Warszawa: Niska frekwencja i disco polo. Manifestacja i piknik europejski SLD [ZDJĘCIA]

Marcin Dobski AIP
fot. Piotr Smolinski
W piątek, 1 maja, odbyła się manifestacja SLD i OPZZ na pl. Grzybowskim w Warszawie, po której zebrani przenieśli się do parku przy ul. Rozbrat, gdzie Sojusz zorganizował piknik europejski, upamiętniający obchody pierwszomajowe oraz jedenastą rocznicę wstąpienia Polski do Unii Europejskiej.

Oba wydarzenia upłynęły pod znakiem narzekań na działania obecnego rządu. Przemawiający krytykowali zbyt dużą liczbę godzin pracy, umowy śmieciowe, niskie zarobki, bezrobocie, jak również podniesienie przez rząd wieku emerytalnego, czyli wszystko co łączy się z piątkowym świętem.

Zamiast typowego pochodu pierwszomajowego, tym razem SLD zdecydowało się na inną formę upamiętnienia Święta Pracy. - Co roku Sojusz Lewicy Demokratycznej wraz z OPZZ organizował duże pochody pierwszomajowe, jednak odeszliśmy od tego ze względu na liczną manifestację, która odbyła się 18 kwietnia w stolicy. W związku z tym - wspólnie z OPZZ - doszliśmy do wniosku, że zorganizujemy obchody w wielu miastach w Polsce. Dzięki temu weźmie w nich udział więcej ludzi niż by przyjechało tutaj - tłumaczyła Agencji Informacyjnej Polska Press, posłanka SLD prof. Joanna Senyszyn.

Piknik rozpoczął się jednak z opóźnieniem ze względu na padający rzęsisty deszcz, co pewnie było jednym z powodów niewielkiej liczby uczestniczących. - Frekwencja na pikniku nie jest imponująca, ale zaszkodziły nam prognozy pogody, w których mówiono od kilku dni, że będzie zimno i spadnie deszcz. Poza tym ludzie, którzy ciągle pracują, wolą w wolny dzień odpoczywać w domu z rodziną - tłumaczyła Agencji Informacyjnej Polska Press posłanka SLD, Joanna Senyszyn.

Gdy już udało się otworzyć wydarzenie, głos zabrał szef Sojuszu Leszek Miller, który tłumaczył zebranym powody nieobecności kandydatki na urząd prezydenta Magdaleny Ogórek, ale jednocześnie nawoływał żeby zebrani na nią głosowali 10 maja, bo ona jest "symbolem zmian". - Dzisiaj Magdalena Ogórek jest w Wielkopolsce i bierze udział w takich spotkaniach jak my tutaj - mówił. - Myślę, że to nie ma większego znaczenia, że pani Ogórek nie ma tym pikniku. W małych miejscowościach ludzie też się cieszą, że spotkają się z kandydatką na prezydenta - powiedziała AIP Senyszyn.

Po wystąpieniu Millera głos zabrał także Jan Guz, przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, który po wystąpieniu chętnie ze wszystkimi robił sobie zdjęcia. Sekretarz generalny partii, Krzysztof Gawkowski pozował do zdjęć z fretką, z którą ktoś przyszedł na piknik. Po krótkich przemowach zaświeciło słońce, co zgromadzeni wzięli za dobry omen mówiąc, że "niebiosa pozytywnie zareagowały na głoszone idee".

Naprzeciwko dużej sceny, z której przemawiał Miller, stały rzędy namiotów, w których można było kupić praktycznie wszystko. Biżuterię, zabawki, oscypki, kiełbasę z grilla, ale największym wzięciem i tak cieszyło się piwo. W sielskiej atmosferze politycy i zebrani sympatycy partii z uśmiechem poklepywali się po plecach, składając sobie gratulacje. Tymczasem spiker zapowiedział zespół muzyczny "Classic", weteranów gatunku disco polo, co spotkało się z aplauzem. Te wszystkie detale sprawiły, że bardziej właściwą nazwą wydarzenia byłby festyn, a nie piknik.

Zanim wszyscy przenieśli się na Rozbrat, odbyła się skromna (oszacowaliśmy ją na 100 osób) manifestacja na pl. Grzybowskim w Warszawie. Oprócz przewodniczącego OPZZ Jana Guza i wiceprzewodniczącej SLD Pauliny Piechny-Więckiewicz oraz posłanki Joanny Senyszyn, na próżno wypatrywaliśmy tam najważniejszych polityków Sojuszu. Zabrakło lidera partii Leszka Millera, a Magdalena Ogórek gościła w tym czasie w Wielkopolsce. Nie pojawił się też zapowiadany wcześniej Włodzimierz Czarzasty. Przemawiający przewodniczący OPZZ, wykrzykiwał przez mikrofon: - Czy mamy ośmiogodzinny tryb pracy? Czy mamy godne wynagrodzenie? - pytał retorycznie Guz zgromadzonych.

Wszyscy manifestujący zebrali się przy kamieniu upamiętniającym pierwszą zbrojną demonstrację robotników na polskich ziemiach, którą zorganizował PPS 13 listopada 1904 roku. Manifestanci przynieśli flagi i transparenty. Jeden z nich głosił hasło: "Żądamy emerytury dla kobiet po 35 latach. Dla mężczyzn po 40 latach". Powiewały flagi OPZZ oraz czerwone ze skrótem PPS - Polska Partia Socjalistyczna. Jeden z manifestujących, sędziwy pan o lasce, zapytany przez Agencję Informacyjną Polska Press, dlaczego wybrał się na wydarzenie, powiedział, że zawsze bierze udział w pochodach pierwszomajowych.
- Ta data jest bardzo ważna ponieważ uświęca ważne tradycje. Pracujemy więcej niż kiedyś, a zarabiamy mniej - mówił AIP Krzysztof Żyszkiewicz z otwockiego oddziału SLD, który prosił żeby mu zrobić zdjęcie przy wspomnianym kamieniu. - Jako młody chłopak zarabiałem 12 tys. zł. (przed denominacją - red.), a bilet na komunikację miejską kosztował 1 złotego. Ile musiałbym zarabiać teraz żeby było podobnie? - pytał ze smutkiem w głosie Żyszkiewicz.

W powietrzu dało się wyczuć nostalgię za socjalistyczną Polską. - Ja nie czułem się zniewolony i żyło mi się dobrze. Może skromniej, ale każdemu człowiekowi wystarczało na podstawowe wydatki, a teraz? To zasługa obecnego rządu i panującego systemu - mówił reporterowi AIP Żyszkiewicz.

Na koniec manifestacji, przy kamieniu upamiętniającym zbrojną demonstrację robotników, złożono kilka wieńców, nie można jednak nazwać całego wydarzenia hucznym. Potem zgromadzeni udali się na ulicę Rozbrat do parku, w którym odbył się europejski piknik zorganizowany przez SLD

Wideo

Materiał oryginalny: Warszawa: Niska frekwencja i disco polo. Manifestacja i piknik europejski SLD [ZDJĘCIA] - Polska Times

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kaya
I pomimo faktu, że Andrzej Duda zostanie prezydentem! Jednakże, owe 6% SLD to w zasadzie dzięki neutralności
kandydatki dr Ogórek, która wyraziście dystansuje się od nie reformowalnego PZPR-SLD. A kiedy patrząc z innej strony,
materialnej, członkowie KC SLD kasy z budżetu nie stracą. Jednak co w takim razie z tymi pozostałymi członkami SLD,
wiernymi szeregowymi żołnierzami... A których przecież ilość spora, bo około 36 tys! Ano, wynika i tak, iż będą zmuszeni
dodrukować umów śmieciowych, i co jeszcze za kadencji POPSL. Ale gdyby nie marna współpraca SLD z niesolidnym
POPSL, i często na pozycji klakiera w nie swojej spółce, wówczas dzisiaj SLD nie musiałby trwać w fazie sporej depresji
A wraz z nią poczyniać takich fikołków, których prosty wyborca SLD nie rozumie. Ale marna perspektywa SLD-ców nie
powinna smucić. Bowiem, zawsze lepiej dogadać się z PiSm, gdyż i miłosierny Uncle Sam, niż z jakąkolwiek częścią PO
A w której: skrajny egoizm, materializm, chaos, niekompetencja, kasacje kolegów po fachu, rządza władzy absolutnej...
i liczne wojny podchodowe, vide Wrocław. Nadto, I-szy szereg PO żadnych spółek nie chce! Kukiz P. zagospodarował
dla siebie już ten drugi... Natomiast trzeci, zawiedziony i oszukany, przejmie dr Ogórek, po czym utworzy neo PO-lewica
I wniosek: zespół PO-Komorowski należy osłabić! Nadchodzący 10-Maja-2015 jest właśnie tą okolicznością i pierwszą
okazją dla reanimacji SLD. A zaraz za nią pojawia się druga na jesieni! W innym razie SLD pozostanie tylko niemiłym
wspomnieniem lewicy kawiorowo-jaguarowej. I w zasadzie może się na stałe już zarchiwizować! Rynek zrobił się ciasny,
bo Kukiz, bo JKM, bo liczne frakcje PO, bo PSL, bo wyborca ma SLD pomału w...... Czyli, idzie nowe!
F
Farmer John
I o dziwo, co SLD udawało się przez grube 25 lat. A z kolei przez ostatnie 8 lat SLD było niczym innym, jak nośnikiem
myśli peowskiej i jej zdrożnych czynów: jak tu jeszcze złupić hojnego i naiwnego przyjaciela „Skarb Państwa”. Gdyby
SLD było jednak rzeczową i lojalną opozycją, np. na model PiS, wówczas dzisiaj siedziałoby w URM i niezagrożone
A nie w ostatniej ławce kibica czy w parku na miejscu kloszarda, i jak ma to miejsce

A oto znacznie trafniejsza diagnoza stanu lewicy:
• (...) „Tak rządzi Platforma: 500 zł emerytury dla zwykłego Polaka po 40 latach pracy. A dla Tuska 80 tys.!” Aż strach
myśleć o emeryturze! Na jakie świadczenie mogą liczyć młodzi Polacy, którzy wchodzą dziś na rynek pracy? Otóż po
37 latach harówki osoby o przeciętnych zarobkach dostaną 500 zł miesięcznie. Jak donosi „...” ta szokująca wiadomość
wynika z raportu przygotowanego przez Kancelarię Prezydenta. Okazuje się, że między propagandowe bajki można
włożyć zapewnienia rządu PO-PSL, że dzięki wydłużeniu wieku emerytalnego Polacy na starość będą dostawać więcej
pieniędzy. Gazeta przypomina, co mówił Donald Tusk... Jeśli ktoś tego nie zrobi teraz, to będziemy brnęli w katastrofę,
m.in. finansową, rynku pracy (…) Teraz okazuje się, jak podkreśla „...”, że wiele osób może mieć emerytury o wiele
niższe niż te wspomniane przez Tuska 800 zł... Czy Tusk odpowie na to pytanie? Raczej na to się nie zanosi. Były
premier o własną emeryturę martwić się już nie musi. Tusk Polakom wydłużał wiek emerytalny, a potem wyjechał
do Brukseli. Kiedy zakończy tam pracę aż do śmierci będzie dostawać ekstra pieniądze (...)

•(...) Płomienne wyznanie doradcy Komorowskiego! Nałęcz: „20 lat byłem w PZPR i maszerowałem w pochodach
pierwszomajowych”... Etatowy doradca Bronisława Komorowskiego, prof. Tomasz Nałęcz, nie ukrywa jaką taktykę obrał
obóz obecnego prezydenta, by zapewnić mu reelekcję. Walka toczy się o elektorat lewicy, o który nieporadnie zabiega
Magdalena Ogórek ... W wywiadzie dla „Polski The Times” Nałęcz stwierdza kurtuazyjnie, że jest dobrego zdania
o Ogórek, ale… jako o badaczu średniowiecza. Natomiast Komorowski…. Dzisiaj wszystkie badania pokazują, że
wyborca SLD częściej chce głosować na Bronisława Komorowskiego niż na Magdalenę Ogórek. I moim zdaniem tej
tendencji pani doktor Ogórek już nie odwróci. To już finisz, a cały bieg tak został ustawiony... Po takim wyznaniu,
dotychczasowi wyborcy Leszka Millera i jego ekipy, powinni gremialnie przejść do obozu Komorowskiego. Jednocześnie
Nałęcz zaznacza, że „prezydentura Bronisława Komorowskiego jest w ciągu ostatniego ćwierćwiecza najbardziej
nasycona historią.” Czy chodzi o nasycenie historią PRL? (...)

•(...) „Brudziński: Wśród wszystkich kandydatów lewicy, czy lewactwa, najsilniejszy jest sam Komorowski”
Poproszony o ocenę kandydatów na prezydenta wystawionych przez lewą stronę sceny politycznej, Joachim Brudziński
odpowiada: Nie zapominajmy, że wśród tych wszystkich kandydatów lewicy, czy lewactwa, najsilniejszy jest sam
Komorowski. Dla nikogo średnio rozgarniętego w polskiej polityce nie jest tajemnicą, że Bronisław Komorowski to nie
jest kandydat partii konserwatywnej, ale lewicowy. Całym swoim postępowaniem, czy to jako poseł, czy jako marszałek
Sejmu, czy prezydent, wspierał i wspiera pomysły zakorzenione w tej części elektoratu, który odwołuje się do lewicy...
Uważam, że Bronisław Komorowski wprowadził konserwatywnych wyborców w błąd, oszukał ich, mówiąc że jest
człowiekiem konserwatywnym. De facto jest kandydatem lewicowym otoczonym przez ludzi, czy to jeszcze z poglądami
peerelowskimi (...) Całości publikacyj znajdują się w sieci!
Dodaj ogłoszenie