Jeden z poważnych problemów, przed jakimi właściciele stawów hodowlanych, to drapieżna działalność kormoranów i wydr. Kormorany są pod ochroną, a wydr nie ma liście szkodników. Józef Grabarczyk z Sarnowa pod Dalikowem w okolicach Poddębic (Łódzkie) gospodaruje na ponad 390 hektarach stawów rybnych oraz gruntów ornych i łąk. W 1997 roku przejął na zasadzie dzierżawy tereny po byłym PGR w Sarnowie. Gospodarstwo w Sarnowie produkuje głównie ryby. W 165 stawach hodowane są karpie, liny, karasie, okonie, płotki, szczupaki i sandacze.

- Mamy własny materiał zarybieniowy. Wydajność z hektara to od 500 kg ryb do 1 tony - mówi hodowca.

Od pewnego czasu prawo umożliwia uzyskiwanie certyfikatów ekologicznych dla hodowli ryb w stawach. Od 2010 ryby w Sarnowie hodowane są metodą zrównoważoną. Hodowca planuje w przyszłości staranie o zdobycie takiego certyfikatu. Hodowla Grabarczyka opiera się na optymalnym zarządzaniu i kontroli jakości wody w stawach, po to by środowisko naturalne nie poniosło szkody w związku z działalnością rolnika.

- W hodowli zrównoważonej podobnie jak w ekologicznej zagęszczenie ryb jest ograniczone. To może być nawet kilkukrotnie mniejsze niż w stawach, w których hodowla odbywa się metodą tradycyjną. Mniejsze zagęszczenie ryb to wyższy dobrostan - twierdzi hodowca.

Hodowca nie stosuje żadnych preparatów chemicznych, a leczenie zwykłymi lekami alopatycznymi i antybiotykami jest bardzo ograniczone. Jeśli chodzi o pożywienie ryb to dzieli się ono na dwie grupy: rośliny i pozostałości roślinne występujące w zbiorniku i na jego obrzeżu oraz ryby i rybne produkty pochodne.

- Karpie, które stanowią gros mojej hodowli, znajdują pożywienie, głównie roślinne, naturalnie w zbiornikach hodowlanych - mówi Grabarczyk. Inne ryby często odżywiają się szczątkami ryb. W tym przypadku zmniejszam aż o 70 procent produkty pochodzenia roślinnego jako pożywienie dla ryb bardziej drapieżnych, a wprowadzam mączkę rybną i olej rybny - tłumaczy rolnik.

Hodowla karpi wymaga  odpowiedniej liczby stawów i organizacji procesu hodowlanego.

- Prowadzę pełny obrót towarowy od rozrodu przez produkcję narybku, kroczków do ryby handlowej. Dlatego potrzebuję, co najmniej cztery różniące się głębokością i wielkością stawy. Osobno tarliskowy, kroczkowy, towarowy oraz magazyn, z którego ryby są transportowane na zewnątrz. Mam także tzw. mnich spustowy służący do spiętrzania wody, regulowania jej poziomu i spuszczania jej ze stawu.


 

Kormorany to wielki problem. Jeden dorosły ptak  dziennie zjada około pół kilograma ryb. Do niedawna  stawy były terenem, gdzie rybacy mogli zmniejszać populację tych ptaków. Dzisiaj kormorany są  ptakami chronionymi i mogą żerować bezkar

 

Główne problemy, przed jakimi stoi hodowca, to drapieżna działalność kormoranów i wydr. - Kormorany to wielki problem. Jeden dorosły ptak  dziennie zjada około pół kilograma ryb. Do niedawna  stawy były terenem, gdzie rybacy mogli zmniejszać populację tych ptaków. Dzisiaj kormorany są  ptakami chronionymi i mogą żerować bezkarnie również na terenie stawów rybackich - mówi Grabarczyk.

Największe nasilenie obecności kormoranów nad stawami w Sarnowie następuje na wiosnę i na jesieni gdy ptaki te przelatują nad stawami. Często liczba kormoranów dochodzi do kilkuset sztuk, co prowadzi do sporej redukcji narybku w zbiornikach i potężnych strat.

Innym szkodnikiem kłusującym w Sarnowie są wydry.

- Wydra nie została wciągnięta na listę szkodników, dlatego za jej szkody Skarb Państwa nie może płacić  - tłumaczył hodowca. - Przepisy są ogólnikowe. A przecież minister środowiska może wystąpić do Rady Ministrów o wciągnięcie wydry na listę szkodników, jak na przykład bobra.

Źródło: Dziennik Łódzki