęśliwie wrócił do ojczyzny – przyznaje Łukasz Jaszczyk.

O znalezisku poinformowano Lubuskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Równolegle rozpoczęły się poszukiwania. Miały tygodnie. Pan Łukasz zaczepiał w mediach społecznościowych osoby o nazwisku Salvat. Pisał też na internetowej grupie, która działa w miejscowości, gdzie mieszkał Antoin Salvat. W końcu się udało! Internet pokazał swoją siłę. Nawiązano kontakt z rodziną francuskiego żołnierza.

Trafił do niewoli, był robotnikiem przymusowym

Pan Łukasz skontaktował się z bliskimi Antoina Salvata. W tym momencie historia francuskiego nieśmiertelnika nabrała zupełnie innego kontekstu. Francuz, który go nosił, urodził się w 1916 r. Był żołnierzem 25e bataillon de chasseurs alpins, który 6 czerwca 1940 roku dostał się do niewoli pod Forbach, niedaleko Metz. Antoina Salvata skierowano do obozu jenieckiego Stalag IIIB, działającego m. in. w Gębicach (powiat krośnieński). Stamtąd skierowano go do pracy na roli. Przed wybuchem II wojny światowej Antoin był bowiem rolnikiem. Francuski jeniec trafił do Lubienia.

Lubień leży na terenie gminy Ośno Lubuskie

Wideo: Odkrycie archeologiczne w Gorzowie Wlkp.

W niewoli poznał przyszłą żonę

W 1943 r. w czasie robót przymusowych Antoine poznał swoją przyszłą żonę. Katerina Rochtchoupkine była Rosjanką. Również trafiła do niewoli. Urodziła się 14 marca 1927 r. w Makiewie. Kobieta w czasie wojny straciła oboje rodziców, a z pojmaną do niewoli siostrą Anną już nigdy się nie zobaczyła. Antoine pomagał Katerinie. Zakochali się w sobie, zostali parą. Ale warunki były koszmarne, praca ciężka, a wyżywienie podłe. Rosjanka raz dziennie karmiona była zupą z obierków i kromką chleba. Tego nie dało się wytrzymać. W lutym 1945 r., gdy front był już niedaleko, Antoine i Katarina postanowili uciec. Poruszali się nocą, z trudem zdobywali pożywienie. W czasie jednej z takich nocy zostali zauważeni przez młodą Niemkę. Nie było wyjścia. Aby nie zostać zdemaskowanymi, Antoine zmuszony był ją udusić. Trwała wojna, przed takimi tragicznymi wyborami ludzie stawali każdego dnia.

Tułaczka trwała kilka miesięcy

6 maja 1945 r. para dotarła do położonego na południu Francji miasta Perpignan. Nasz bohater ważył wtedy zaledwie 40 kg. Osiedlili się w pobliskim miasteczku Nefiach. Założyli rodzinę, mieli sześcioro dzieci. Do dziś żyje ich trzech synów. To od nich wiemy, co przeszli i jak wyglądała tułaczka Kateriny i Antoine. Antoine Salvat zmarł w wieku 62 lat w roku 1978. Jego żona odeszła w roku 2009. Pod koniec życia otrzymała skromne 800 euro zadośćuczynienia.

Osiedlili się w Nefiach na południu Francji

Rodzina nie kryje wzruszenia

- Relacja wzruszonej rodziny, to coś, co ciężko opisać słowami. Ich wspomnienia powróciły, a ja mogłem poznać niesamowite losy żołnierza rzuconego tak daleko od ojczyzny – mówi Łukasz Jaszczyk. To jednak nie koniec tej opowieści. - Mam nadzieję, że już niedługo będę mógł zwrócić nieśmiertelnik rodzinie i dopisać do historii szczęśliwe zakończenie – przyznaje Ł. Jaszczyk.

Wideo

Materiał oryginalny: W czasie remontu na terenie lubuskiej wsi znaleziono nieśmiertelnik francuskiego jeńca. To, co stało się później, zaskoczyło wszystkich - Gazeta Lubuska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie