W muzyce jestem nieustępliwa - rozmowa z Kasią Rościńską

Marek Zaradniak
Premierę pierwszej płyty Kasi Rościńskiej zaplanowano na 13 maja. Jak mówi piosenkarka, to jej muzyczny pamiętnik z 17 lat
Premierę pierwszej płyty Kasi Rościńskiej zaplanowano na 13 maja. Jak mówi piosenkarka, to jej muzyczny pamiętnik z 17 lat Tajo photography
Kasia Rościńska długo czekała, ale wreszcie będzie! Dziś już może opowiedzieć nam o swojej pierwszej płycie, a także o Voice Of Poland i... korzyściach płynących ze studiów filologicznych

Spośród młodych wokalistek poznańskich to o Tobie mówiono, że jesteś najzdolniejsza. Inne mają już płyty, a na Twoją ciągle czekamy.
Wcale nie uważam się za najzdolniejszą...

Jedną z najzdolniejszych…
Ciągle czuję się jak osoba, którą dopiero czekają największe odkrycia. To nie jest tak, że czuję się spełniona, że wspięłam się na szczyt i teraz już państwu dziękuję za uwagę, ponieważ wybieram się na piknik. Przecież w miarę jak otwieramy kolejne drzwi i wchodzimy do kolejnych komnat, pracy przybywa. A jeśli chodzi o płytę… po prostu nie miałam ochoty dopasowywać się do rygorów wydawniczych, a czas płynął, no i mam już swoje lata. Taka adaptacja jest łatwa dla młodej osoby, której tak naprawdę na niczym nie zależy, bo jeszcze nie wie, o co jej chodzi.

A Ty już wiesz?
Przynajmniej tak mi się wydaje. Dlatego nie pozwalam, aby ktoś dyktował mi od początku do końca co mam robić. Oczywiście nie w każdej dziedzinie. Tylko w muzyce jestem nieustępliwa, co doskonale rozumieją ludzie z mojego wydawnictwa My Music i nie ingerują w mój materiał. I o to mi chodziło - wydać płytę, ale nie za wszelką cenę. Właśnie kończę nad nią pracę. Premiera przewidywana jest na 13 maja.

Zdradzisz nam, co na niej się znajdzie?
Różnorodność utworów jest ogromna. Każdy opiera się na innej stylistyce. Praca nad płytą nie polegała na zbieraniu materiału przez rok i wejściu do studia. Debiutancką płytę traktuję jako pamiętnik z 17 lat mojego muzycznego życia. Oczywiście musiałam dokonać selekcji, bo skomponowałam znacznie więcej niż pomieści płyta. Stąd wzięły się nawet zarzuty, że zbyt swobodnie żongluję stylami, że płyta powinna być bardziej spójna. Ale ta pierwsza stanowi dla mnie podróż w przeszłość muzyczną. Do dzieciństwa, do wczesnej młodości, stąd i rozrzut stylistyczny był nieunikniony.

No właśnie, Twoja przeszłość wiąże się także z Chórem Akademickim UAM. Co dało Ci śpiewanie w chórze?
Wszystko. Wiem, że czasem taki kwantyfikator to gruba przesada, ale nie pobierałam prywatnych lekcji śpiewu i praktycznie chór to cała moja edukacja wokalna. Jacek Sykulski zadbał o to, abym mogła wykonywać solówki, ale też śpiewać z drugiego rzędu. Dostałam solidną lekcję pokory - z solistki w małej miejscowości, gdzie miałam swój zespół, zostałam jedną z wielu chórzystek w drugim rzędzie. To się pamięta. Wiele też nauczyłam się o harmonii, o melodii i kompozycji. Śpiew, który jest aktem emocjonalnym, krystalizował się we mnie właśnie w chórze.

Obecnie sama komponujesz.
Staram się. Ale jeśli ktoś ma dla mnie jakiś ciekawy pomysł, to z tego korzystam.

Teksty też sama piszesz?
Tak, po angielsku. Po polsku, muszę przyznać, nie czuję się na siłach, choć próbuję. Na razie zostawiam to lepszym od siebie, jak na przykład Danielowi Moszczyńskiemu. Zależy mi na tym, aby na drugiej płycie było dużo tekstów po polsku, dlatego poszukuję autorów.

Jesteś poznanianką z wyboru. Czujesz się poznanianką?
Czuję się osobą podwójnego obywatelstwa regionalnego. Z jednej strony jest Mieroszów, gdzie mieszkają moi rodzice, Wałbrzych i moje liceum. Natomiast w Poznaniu już zapuściłam korzenie. Jeśli w towarzystwie kibiców Lecha mówię "tej" i "wiara", to już jestem poznaniara. Nie?

Co Cię inspiruje muzycznie?
Inspiruje mnie uczciwa praca i zaangażowanie. Muzyk i jego twórczość podoba mi się wtedy, gdy całościowo angażuje się w to, co robi. Wtedy twórczość ma dla mnie sens. Nie jest automatyczna, ale płynie od serca. Sama taka staram się być. Jako kompozytorka, wokalistka czy aranżerka.

Zwykle w tym momencie padają nazwiska...
Ostatnio mam przyjemność blisko współpracować z Kasią Wilk, która inspiruje nie tylko mnie. Walczy, nie poddaje się i robi swoje. Taką osobą jest też wspomniany już Daniel Moszczyński. Najlepsze jest to, do czego dążymy. To czy się uda, to już inna sprawa. Wymieniam ludzi mi najbliższych, ale wiadomo, że w tym szpalerze gwiazd też znajdą się ludzie, którzy inspirują mnie swoją postawą czy talentem. Mam kontakt z osobami z programu The Voice of Poland, spośród nich inspiruje mnie Marek Piekarczyk, bardzo mądry facet, zorientowany w tym co się dzieje i znający świetnie historię polskiej muzyki. Tyle się od niego uczę, że głowa boli.

Co Cię wiąże z Voice of Poland?
Jestem konsultantem wokalnym wszystkich uczestników. A ponieważ nie wszyscy trenerzy mogą się zawsze spotykać ze swymi uczestnikami, ja jestem od tego, aby uzupełniać opiekę nad wokalistami. Jestem ukrytym trenerem.

Czy Twoim zdaniem tego typu programy pomagają w przebiciu się na rynku?
Zależy które. Nie rzucam nazwami, bo nie mogę, ale w Voice of Poland naprawdę trzeba umieć śpiewać. W pozostałych programach typu talent show również zdarzają się osoby świetnie śpiewające, ale różnie to bywa. A ponieważ te programy są agresywne w swej formule i w promocji, z pewnością pomagają w rozpoznawalności ich uczestników. Dobrych czy słabych to już nie ma znaczenia. No i otwarte pozostaje pytanie, co po ich zakończeniu.
No właśnie, sama powiedziałaś, że czekałaś na moment aż będziesz mogła sama decydować. Czy dziś jest łatwo się przebijać?
Nie, ponieważ każdy, kto pomaga w promocji, chce uszczknąć coś dla siebie. To jest naturalne. Ja chętnie oddam część pieniędzy, które może kiedyś zarobię, osobie, która mi pomoże, wypromuje. Jest jednak pewna granica, bo często dla młodego człowieka wciągniętego w machinę show businessu nie zostaje prawie nic. Sława jest fajna, ale taki artysta na starcie nie ma prawa wypowiedzieć się muzycznie. Musi najpierw się uwolnić od kontraktu i wtedy, mając 30 lat, na szansę spełnić się muzycznie.

A co robisz, gdy nie śpiewasz i nie komponujesz. Zajmujesz się tłumaczeniami?
Nie mam już na to czasu. Moja siostra jest tłumaczem, więc jej wszystko przekazuję. Jeśli mam wolne momenty, lubię biegać. Interesuję się sportem i akcjami powiązanymi z nim.

Jakimi?
Przymierzam się, aby kiedyś w czymś pobiec. Do maratonu jeszcze daleko, ale może 10 kilometrów albo półmaraton? Inspiruje mnie Mezo, który jest raperem i gra w tenisa, biega i promuje Drużynę Szpiku. Dużo czytam, staram też uczyć się innych języków, ale na dobre wszystko zacznie się po ukazaniu się płyty.

A więc anglistyka to była tylko przygoda?
Nie. Chciałam być nauczycielką języka angielskiego. Bardzo to lubię i jestem nauczycielem z wykształcenia i z powołania. Anglistyka, albo jakakolwiek filologia, poszerza też ogólną wiedzę, bo na takich studiach trzeba dużo czytać, a lektura pobudza człowieka do myślenia.

Premierę pierwszej płyty Kasi Rościńskiej zaplanowano na 13 maja. Jak mówi piosenkarka, to jej muzyczny pamiętnik z 17 lat

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie