W poszukiwaniu straconego czasu

Przemysław Walewski
Afrykańczycy śmieją się z nas, Europejczyków, że my mamy zegarki, a oni czas. Jeśli chodzi o codzienne życie, to zgodzę się z tą prawdę. Człowiek Zachodu goni w przysłowiową piętkę i wiecznie narzeka, że na nic nie ma czasu. W rzeczywistości czas przecieka nam przez palce. Jeden z prekursorów nauki sprawnego i skutecznego działania prof. Tadeusz Kotarbiński radził malkontentom, by dołożyli sobie jeszcze jedno zadanie więcej, a potem je odjęli, to nagle stwierdzą, że czasu jest wystarczająco wiele.

Jednym z najtrudniejszych zadań jakie stoi przed sportowcem – amatorem jest odpowiednia organizacja czasu, by starczyło go na trening, pracę, naukę, dla rodziny. Niektórzy pierwszy trening robią o piątej rano. To znacznie rozsądniejsze rozwiązanie niż katowanie organizmu o godzinie 23. Niewypoczęty organizm zastrajkuje i odpowie kontuzją. Jak sobie pomóc w zmaganiu z czasem. Trzeba sobie uświadomić, że nasze sprawy dzielą się na: pilne i ważne, ważne ale mniej pilne, pilne ale nieważne oraz ani pilne, ani ważne.

Zakwalifikowanie różnych spraw do poszczególnych kategorii poprawia zorganizowanie. Sprawy ważne to przede wszystkim te sprawy, do których przywiązujemy wagę. Sprawy nieważne najczęściej nie wymagają naszej uwagi, choć zdarza się, że właśnie na nie tracimy najwięcej czasu. Sprawy pilne to te, które wymagają od nas natychmiastowej reakcji, chociaż one również dzielą się na ważne i nieważne. Odpowiednie uszeregowanie zajęć pozwala na lepszą organizację planu zajęć i efektywniejsze wykorzystanie czasu.

Treningi planować powinniśmy na każdy tydzień. Na dłuższy okres – miesiąc, musimy znać cele, które chcemy zrealizować, np. budowanie wydolności ogólnej, siły biegowej. Nie naciskajmy trenera, by przygotował nam plan na kilka miesięcy do przodu, bo ani on nie jest wróżką (nie wie, jak będziemy się czuli, czy nie trzeba zwiększyć lub zmniejszyć kilometrażu), ani my nie wiemy, co przyniesie nam życie. Będziemy się stresowali, że tego dnia mieliśmy robić „zakres”, a mogliśmy wyjść tylko na półgodzinną przebieżkę.

Plany treningowe muszą być też dostosowane do warunków na dworze. Bieganie wytrzymałości tempowej po śliskiej Malcie w temperaturze odczuwalnej minus 10 st. Celsjusza jest bez sensu. Spójrzmy na prognozy długoterminowe i poczekajmy z treningiem tempowym. Wykorzystajmy te zimowe warunki na inne „akcenty”.

Planowanie wymaga zwrócenia uwagi nie tylko na siebie, ale uwzględnienie w tych planach swojej rodziny, przyjaciół, czasu na relaks. Sztuką jest znalezienie "złotego środka", o którym mówił Arystoteles.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie