„W momencie gdy zakładamy mundur, to każdy jest sobie równy”

Partnerem cyklu jest Dowództwo Wojsk Obrony Terytorialnej
kpr. Łukasz Kałużny - 12 Wielkopolska Brygada Obrony Terytorialnej
kpr. Łukasz Kałużny - 12 Wielkopolska Brygada Obrony Terytorialnej
O możliwościach rozwoju, jakie dają Wojska Obrony Terytorialnej. Pasji do wojska, muzyki, sportu i motocykli oraz o ciężkiej pracy na froncie walki z pandemią koronawirusa. Rozmawiamy z kapralem Łukaszem Kałużnym, żołnierzem 12 Wielkopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej.

Jaki był początek pana przygody z Wojskami Obrony Terytorialnej? Czym się pan kierował dokonując takiego wyboru?

W 2017 roku, w dniu moich 33. urodzin postanowiłem, że zrobię coś nowego. Wcześniej czytałem o powstaniu WOT w mediach i stwierdziłem, że jest to ciekawa inicjatywa. Zgłosiłem się do Wojskowej Komendy Uzupełnień i zadeklarowałem chęć wstąpienia do WOT. Następnie zostałem zaproszony na zapoznanie z warunkami służby do batalionu WOT w Śremie. Po pewnym czasie otrzymałem informację o skierowaniu na badania. Następnie udałem się na szesnastodniowe szkolenie podstawowe, podczas którego poznałem fantastycznych ludzi. Bardzo się wspieraliśmy podczas całego okresu szkolenia. Przyjaźnię się z nimi do tej pory. Przysięgę złożyłem 2 sierpnia 2018 roku w Śremie. Warto wspomnieć, że moje zainteresowanie wojskiem pojawiło się już w najmłodszych latach. Mój tata był żołnierzem, w wojsku służył także dziadek, a pradziadek był ułanem. Można śmiało powiedzieć, że tradycja wojskowa była w mojej rodzinie obecna od dawna. Nawet mój tata, który pochodzi z okolic Warszawy, poznał mamę będąc w wojsku w Inowrocławiu.

Jak dalej rozwijała się pana kariera w WOT?

Zaraz po szkoleniu podstawowym zaproponowano mi ukończenie kursu organizowanego przez Mobilny Zespół Szkoleniowy. Był to kurs przeznaczony dla przyszłych instruktorów. Założenie było takie, by wybrani żołnierze byli później kadrą szkoleniową dla kolejnych naborów. Ukończyłem ten kurs w pierwszym, drugim i trzecim stopniu. Następnie zająłem się właśnie działalnością instruktorską. Po pewnym czasie otrzymałem też możliwość podwyższenia swoich umiejętności oraz stopnia wojskowego, w ramach kursu podoficerskiego „SONDA”. Udało mi się ukończyć ten kurs i 6 lutego 2020 roku promocję na stopień kaprala otrzymałem z rąk gen. Jarosława Miki (Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych) i gen. dyw. Wiesława Kukuły (Dowódca Wojsk Obrony Terytorialnej).

Na czym polega pana służba na froncie walki z pandemią koronawirusa? Jakie działania pan wykonuje?

Na samym początku pandemii zostałem skierowany do współpracy z policją. Odbywaliśmy wspólne patrole na ulicach Poznania. Było to dość ciekawe doświadczenie. W międzyczasie służyłem także na granicy polsko-niemieckiej. Nasza służba polegała tam na zabezpieczeniu medycznym. Wszystkie te działania trwały do 26 kwietnia. Następnie zostałem skierowany do izolatorium w poznańskim hotelu Ikar. Obecnie koordynuję działania wszystkich pracujących tam żołnierzy. Nasze działania na terenie izolatorium polegają przede wszystkim na wsparciu personelu medycznego, jesteśmy tu obecni 24 godziny na dobę. Wykonujemy szereg zadań, między innymi dostarczamy posiłki pacjentom, przekazujemy im przesyłki, dezynfekujemy pokoje i pomieszczenia, rozładowujemy sprzęt medyczny, pełnimy nadzór nad obiektem. Od kilku tygodni wspieramy również Szpital imienia J. Strusia przy ulicy Szwajcarskiej w Poznaniu. Dodatkowo jesteśmy zaangażowani w pobieranie wymazów do testów na obecność koronawirusa. Trzeba pamiętać o tym, że najważniejsza jest praca zespołowa, sam nie zrobiłbym tutaj nic.

Czym zajmuje się pan na co dzień? Jakie są pana pasje?

Jeśli chodzi o życie zawodowe, to od zawsze pracuję w branży rolniczej. Przez 10 lat pracowałem jako menadżer, potem założyłem własną działalność gospodarczą, także w branży rolniczej. W momencie gdy pojawił się covid, ograniczyłem swoją działalność w tej branży do minimum na rzecz służby w 12. Wielkopolskiej Brygadzie Obrony Terytorialnej. Wszystkie swoje siły i możliwości skierowałem na front walki z koronawirusem. Jeśli chodzi o pasje, to uwielbiam spędzać czas aktywnie. Pasjonuje mnie także motocross. Jednak moją największą pasją jest gitara. Gram na gitarze akustycznej i elektrycznej.

Jak na pana decyzję o wstąpieniu do WOT zareagowali najbliżsi - rodzina, przyjaciele? Czy wspierają pana w tej decyzji?

Spotkałem się z ogromnym wsparciem ze strony rodziny. Mój tata był ze mnie bardzo dumny, pojawił się na przysiędze, przyjechał specjalnie z Inowrocławia do Śremu. Sprawia mu to dużą satysfakcję i przyjemność. Mam dwójkę dzieci i one również bardzo często pytają mnie, na czym polega służba żołnierza. Mój syn jest teraz na etapie ogromnego zainteresowania wszelkiego rodzaju mundurami: żołnierskimi, policyjnymi czy strażackimi.

Dlaczego pana zdaniem warto wstąpić do WOT? Co chciałby pan powiedzieć osobom, które jeszcze się wahają?

Mamy tutaj świetnego dowódcę brygady oraz dowódców batalionu i kompanii. Oni kładą ogromny nacisk na wyszkolenie i w tym jest nasza największa siła. Dowódca 12 Wielkopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej płk Rafał Miernik obiecał, że wyszkoli nas porządnie, po wielkopolsku i słowa dotrzymuje. Ludzie do WOT przychodzą z różnych powodów. Są to względy patriotyczne, niektórzy chcą się po prostu sprawdzić, inni chcą przeżyć przygodę. Każdy z tych powodów jest dobry. Moim zdaniem wojsko kształtuje ludzi mocnych psychicznie. Tutaj liczy się praca zespołowa, nigdy nie działamy w pojedynkę. Wojska Obrony Terytorialnej są otwarte dla wszystkich, można tu spotkać przedstawicieli najróżniejszych grup zawodowych i społecznych. W momencie gdy zakładamy mundur, to każdy jest równy sobie i to jest piękne.

Dodaj ogłoszenie