Wągrowiec: Rodzina obwinia lekarkę o śmierć córki

Izabela Marcinkowska Arkadiusz Dembiński
Gdy Martynę zbadano tomografem, na ratunek było już za późno - pękł tętniak w mózgu
Gdy Martynę zbadano tomografem, na ratunek było już za późno - pękł tętniak w mózgu Sławomir Seidler/archiwum
- Martyna była młodą, energiczną osobą. Nie sposób było jej nie lubić. Zawsze grzeczna. Jeszcze w kwietniu bawiłem się na jej osiemnastych urodzinach. Nie mogę uwierzyć, że już jej nie ma. Żyła tak krótko... - urywa nagle jeden z jej sąsiadów z trudem powstrzymując łzy.

- Zapamiętam ją jako wesołą dziewczynę. Uśmiech nie schodził jej z twarzy. Naprawdę dobra koleżanka - ubolewa Szymon, znajomy z osiedla.

CZYTAJ TEŻ:
Wagrowiec: Lekarze oskarżają lekarza o błąd w sztuce - noworodek mógł nie przeżyć
Sąd: 90 tysięcy odszkodowania za biodro
Piła: Onkolog stanie przed sądem za błąd w sztuce

Życie wągrowczanki skończyło się nagle tydzień temu w nocy z poniedziałku na wtorek. Dla wszystkich jej śmierć była wielkim szokiem. Pojawiły się pytania. Kto zawinił? Przecież Martyna zgłaszała się do lekarzy? Dlaczego nie pomogli? - zastanawiają się rodzice dziewczyny, którzy cały czas są w szoku.

Więcej o zdarzeniu, które zbulwersowało wągrowczan, mówi najbliższy wujek Martyny.
- Mamy żal do lekarzy. Latem miałem do czynienia z tą samą lekarką, która przyjmowała Martynę. Byłem po operacji kręgosłupa. Wezwałem pogotowie, gdy z bólu nie mogłem się ruszyć. Ta pani jednak w żaden sposób mi nie pomogła. Wręcz przeciwnie, przysporzyła więcej cierpienia. Poza tym pogotowie nie miało stosownych leków. Może gdybym wówczas złożył skargę na tę lekarkę, to już by nie pracowała, a Martyna trafiłaby do innego medyka i nadal żyła - przyznaje rozżalony Maciej Eksler, wujek zmarłej nastolatki.

Martyna przez kilkanaście dni uskarżała się na silny ból głowy. W sobotę 15 października trafiła do wągrowieckiego szpitala. Tam przyjęła ją ta sama lekarka, która wcześniej zajmowała się jej wujkiem. Nie skierowała dziewczyny na badanie tomografem komputerowym.

- Była bardzo nieprzyjemna. Stwierdziła, że taka młoda na pewno symuluje, bo nie chce chodzić do szkoły - opowiada jeden z członków najbliższej rodziny.

Po tej wizycie dziewczyna wróciła do domu. Ból się nasilał. W końcu rodzice w nocy z poniedziałku na wtorek wezwali pogotowie.

- O trzeciej w nocy wykonaliśmy badanie tomografem. Młodą kobietę przewieziono do szpitala w Poznaniu - relacjonuje inna lekarka, która przyjechała karetką w nocy z poniedziałku na wtorek.

Wynik badania brzmiał jak wyrok... tętniak mózgu. Niestety, na pomoc było już za późno. Tętniak pękł. 18-latka zmarła.

- To wielki dramat dla całej rodziny. Ubolewamy nad tym, co się stało. Dziś możemy tylko pochylić głowy - przyznaje dyrektor ZOZ w Wągrowcu Emilia Jagat. - Ta pacjentka trafiła do wielu lekarzy. Między innymi do lekarza rodzinnego. Była badana nie tylko przez lekarza szpitalnego - tłumaczy Jagat.

Lekarka, która badała w sobotę Martynę, nie chciała z nami rozmawiać.
- Pani doktor nie czuje się na siłach. To także dla niej dramat - uważa Krystyna Skrzycka, dyrektor do spraw medycznych i zaraz dodaje: - Zapoznałam się z relacją pani doktor z tego zdarzenia. Jak tłumaczyła, zrobiła badania, przeprowadziła ich analizę, odbyła rozmowę z młodą kobietą i jej mamą - wyjaśnia Skrzycka.

Dyrektor podkreśla, że w ciągu ostatnich trzech lat nie było żadnej skargi na lekarkę.
- To bzdura. Półtora roku temu składałam oficjalną skargę w związku ze śmiercią mojej matki - twierdzi oburzona pani Krystyna spod Skoków.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

2007 ta
Nosiła koka.. Moja osoba z rodziny nie żyje.. Opisywana sytuacja nie daje mi spokoju.. Czuje i wiem co zrobila.. Bylam wtedy dzieckiem teraz chce to wyjaśnić
2007 ta
Szukam lekarki z wagrowieckiego szpitala .. To dawna historia nie dajaca mi spokoju . Leczyla moja osobe z rodziny leczenie zakonczylo sie śmiercią sprawa sie ptzedawnila .. Byl to rok 2007 mowila koka .. Rodzina opisuje ja jako podobna do wioletty willas . Prosze o pomoc ... Ta kobieta nie ma czystego sumienia...
a
agnes
mnie po wypadku w pracy oczy bolały spadłam z krzesła uderzyłam głowa i co zadnych badań i do domu i kieruja do rodzinnego po 1,5mies. stracilam w pracy przytomność uderzajac zn ów glowa nie widziałam na oczy i znów badan nie zrobiono odesłano do domu i to w Poznaniu w wojskowym szpitalu dopiero łaskawie rodzinny mnie wysłał dio neurologa a tak mają gdzieś
s
shire
masz Pan wybór.
Głos Wielkopolski vs NFZ.
K
KILA
To tak jak by pisać na Berdyczów!!!!!!!!!!!!!!!!!! To "lekarz" ma wiedzieć jakie są jego OBOWIĄZKI!!!!!!!!!!!!!!!!
Niestety, jest odwrotnie, pacjent do szpitala, do "specjalisty", ze skierowaniem od rodzinnego, MUSI przyjść z kompletem badań!!!!!!!!! Niestety, ci którzy nie wiedzą co się dzieje, tak piszą!!!!!!!!!!!!!!!!
Złoży się skargę, nie ma co szukać u tych "lekarzy"!!! K...a, k....e, łba nie urwie, kruk krukowi....itd!!!!!!
S
Sal
Póki w tym kraju działać będą legalnie stowarzyszenia wzajemnej ochrony i kolesiostwa, zwane dla niepoznaki "samorządami zawodowymi", póty ich członkowie będą w praktyce bezkarni.

Praktyka oceny przypadków szczególnych, a do takich zaliczyć należy np. ocenę działania lekarza, prawnika czy sędziego, winna być taka, że materiał do oceny dostaje biegły z zupełnie innego rejonu kraju (najlepiej wybieranego losowo), przy czym materiał pozbawiony jest informacji typu nazwiska uczestników (np. lekarza i pacjenta), adresy itp. tak, by nie był w stanie zidentyfikować, w czyjej sprawie wydaje opinię. Wszak oceniać ma przypadek, sposób działania itp., a nie osobę.
s
shire
Abstrahując od całej sytuacji (bo fakt ten jest tragedią dla rodziny), chciałbym zadać kilka pytań:

"Byłem po operacji kręgosłupa. Wezwałem pogotowie, gdy z bólu nie mogłem się ruszyć. "

Powyższy stan, nie spełnia definicji zagrożenia zdrowotnego, zgodnie z ustawą o Państwowym Ratownictwie Medycznym. Wyjazd nieuzasadniony - rozumiem iż wymuszony staropolskim "płacę podatki, więc mi się należy".

"(...) pogotowie nie miało stosownych leków."

A jakież to wedle jaśnie Pana, leki winni posiadać pogotowie?
Jakie to są "stosowne" leki?

Chciałbym zwrócić, jeszcze jedną uwagę, z artykułu wynika iż dziewczyna korzystał z porad również innych lekarzy, dlaczego więc wiesza się tylko przysłowiowe psy na pogotowiu?
K
KILA
Niestety, mam podobną sytuację, lecz przy sercu! Byłem u "specjalisty" kardiologa. Ani leków, ani skierowania na ponowny Tk klatki piersiowej, mimo pisma ze szpitala! Orzekła, że leki i zlecenie wystawi lekarz rodzinny! Ten z kolei twierdzi, że nie jest i nie będzie niczyim służącym! Odpowiedział, że było to obowiązkiem L. specjalisty!!!!!!
Tak wygląda podejście lekarzy do pacjentów!!! Trzeba będzie chodzić z "gwoździem" Ziobro i nagrywać każdą wizytę, by mieć podstawy o oskarżenia o zaniedbanie obowiązków lekarskich i ZŁAMANIE PRZYSIĘGI HIPOKRATESA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dodaj ogłoszenie