Walkower gwoździem do żużlowej trumny

Ryszard BinczakZaktualizowano 
Zenon Michaś (wręcza plastron Nicolai Klindtowi) nie spodziewał się, że już po trzech miesiącach złoży dymisję
Zenon Michaś (wręcza plastron Nicolai Klindtowi) nie spodziewał się, że już po trzech miesiącach złoży dymisję R. Binczak
Zenon Michaś zrezygnował z funkcji prezesa Klubu Motorowego Ostrów. Uznał, że nie jest w stanie pomóc żużlowi. Nowy szef KM będzie miał bardzo trudne zadanie, gdyż dług wobec zawodników sięga podobno ponad 400 tysięcy złotych.

W ślady prezesa poszedł również dyrektor klubu Janusz Stefański. W piśmie do zarządu klubu napisał m.in.: "Przez ostatnie cztery lata starałem się walczyć o ostrowski żużel. Nie złożyłem broni, gdy KM był obrzucany błotem przy okazji tzw. afery korupcyjnej. Nie poddałem się, gdy startowaliśmy z minus siedmioma punktami. Nie wycofałem się, gdy zrezygnował Intar. Teraz wielu przekreśla te starania".

Jeśli Główna Komisja Sportu Żużlowego podtrzyma decyzję sędziego Marka Wojaczka, który w meczu Lazura Ostrów ze Startem Gniezno ogłosił obustronny walkower, to może oznaczać koniec żużla w Ostrowie. Klub prawdopodobnie spadnie z pierwszej ligi, a sponsorów - gdy przez ostatnie cztery lata mówiło się o awansie do ekstraligi - trudno będzie namówić, by finansować drużynę ścigającą się w drugiej lidze. A i władze Klubu Motorowego nie zamierzają wobec postępowania zawodników przejść obojętnie.

W tym roku głośno w Polsce o ostrowskim klubie jest dlatego, że zespół mający potencjał uprawniający do walki o awans, broni się przed spadkiem. A od kilkunastu dni fani czarnego sportu dyskutują także o problemach finansowych KM. Burzę wywołał Mads Korne-liussen, któremu akurat klub jest winien zdecydowanie najmniejsze pieniądze - około 2 tysięcy euro.

Ostatnio Ostrów znów jest na ustach wszystkich, gdyż zawodnicy Lazura oraz Startu odmówili w niedzielne popołudnie wyjazdu na tor. Podobno nie nadawał się do ścigania, chociaż akurat arbiter był zupełnie innego zdania. Nie brakuje jednak opinii, że tor był tylko doskonałym i bardzo wygodnym pretekstem. Ostrowskim zawodnikom chodziło o pieniądze i już po meczu z RKM Rybnik wielu z nich przebąkiwało, że jeśli przed spotkaniem ze Startem zaległości nie zostaną wypłacone, to oni po prostu zastrajkują.

W tę akcję niespodziewanie włączyli się zawodnicy z Gniezna, ale tylko chyba w geście poparcia walce ostrowian z sędzią, który nakazał jechać im na "kartoflisku" przygotowanym przez trenera Lazura Janusza Sta-chyrę.

Dziś tak naprawdę nie jest już ważne, czy był to strajk, czy rzeczywiście strach przed jazdą na ciężkim torze. Walkower ze Startem może okazać się gwoździem do trumny ostrowskiego klubu.- Dla nas ten walkower oznacza jedno - możemy zapomnieć o awansie do fazy play-off - mówi były już prezes Zenon Michaś.

Teraz prawnicy mają przeanalizować bardzo dokładnie wszystkie kontrakty KM i wówczas będzie wiadomo, jakie konsekwencje klub może wyciągnąć wobec zawodników. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że jeśli zarząd KM podejmie drastyczne kroki i zdecyduje się na kary finansowe w stosunku do zawodników, to ci na sto procent przegrają dwa ostanie mecze ligowe - z PSŻ Poznań oraz Marmą Rzeszów - i tym samym doprowadzą do degradacji klubu do drugiej ligi. Jest jeszcze jeden możliwy scenariusz. Główna Komisja Sportu Żużlowego może odwołać decyzję i nakazać powtórkę spotkania.

- Rzeczywiście, taka możliwość istnieje - mówi Piotr Szymański, przewodniczący GKSŻ. - Zbieramy wszystkie dokumenty, oświadczenia zainteresowanych osób, a także materiał filmowy, który chcemy dokładnie przeanalizować. Myślę, że orzeczenie w tej sprawie zapadnie na dniach, pewnie jeszcze w tym tygodniu.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3