W mojej duszy muzyka gra szeroko, a ja szukam własnego...

    W mojej duszy muzyka gra szeroko, a ja szukam własnego języka - rozmowa z Cezarym Konradem

    Marek Zaradniak

    Głos Wielkopolski

    Aktualizacja:

    Głos Wielkopolski

    Z Cezarym Konradem, perkusistą i kompozytorem jazzowym, rozmawiamy o jego projekcie „On Classical” i o Poznaniu.
    Cezary Konrad zagra w klubie Blue Note opracowania przebojów muzyki klasycznej

    Cezary Konrad zagra w klubie Blue Note opracowania przebojów muzyki klasycznej ©Archiwum

    Dlaczego jako swój główny instrument wybrał Pan perkusję?

    To nie była miłość od pierwszego wejrzenia, ponieważ w podstawowej szkole muzycznej ukończyłem fortepian. Byłem takim trochę leserem i gdy trzeba było podjąć decyzję czy będę kontynuował naukę w szkole muzycznej, wybór perkusji był trochę „złem koniecznym”. Po roku takiej „przechowalni” pasja grania na perkusji wybuchła ze zdwojoną siłą i trwa do dziś.

    Ile to już lat?

    Mój Boże. Wydaje mi się, że gdy zaczynałem grać to był 1981 rok.

    Przyjeżdża Pan do Poznania z koncertem „On Classical”. To opracowane na perkusję utwory klasyczne od Piotra Czajkowskiego poprzez Chopina, Piazzollę po Vivaldiego. Czy perkusja to instrument bardziej klasyczny czy bardziej jazzowo-rockowy?

    Wydaje mi się, że perkusja to instrument mniej klasyczny. Perkusja tutaj nie odgrywa tak znaczącej roli, jak mogłoby sugerować moje nazwisko i idea projektu. Gdybym miał jakiś składnik wyróżnić, to wydaje mi się, że największym wyróżnikiem tego projektu jest harmonia, a ciekawą sprawą jest to, że na płycie też gram na fortepianie. Koncert daje wyjątkową możliwość, by posłuchać rozszerzonych form. Wiele momentów jest bardzo jazzowych, ponieważ zaprosiłerm pianistę Piotra Tomaszewskiego, basistę Pawła Pańtę, a do tego Michała Zaborskiego z Atom String Quartet na altówce.

    Dlaczego zdecydował się Pan na taki projekt

    Mówiąc na ucho, trochę namówiła mnie żona, która jest skrzypaczką klasyczną. Mieliśmy takie marzenie, aby razem stanąć na scenie i stąd taki pomysł. A w mojej duszy muzyka gra bardzo szeroko i tematy klasyczne były tylko pretekstem do pokazania tego, w jaki sposób ja to słyszę. To takie szczere przelanie na papier i na taśmę tego, co w moim sercu gra bez jakichś spekulacji, bez względu na to, czy się będzie komuś podobało, czy nie. Wydaje mi się, że ciekawsze dla słuchaczy będzie, jeśli zobaczą moje pojęcie harmonii, mojego kolorowego świata muzycznego na bazie tematów, które słyszeli już w życiu.

    Swego czasu wziął Pan udział w realizacji projektu Włodka Pawlika „Night In Calisia”. Czym było to wydarzenie dla Pana?

    Tak jak w przypadku wielkich nazwisk i anegdot z nimi związanych, po raz kolejny mamy do czynienia z takim przypadkiem. Wchodząc do studia, nie przyszło nam do głowy, że ta płyta zostanie dostrzeżona. Od razu na myśl nasuwa się rozmowa z Jimmy Garrisonem, który mówił, że gdyby wiedział, że płyty Coltrane’a zostaną tak szeroko dostrzeżone to założyłby nowe struny, wchodząc do studia. I tu było podobnie. To była sesja, którą staraliśmy się zagrać jak najpiękniej,

    Wielkie nazwiska. A jacy są Pana idole perkusji?

    Od dziecka byłem za pan brat z muzykami jazzowymi, ale przez to, że nie mieliśmy kontaktu ze światem, a wyjazdy były sporadyczne, wydawało mi się, że perkusistów jazzowych jest tylu, ilu znam z płyt. Myślałem, że może jest ich kilkudziesięciu, ale potem gdy ruszył boom na youtube, zobaczyłem, że fenomenalnych perkusistów jest kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy i trochę trzeba było wszystko zweryfikować. Na szczęście nie miałem z tym żadnych problemów. W kraju byłem doceniony i mógłbym zadzierać nosa, ale myślę, że takie starcie jest bolesne. Staram się śledzić to, co nowego dzieje się w świecie perkusji, ale też mam swoich ulubionych perkusistów sprzed wielu lat. W tym wszystkim szukam własnego języka i cieszy mnie w tej wielkiej gromadzie potrafię chociaż w minimalnym stopniu zachować własny język..

    Urodził się Pan w Poznaniu. Ma Pan tu swoje ulubione miejsca?

    Nie mam swoich ulubionych miejsc w Poznaniu, bo wszystko się zaciera. To nie jest tak, że ja zdradziłem Poznań. Broń Boże. Nadal jest dla mnie bardzo ważny, ale to nie jest już taki sentyment, że gdy wjeżdżam do miasta to serce mi szybciej bije. W Poznaniu byłem do matury, a na studia wyjechałem do Warszawy, ale też nie jestem zakochany w Warszawie. Może rozczaruję tym, że nie mam ulubionego miejsca w Poznaniu i może to zabawne, ale gdybym miał gdzieś zaprosić znajomych, to wszystko co pamiętam, dawno nie istnieje.



    Rozmawiał MAREK ZARADNIAK



    Cezary Konrad On Classic, Blue Note (ul.Kościuszki), 1 czerwca, godzina 20, bilety: 35 - 45 zł





    Czytaj treści premium w Głosie Wielkopolskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo