W szortach i biustonoszu na Babią Górę. Odmrożone kończyny i hipotermia. Tak skończyło się morsowanie w górach. Turystów uratował GOPR

JAK
Akcja ratunkowa ratowników GOPR w rejonie Babiej Góry 16 stycznia 2021.Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE
Akcja ratunkowa ratowników GOPR w rejonie Babiej Góry 16 stycznia 2021.Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Cud, że nikt nie zamarzł! Ratownicy Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego pomogli w sobotę, 16 stycznia, grupie osób w rejonie Babiej Góry. Mimo mrozu i śniegu, turyści próbowali wejść na szczyt prawie bez odzieży. To była grupa morsów, czyli osób, które zimą zażywają kąpieli w rzekach i jeziorach, a ostatnio coraz częściej wybierają się także w góry w butach i w samych szortach. W sobotę w rejonie Gówniaka zaczęły się ich problemy. Wezwano pomoc, wcześniej inni turyści w miarę możliwości podzielili się ze śmiałkami ubraniami. Jedna z kobiet nie była w stanie iść dalej, była w szortach i biustonoszu...

- W niedzielę około godziny 13.00 ratownik dyżurny naszej grupy otrzymał zgłoszenie, że w rejonie Gówniaka w masywie Babiej Góry znajduje się pięć osób, które - pomimo skrajnie trudnych warunków pogodowych - postanowiły zdobyć szczyt niemal bez ubioru. To nowa moda polegająca na chodzeniu po górach zimą wyłącznie w butach i szortach, bez bielizny termicznej, długich spodni, swetra czy kurtki - informują ratownicy Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Ratownicy GOPR podkreślili, że znajdujący się w okolicy turyści w miarę możliwości podzielili się ubraniami z „morsami górskimi", ale stan jednej z kobiet uczestniczącej w wyprawie był ciężki i nie była ona w stanie samodzielnie wracać. Z uwagi na ewentualną dużą ilość poszkodowanych wymagających transportu w rejon zgłoszenia wyruszyło ponad 20 ratowników z beskidzkiego i podhalańskiego GOPR. Tymczasem znajdujący się na miejscu turyści starali się zapewnić poszkodowanej względny komfort termiczny.

Po dotarciu do poszkodowanej ratownicy zabezpieczyli ją termicznie, zapakowali do noszy, a następnie rozpoczęli transport w stronę przełęczy Krowiarki, gdzie została ona przekazana do karetki pogotowia.

Tu więcej szczegółów:

Jednocześnie część ratowników uczestniczących w akcji skierowana została w rejon ruin byłego schroniska Beskidenverein, gdzie na pomoc oczekiwał mężczyzna, który w trudnych warunkach pogodowych stracił orientację w terenie. Po dotarciu do niego pierwszego zespołu ratowników został on bezpiecznie sprowadzony do schroniska na Markowych Szczawinach.

Nie przeocz

- Przestrzegamy, że w górach panują obecnie bardzo trudne warunki pogodowe - intensywne opady śniegu powodują, że wiele szlaków jest nieprzetartych i wymaga męczącego torowania. Dodatkowo niskie temperatury wymagają posiadania właściwego ubioru oraz dodatkowego wyposażenia. Przestrzegamy, aby cele swoich górskich wypraw dopasowywać do panujących w górach warunków oraz od posiadanych umiejętności, wyposażenia i doświadczenia - apelują ratownicy GOPR.

Zobacz koniecznie

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Recykling: drugie życie roweru

Wideo

Materiał oryginalny: W szortach i biustonoszu na Babią Górę. Odmrożone kończyny i hipotermia. Tak skończyło się morsowanie w górach. Turystów uratował GOPR - Dziennik Zachodni

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Czyzby proba samobojstwa? bo ciezko uwierzyc ,ze mozna byc tak ograniczonym.

Z
Zouza

W takiej sytuacji, gdy ludzie świadomie z pełną premedytacją stwarzają zagrożenie własnego zdrowia i życia i w efekcie konieczna jest interwencja takiej ilości ratowników to powinno się obciążyć kosztami całej akcji ratunkowej tychże pseudo turystów bez grama wyobraźni.

G
Gość
16 stycznia, 20:40, Gość:

Debili nie brakuje. To pokłosie takich idiotek z fejsbuka czy instagrama które w stringach pójdą na K2 byle zaistnieć w mediach.

A to dopiero początek ...

Nie, to wina prawa. Gdyby akcje ratownicze z powodu głupoty ratowanych byłyby płatne to zaraz by się skończyło.

G
Gość

Debili nie brakuje. To pokłosie takich idiotek z fejsbuka czy instagrama które w stringach pójdą na K2 byle zaistnieć w mediach.

A to dopiero początek ...

Dodaj ogłoszenie