W Poznaniu zakończył się festiwal Ethno Port Etnoezoteryczny Poznań [PODSUMOWANIE]

Marek Zaradniak
Ethno Port 2013
Ethno Port 2013 Maciej Urbanowski
Udostępnij:
Koncert libańskiego trębacza Ibrahima Maaloufa był finałowym akcentem zakończonego w nocy z niedzieli na poniedziałek w Poznaniu festiwalu Ethno Port

Przedstawiony przez Libańczyka Ibrahima Maaloufa projekt "Diagnostic" był niezwykłym połączeniem muzyki pochodzącej z Bliskiego Wschodu, Kuby i Bałkanów z elektroniką i jazzem. Był to - jak powiedział muzyk - jego ostatni koncert na trwającej rok trasie koncertowej.

ZOBACZ:
PIERWSZE KONCERTY ZA NAMI
ETHNO PORT - FANTASTYCZNA MERCEDES PEON

Warto było też posłuchać bardzo energetycznej muzyki ethno-rockowej grupy Yat-Kha pochodzącej z rosyjskiej Republiki Tuwa. Łączy ona różne odmiany śpiewu gardłowego i brzmienia tradycyjnych instrumentów z Syberii oraz Azji Środkowej z dźwiękami rockowymi.

Z tegorocznego festiwalu z pewnością zapamiętamy też niezwykły sobotni występ Kapeli ze Wsi Warszawa, której gościem specjalnym była przybyła z hiszpańskiej Galicji pierwsza diva galicyjskiego korzennego hard core'u Mercedes Peon. Używała głosu, perkusji i elektroniki w taki sposób, że przez cały czas po prostu chciało się jej słuchać i to zarówno kiedy była sama na estradzie, jak i występowała z Kapelą ze Wsi Warszawa, z którą m.in. wykonała polską piosenkę "Leć głosie po rosie".

Atmosfera zrobiła się taka, że lider grupy Maciej Szajkowski stwierdził:
- Znajdujemy się w etnoezoterycznym Poznaniu.

Burze i ulewy, które przeszły w sobotę nad Poznaniem sprawiły, że sobotni koncert Tria Janusza Prusinowskiego, jednego z najbardziej rozpoznawalnych zespołów polskiej sceny folkowej, zapamiętamy m.in. ze względu na to, że odbył się w Sali Wielkiej CK Zamek. Warto było też w sobotę posłuchać albańskiego Hysni Niko Zela and Albanian Iso-Polyphonic Choir. Słuchając ich wielogłosowego śpiewu a cappella i widząc stroje ludowe, można było poczuć się, jak na festiwalu folklorystycznym, ale przecież Ethno Port coś z takiego festiwalu w sobie ma.

Warto było też czekać na spotkanie z Irańczykiem Alirezą Ghorbanim, który zafascynował się połączeniem muzyki i poezji. Zaprezentował brawurową interpretację poematów islamskiego mistyka Rumiego, który uważany jest za jednego z najważniejszych poetów perskich.

Mniej entuzjazmu mógł wzbudzać występ Pandit Hariprasad Chaurasii. Na jego przyjazd do Poznania czekano podobno pięć lat. Pięknie brzmiał flet i pięknie brzmiała tabla. Trzeba tę sztukę uszanować, ale słuchanie takiej muzyki dłużej dla niektórych było po prostu męczące.

ZOBACZ TEŻ:
PRZED ZAMKIEM POWSTAŁA POLANA
ETHNO PORT - KAPELA HAŁASÓW, JEAN LUC THOMAS I YVON RIOU ORAZ YAT KHA

Przypomnijmy jeszcze, że spośród wykonawców, którzy pojawili się pierwszego dnia festiwalu, spore wrażenie zrobił Tamikrest, tuareski zespół z republiki Mali uprawiający muzykę określaną jako saharyjski blues oraz pochodzący z Bośni i Hercegowiny Dubioza Kolektiv - grupa umiejętnie łączącą hip-hop, reggae i rocka z tradycyjną muzyką swego kraju.

Zachwyciła też DagaDana, która tym razem przedstawiła swój najnowszy projekt przygotowany razem z amerykańskim perkusistą Frankiem Parkerem.

Niezwykle cenna była nowa propozycja festiwalowa Ethnoport Dossier przygotowana razem z Instytutem Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM. W jej ramach odbywały się spotkania poświęcone poszczególnym artystom wzbogacone wykładami i filmami na ich temat. Dzięki temu, kto chciał, mógł lepiej poznać występującą pierwszego dnia włoską grupę Canzoniere Grecanico Salentino, wspomnianych już Alirezy Ghorbaniego i Pandita Hariprasada Chaurasii i węgierskiego wirtuoza skrzypiec i cytry, kompozytora i aktora Felixa Lajko.

Tegoroczny festiwal przyniósł wiele interesujących wydarzeń. Jego przeniesienie wyłącznie w obręb CK Zamek z jednej strony wzmocniło go, bo szybciej można decydować o zmianie lokalizacji koncertu w razie niepogody, ale z drugiej sprawiło, że głośna muzyka dobiegająca z parkingu i z Dziedzińca CK Zamek przeszkadzała w odbiorze koncertu bywalcom filharmonii. Trzeba więc w przyszłości koncerty na otwartej przestrzeni rozpoczynać później.

O tym, że festiwal jest potrzebny świadczy ogromna frekwencja na każdej z imprez. Z jednej strony stało się tak, bo wstęp na niektóre koncerty był wolny. Ale z drugiej strony świadczy to o tym, że lubimy wracać do korzeni, a przy okazji poznawać korzenie innych narodów.

WIDZIAŁEŚ COŚ CIEKAWEGO? ZNASZ INTERESUJĄCĄ HISTORIĘ? MASZ ORYGINALNE ZDJĘCIA?
NAPISZ DO NAS NA ADRES [email protected]!

Możesz wiedzieć więcej! Kliknij i zarejestruj się: www.gloswielkopolski.pl/piano

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mmmm
"Burze i ulewy, które przeszły w sobotę nad Poznaniem sprawiły, że sobotni koncert Tria Janusza Prusinowskiego, jednego z najbardziej rozpoznawalnych zespołów polskiej sceny folkowej, zapamiętamy m.in. ze względu na to, że odbył się w Sali Wielkiej CK Zamek. "
... szczyt wysiłku intelektualnego ;P
Dodaj ogłoszenie